poniedziałek, 28 lutego 2011

Urokliwe osiedle Nad Jeziorem czeka na ostatnich kupców....

W naszej ofercie znajdują się:

  • lokale mieszkalne - zostało ich tylko siedem.
  • miejsca postojowe
  • lokale biurowo - użytkowe. Lokale mają po około 120m2 i każdy z nich mieści się w idealnej ekspozycji na parterze.

 

Osiedle Nad Jeziorem znajduje się na Bemowie, przy ul. Pełczyńskiego. Doskonała lokalizacja i wysoki standard oferowanych lokali, decydują o wyjątkowości tego miejsca. Usytuowanie nad urokliwym jeziorkiem sprawia, że mimo doskonałej lokalizacji komunikacyjnej z całą Warszawą, mieszkańcy mają możliwość czerpać z rozkoszy relaksu, wyciszenia i spokojnej atmosfery nowoczesnego osiedla.

Czekamy na Wasze oferty - jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje :-) Skontaktuj się z nami.

piątek, 25 lutego 2011

Wiele osób, przygotowujących się do kupna mieszkania nie ma innego wyjścia – jak kupno na kredyt. Mało kto w dzisiejszych czasach może sobie pozwolić na taki zakup za gotówkę. A nawet, jeśli ją posiadamy, niejednokrotnie bardziej opłacalne jest kupienie na kredyt, przy jednoczesnym zainwestowaniu posiadanej gotówki w dobrze rokującym miejscu.

Stajemy wówczas przed koniecznością sprostania wymaganiom kredytodawców i przejścia przez procedury bankowe (później jeszcze spłacać przez około 30 lat, ale to drobiazg ;-)).

Jak się do tego zabrać?

Oto krótka lista – w jakiej kolejności – z praktycznego punktu widzenia, zorganizować procedurę, aby wszystko miało przysłowiowe „ręce i nogi”:

  • Zdolność kredytowa.

Punktem wyjściowym powinno być zorientowanie się, jaką zdolność kredytową posiadamy – w przybliżeniu (tej ostatecznej nikt nam nie poda przed wyborem inwestycji). W tym celu – albo udajemy się do kilku banków, w których konsultanci po krótkim wywiadzie (o naszych zarobkach, rodzaju umowy o pracę, rodzaju prowadzonej działalności, sytuacji rodzinnej, liczbie osób na utrzymaniu, etc.) poinformuje nas, jaki kredyt jest w zasięgu naszych możliwości; albo też udajemy się do doradcy kredytowego (na rynku działa wiele tego typu firm – przed wyborem warto poczytać opinie o nich i wybrać tę, która jest najbliższa naszym oczekiwaniom), który na podstawie takiego samego wywiadu zbada naszą zdolność kredytową w kilku/kilkunastu bankach, z którymi współpracuje. Usługa takiego doradcy jest zwykle bezpłatna, jego honorarium wypłacane jest przez bank, udzielający kredytu (w praktyce i tak płacimy za to my, ale w zasadzie na jedno wychodzi – bo bank przewiduje opłatę doradczą, która finalnie ląduje albo w kieszeni doradcy zewnętrznego, albo konsultanta, zatrudnionego przez bank).

  • Wybór mieszkania.

Posiadając już wiedzę, o jaki kredyt realnie możemy się starać, zabieramy się za znalezienie inwestycji, którą chcemy skredytować. Umowa sprzedaży jest dokumentem, koniecznym do złożenia wniosku kredytowego w banku.
Zwykle składa się wnioski w kilku bankach, aby zminimalizować ryzyko odmowy któregoś z nich. Podpisanie umowy przedwstępnej wiąże się zwykle z wpłaceniem zadatku/zaliczki, a więc nikt z nas nie chce podejmować ryzyka, że finalnie kredytu nie otrzyma, a wpłacone pieniądze straci. Składając wnioski w kilku bankach, zabezpieczamy się przed stratą tej kwoty.

  • Składamy wniosek.

Złożenie wniosków w kilku bankach, oznacza wypełnienie mnóstwa dokumentów. Każdy bank posiada swoje wzory. Musimy także skompletować wszystkie dokumenty dodatkowe (zaświadczenia z pracy, PITy, zaświadczenia z ZUS i US – w przypadku własnej działalności, wyciągi z banków, etc.). W przypadku korzystania z pomocy doradcy, zwykle możemy liczyć na szeroko zakrojoną pomoc w zakresie wypełnienia dokumentów – co wbrew pozorom jest dość praco/czasochłonne.

  • Decyzja kredytowa.

Procedury bankowe zwykle trochę trwają (różnie to wygląda w różnych bankach). W zależności od naszej sytuacji, zwykle jesteśmy na etapie procedury rozpatrywania naszego wniosku proszeni o dostarczenie dodatkowych dokumentów – teoretycznie składając wniosek, dostarczamy wszystko, czego dany bank wymaga, w praktyce jednak wygląda to tak, że jakiegoś dokumentu/zaświadczenia brakuje. Im szybciej reagujemy, tym szybciej procedura rozpatrywania naszego wniosku zostanie zakończona. Jeśli korzystamy z usług doradcy kredytowego, banki zwracają się do niego, on natomiast – zgłasza się do nas, informując, co jeszcze jest potrzebne. Po dostarczeniu kompletu wymaganych dokumentów, otrzymujemy z banków odpowiedzi. Na tym etapie musimy podjąć ostateczną decyzję, który bank wybieramy.

  • Podpisanie umowy kredytowej.

Po ostatecznym wyborze banku, w którym weźmiemy kredyt, umawiamy się na podpisanie umowy kredytowej.  Tu już ‘opiekę’ nad nami przejmuje pracownik banku, który zadba o dopełnienie wszelkich niezbędnych formalności.

  • Akt notarialny zbycia/nabycia mieszkania.

Aby kredyt został wypłacony, konieczne jest dostarczenie do banku aktu notarialnego sprzedaży/kupna inwestycji. Po jego podpisaniu, musimy niezwłocznie dostarczyć go do banku i oczekiwać na przelew, który wykona bank.

  • Finał.

W momencie, kiedy sprzedający (czy to osoba prywatna, czy deweloper) otrzyma środki na konto, jest zobowiązany do przekazania nam kluczy do naszego mieszkania. Terminy – zarówno przelewu z banku, jak i przekazania kluczy – czyli ostatecznego zdania mieszkania, regulują ustalenia, zapisane w akcie notarialnym.

Naturalnie każda procedura różni się od siebie, w zależności od wielu czynników. Istotne jest, czy kredytujemy całość inwestycji, czy tylko jakąś jej część, istotne jest, czy kupujemy mieszkanie z drugiej ręki, które odbierzemy od razu, czy mieszkanie na etapie budowy, na które musimy czekać… W każdym z tych wypadków, wygląda to nieco inaczej. Warunki ogólne wyglądają jednak z grubsza tak, jak opisane wyżej.

Pamiętajmy również o tym, że deweloperzy oferują swoją pomoc podczas procedury kredytowej. Specjaliści, zatrudnieni w tym celu pomogą nam wybrać bank i przejść przez wszystkie kroki, aż do finału. I my także posiadamy taką ofertę, aby pomóc Wam w skomplikowanej procedurze – po więcej informacji, zapraszamy na naszą stronę (klik).

środa, 23 lutego 2011

W Wilanowie wszystko zmienia się tak szybko, jak w kalejdoskopie. Prace idą sprawnie, a ich efekty widać gołym okiem - każdego dnia przybywa coś nowego...

Zobaczcie sami, małe fotostory z Wilanów Residence (zdjęcia jeszcze ciepłe - dzisiejsze):

Ale na tym nie kończą się wieści z budowy. Dla wszystkich, którzy chcieliby na własne oczy obejrzeć powstające w mgnieniu oka budynki, dla tych, którzy rozważają rezerwację własnego mieszkania w tym miejscu i dla tych, którzy chcieliby zaspokoić swoją ciekawość, przygotowujemy DZIEŃ OTWARTY.

5 marca w godzinach 10.00 - 16.00 gorąco zapraszamy każdego, kto chciałby zwiedzić teren budowy, zapoznać się z ofertą lub zarezerwować apartament. Do Waszej dyspozycji będą nasi pracownicy, gotowi odpowiedzieć nawet na najtrudniejsze pytania :-).

Będziemy się jeszcze przypominać, aby termin Wam nie umknął, a Wy już teraz rezerwujcie na Wilanów pierwszą marcową sobotę.

piątek, 18 lutego 2011

foto: oldcreameryfurniture.com

Projektowanie wnętrz rządzi się swoimi prawami. Rynek dyktuje nowe style, moda wciąż się zmienia. A my możemy – ale nie musimy czerpać z tego inspiracji.

Dziś chcielibyśmy podrzucić Wam myśl pod rozwagę. Ogólnie rzecz ujmując uważamy, że o ile moda żyje własnym życiem, o tyle każdy z nas – bez wyjątku powinien sam decydować o tym, jak wygląda jego mieszkanie. Wnętrza, urządzane pod kątem trendów, które nie pasują do naszego charakteru, zupełnie się nie sprawdzają.

Nasze mieszkanie powinno być odzwierciedleniem tego, co nam w duszy gra. Dlatego też, chcielibyśmy dodać Wam odwagi w podejmowaniu decyzji, wcale niekoniecznie idących za najnowocześniejszym designem.

Każdy z Was widział na pewno różne zdjęcia wnętrz, dekorowanych meblami, czy dodatkami z ‘minionej epoki’. Może macie stary kredens, który stał u babci w domu? Może wiąże się on dla Was z pięknymi wspomnieniami i przywodzi na myśl najpiękniejsze chwile z dzieciństwa? Albo widzieliście na targu staroci coś, co przekonało Was do siebie od razu, ale wydaje Wam się, że to za stare, aby umieszczać to w Waszym wypieszczonym gniazdku?

To nic, że nie wygląda tak, jak meble z okładek magazynów wnętrzarskich. Nawet, jeśli mebel  jest mocno zniszczony, nie musi to decydować o tym, że jego miejsce jest na śmietniku. Pamiętajcie, że meble można odnawiać. Te bardzo stare mają to do siebie, że zrobione są z bardzo dobrych materiałów i ich solidność pozwala nawet po wielu latach wydobyć z nich znowu całe piękno. Na rynku dostępnych jest wiele środków, umożliwiających renowację ‘staroci’. Meblom tapicerowanym możemy zmienić obicie – wtedy pozostaje ich charakter z duszą i nowy design – w jednym.

Dodatkowo, pamiętajcie o tym, że stary, odnowiony mebel można doskonale łączyć z nowoczesnymi dodatkami (poduchy, ramki, obrazy, etc.). Wykorzystanie pięknego przedmiotu z przeszłości nie oznacza więc wcale stworzenia całego wnętrza w tym stylu.
Stara rama lustra może być doskonałym dopełnieniem naszej nowoczesnej sypialni, możemy zmienić jej kolor, jeśli nie pasuje do ogólnej koncepcji. Regał, czy komoda z szufladami może wypełnić salon, a rama łóżka - ozdobić sypialnię.

Najważniejszy jest pomysł, jeśli oczyma wyobraźni widzimy ukochany staroć w naszym nowoczesnym mieszkaniu, zawsze jest możliwość znalezienia na niego miejsca. Trzeba tylko trochę pokombinować, a zapewniamy, że czasem naprawdę warto…

wtorek, 15 lutego 2011

Powszechnie panuje opinia, że wszelkie prace renowacyjno – remontowe, powinny być przeprowadzane latem lub wiosną. Rzecz dotyczy dwóch spraw- wilgotności powietrza i temperatury. I faktycznie, każdy preparat, podkład, klej, czy farba potrzebują odpowiednich warunków, aby wyschły.
Nie jest jednak prawdą, że preparaty nie będą się wiązać, a farba spłynie, bo nigdy nie wyschnie, jeśli robimy remont zimą. Przekonanie, że zimą remontom mówimy kategoryczne NIE! jest mitem.

Odradzamy oczywiście zimą prace remontowe na zewnątrz – tam temperatura i wilgotność jest zimą taka, jaka jest i nic nie zrobimy – a to stanowi zdecydowaną przeszkodę we wszelkich pracach remontowych. W mieszkaniach jednak, sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Przede wszystkim, powinniśmy wiedzieć, że bardzo często, jeśli w mieszkaniu działa ogrzewanie centralne, wszystko schnie i wiąże się zimą szybciej i skuteczniej, niż w cieplejszych porach roku.

Jeśli jednak prace dotyczą mieszkania nowego, w którym chcemy przeprowadzić prace wykończeniowe, a ogrzewanie jeszcze tam nie działa, musimy zwrócić uwagę na kilka elementów.

Po pierwsze zadbajmy o odpowiednią wilgotność powietrza. Powinna ona wahać się pomiędzy 40 a 70%. Jeśli jest niższa – z pomocą przychodzi nawilżacz powietrza. Jeśli jest wyższa (co raczej nie powinno się zdarzyć w mieszkaniach), pomoże osuszacz powietrza, który wchłonie nadmiar wilgoci.
Drugą sprawą jest wilgotność podłoża, na którym będziemy pracować – ta nie powinna przekraczać 5%. Upewnijmy się, że nie odbiega za mocno w żadną stronę – w przeciwnym razie prace remontowe wcale nie koniecznie muszą zakończyć się sukcesem.

Drugi – lecz wcale nie mniej ważny temat to temperatura. Przy zbyt niskiej temperaturze, preparaty nie będą chciały schnąć, dodatkowo farby będą nam się źle rozprowadzać, co przyniesie opłakany skutek wizualny.
Optymalna temperatura w remontowanym pomieszczeniu powinna wahać się w granicach 20-23 stopni C. O to, że zimą będzie wyższa – martwić się nie musimy. Jeśli natomiast jest o wiele niższa – wstawiamy do pomieszczenia jedno z wielu dostępnych urządzeń grzewczych – np. „farelka”, czy grzejnik elektryczny. Pamiętajmy także, aby nie przesadzić – zbyt wysoka temperatura także nie przysłuży się naszemu remontowi.

Na koniec wspomnimy jeszcze o jednym, bardzo istotnym aspekcie remontowania zimą – w związku z powszechnie panującą opinią, że zimą remontów się nie robi, wiele firm i fachowców, trudniących się remontami i wykończeniami, ma znacznie więcej wolnych terminów do dyspozycji – mamy więc wtedy znacznie większą szansę na to, że ekipa dostosuje się terminem do naszych preferencji, a remont będzie przebiegał bez zbędnego pośpiechu. Dodatkowo, mamy wówczas do dyspozycji znacznie większą liczbę firm remontowych do wyboru.

Cóż więcej dodać? Chyba tylko pozostaje życzyć powodzenia w zimowych remontach :-)

czwartek, 10 lutego 2011

W związku z pojawiającymi się pytaniami o stan prac w inwestycji Wilanów Residence, spieszymy poinformować, na jakim etapie budowy jesteśmy.

Ale dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o samej inwestycji, krótkie przypomnienie – Wilanów Residence to ekskluzywna inwestycja w pięknym Wilanowie, przy ul. Obornickiej.

Wilanów wszystkim, którzy go znają, kojarzy się z mekką kultury, historii, sztuki i elegancji. To dzielnica, która ma niepowtarzalny styl i charakter. Dlatego też pewnie cieszy się tak dużą popularnością. I z tego samego powodu, my zdecydowaliśmy się na tę właśnie lokalizację.

Sama inwestycja to kompleks sześciu willi. Każda mieści w sobie czternaście apartamentów, stworzonych dla najbardziej wymagających klientów. Wysoki standard zarówno mieszkań, jak i wind, holi, garaży, aż po patio, ozdobionego przecudnej urody egzotyczną roślinnością – to wybór dla koneserów dobrego stylu, smaku i dbałości o detale. Tam każdy szczegół będzie dopracowany do samego końca.

O inwestycji już wystarczy – wszak miało być tylko przypomnienie. Czas na krótką relację z „placu boju” – czyli, co na budowie…

Otóż, KARMAR – generalny wykonawca inwestycji, cieszący się (zasłużoną) doskonałą opinią i rzetelnym gronem fachowców, obecny na rynku budowlanym już 20 lat, - obecnie zajmuje się tynkami wewnątrz budynków. Ściany wyglądają więc coraz lepiej i wszystko zaczyna nabierać realnych kształtów.

Równorzędnie trwają także prace na elewacjach willi – co możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach. Możemy z dumą pochwalić się, że jeden z budynków jest już praktycznie ukończony, wielkimi krokami zbliża się finał kolejnego (wydarzy się to dosłownie „na dniach”).



Podsumowując – prace idą pełną parą i już niebawem zaczniemy dopieszczać szczegóły, aby zgodnie z planem i obietnicami, oddać inwestycję już w lipcu tego roku.
Nie możemy się doczekać, a Wy?

wtorek, 08 lutego 2011

Dzisiejszy temat, choć pozornie może wydawać się mało istotny, wbrew pozorom jest bardzo ważny dla wszystkich domowników. Dobrze wywietrzone mieszkanie sprzyja dobremu samopoczuciu, wygodzie życia, świeżemu i jasnemu umysłowi, zdrowemu spaniu, etc. – można by wymieniać bez końca.

A i pora roku nie jest przypadkowa dla takiego wpisu – zima wciąż trwa, spędzamy w naszych mieszkaniach dużo czasu, ogrzewanie pomaga nam przetrwać chłodne miesiące – ale nie za darmo – ogrzewanie przesusza powietrze, dodatkowo – bez odpowiedniej wentylacji, w zamkniętym obiegu, oddychamy tym samym – zanieczyszczonym powietrzem i zwyczajnie – brakuje nam tlenu, a wietrzenie o tej porze roku nie należy do przyjemności.

Chcielibyśmy jednak zwrócić Waszą uwagę na to, że nie można pozwolić sobie na traktowanie świeżego powietrza po macoszemu. Oprócz „walorów” dla węchu, nie wietrzone mieszkanie sprzyja namnażaniu bakterii, wirusów i drobnoustrojów chorobotwórczych. I wbrew pozorom, wcale nie namawiamy Was do życia przy otwartych oknach (my także lubimy ciepło :-)). Trzeba znaleźć sposoby i złoty środek na to, aby żyć w ciepłym mieszkaniu, oddychając świeżym, rześkim powietrzem.

Kiedyś nieszczelne okna, które były w mieszkaniach automatycznie regulowały kwestie wymiany powietrza, jednak wraz z erą nowych, szczelnych okien – musimy zadbać o to sami.

Ale jak? Otóż, kochani, przede wszystkim, zadbajcie o to, aby w Waszych oknach były zamontowane nawiewniki. To bardzo proste, ale i skuteczne urządzenia (montowane zwykle u góry ramy okiennej). W nawiewnikach sami decydujemy o stopniu przepływu powietrza, nawiew może być zupełnie zamknięty, jeśli jest np. bardzo zimno. Nawiewniki wyglądają estetycznie, zapewniają stałą wymianę powietrza, a jednocześnie zapobiegają padającym do domu kroplom deszczu.

Jeśli nie macie z jakiegoś powodu nawiewników, wietrzcie regularnie pomieszczenia. Kuchnię – w której roznosi się wiele zapachów, często niekoniecznie sprzyjających dobremu samopoczuciu, sypialnię, w której musimy mieć zapewniony zdrowy i wygodny sen, pokoje dzieci, w których się uczą i bawią – aby zdrowo rosły i mogły się rozwijać... Na wywietrzenie pokoju w zimie, wystarczy nawet 15 minut uchylnie otwartego okna. Na ten czas, możemy opuścić pomieszczenie, a później odczekać kolejnych 15 minut, aż pokój się nagrzeje.

Dodatkowym elementem, powinna być odpowiednia wilgotność powietrza. Optymalna, dla dobrego samopoczucia to ok. 50%-60%. Jeśli wilgotność powietrza w naszym domu jest mniejsza, kupmy nawilżacz powietrza. To małe, elektryczne, ciche urządzenie sprawi, że powietrze będzie dokładnie takie, jakie powinno być, dodatkowo umieszczone w nim filtry sprawią, że powietrze będzie zdrowsze i czystsze. Dla miłośników klasyki, alternatywną opcją są nawilżacze, wieszane na kaloryferach, zwane kiedyś kamionkami. Dziś – w nowych stylach wizualnych, spełniają wciąż te same funkcje. Nalewamy wodę i wieszamy na grzejniku – wraz z ciepłem kaloryfera, uwalnia się wilgoć.
Jeśli natomiast, powietrze w naszym domu jest zbyt wilgotne, kupmy urządzenie, spełniające funkcję odwrotną – osuszacz powietrza. Podobnie, jak opisany wyżej nawilżacz, to małe, ciche i bezproblemowe w obsłudze urządzenie elektryczne, które wyciąga z otoczenia nadmiar wilgoci w powietrzu.

Dbanie o powietrze i jego jakość jest bardzo istotnym elementem dla każdego, kto chce, aby panująca w domu atmosfera sprzyjała zdrowiu i dobremu samopoczuciu.

Tagi: mieszkania
11:58, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 lutego 2011

Dziś spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dla kogo lepszym rozwiązaniem jest wanna, dla kogo kabina prysznicowa. „Spróbujemy” jest tu jednak słowem – kluczem, bowiem prawdopodobnie, nie uda nam się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ale to, co z pewnością nam się uda, to podpowiedzieć plusy i minusy obu rozwiązań, co z kolei Wam, powinno ułatwić podjęcie decyzji.

Jeśli nasza łazienka jest duża, lub posiadamy więcej, niż jedną – nie ma najmniejszego problemu, montujemy zarówno wannę, jak i brodzik i niezależnie od potrzeb, wspólnie – spełnią wszystkie (w zakresie kąpielowym :-)). Gorzej, jeśli powierzchnia łazienki (a posiadamy tylko jedną), nie pozwala nam na zorganizowanie jej tak, aby zmieściła się tam i wanna i brodzik. Stajemy wówczas przed wcale niełatwym wyborem. A sprawa poważna o tyle, że zostaje na wiele kolejnych lat.

I tak oto, zaczniemy od wanny – bo osobiście mamy do niej spory sentyment…

Wanna

foto: flickr.com


Ci z nas, którzy pamiętają polskie mieszkania sprzed lat, nie znali innej opcji – nasze, polskie mieszkania nie były bowiem wyposażane w kabiny prysznicowe, wanny były jedyną opcją i wszyscy byliśmy do nich przyzwyczajeni (jakby tego było mało, wszyscy posiadaliśmy dokładnie takie same wanny, bo innych nie było :-)).

Wanna atutów ma wiele – możemy zafundować sobie dzięki niej godzinkę odprężającego relaksu, przygotować aromatyczną kąpiel z bąbelkami przy blasku świec, ogrzać się po mroźnym spacerze, czy – jak wielu z nas lubi – poleżeć w pianie i poczytać ulubioną książkę. Zalety te są nieprzeliczalne – to bowiem kwestie osobowościowych preferencji. Dla osób, ceniących sobie długie kąpiele – atuty, wynikające z posiadania wanny są bezcenne.

Wanna może także „od biedy” służyć do wzięcia prysznica (czego już nie uda się zorganizować w drugą stronę) – montując zasłonkę lub kawałek ścianki, możemy z powodzeniem brać prysznic, stojąc w wannie.

Rodzajów wanien jest wiele – ale przy okazji tego wpisu, nie będziemy się na tym skupiać – zostawimy to na inną okazję. Każda z nich przeznaczona dla potrzeb innego użytkownika – przeróżne kształty, wielkości i funkcje dodatkowe – typu masażery, nie da się zaprzeczyć, że producenci wanien wychodzą ze swoją ofertą w kierunku nawet najwybredniejszych klientów.

Minusy jednak także istnieją. Największym (zakładając, że wanna służy nam do kąpieli, a nie prysznica – bo jeśli ma służyć wyłącznie prysznicom, montujemy po prostu kabinę) minusem wanny jest zużycie wody. Ani nie jest to pro-ekologiczne, ani nie jest pro-oszczędnościowe. Bardzo często, podczas długiej kąpieli, kiedy woda w wannie stygnie, dolewamy świeżej, aby zwiększyć temperaturę, a licznik się kręci. I trudno tego uniknąć, bo w posiadaniu wanny nie chodzi przecież o to, żeby nalać 10cm i udawać, że to wygodna, relaksująca kąpiel.

Drugim – choć to już nie dogmat, jest czasochłonność kąpieli, w stosunku do prysznica. Oczywiście, to my sami mamy na to decydujący wpływ – można wejść do wanny i wyjść po 3 minutach. Jednak zwykle (i każdy posiadacz wanny to przyzna), cała przyjemność polega na tym, że możemy w wannie spokojnie poleżeć, poczytać, pomyśleć, czy zwyczajnie odpocząć. Taka kąpiel pochłania więc czas – mało który prysznic zatrzyma nas przy sobie na tak długo… I jak już nalejemy pełną wannę wody, trudno „zmusić się” do wyjścia z niej po 6 minutach (tyle średnio trwa prysznic).

Prysznic

foto: bculik.com

Pod pojęciem brodziku może mogą mieścić się przynajmniej dwie – nieco odmienne – opcje. Można mówić o klasycznej kabinie prysznicowej – w kwadracie, prostokącie, lub półokręgu u podstawy, z kabiną o tym samym kształcie – szklaną lub z innego materiału (do wyboru, do koloru). Można też zastosować inny – jak mówią trendy – nowocześniejszy design – wyprofilować podłogę, pokrytą terakotą – jak reszta łazienki (tu zwykle doskonale sprawdzają się drobniejsze wzory kafli terakoty) w spadzistym dla wody kształcie, z kratką odpływową, dodającej kompozycji uroku. W tym wypadku nie jest konieczna kabina dookoła – choć oczywiście – jeśli taka wola wybierającego, może być i z nią.

Kojarzone z minioną epoką – brzydkie, białe, kwadratowe brodziki mają się nijak do tego, co możemy dziś obejrzeć na sklepowych wystawach. Kabiny bywają piękne i – podobnie, jak wanny – mogą stanowić dla naszej łazienki element dekoratorski.

Dodatkowe zalety nowoczesnych kabin i natrysków to przeróżne rozwiązania – od wbudowanego radia, po wszelkiego rodzaju dysze masujące, wraz z małymi siedziskami, dla zwiększenia wygody użytkownika. Nie możemy więc być niesprawiedliwi i twierdzić, że prysznic jest niczym klęczenie na grochu ;-)

Jego ogromną zaletą, w stosunku do konkurentki – wanny, jest oszczędzanie wody. Naukowcy, chcąc wyliczyć – co opłaca się bardziej, zastosowali przelicznik – 10 minut lecącej wody pod prysznicem, kontra średnio-pełna wanna wody (bez dolewek). I w tej konkurencji prysznic wiedzie zdecydowany prym. Naturalnie zupełnie inaczej to wygląda, jeśli pod prysznicem stoimy 40 minut :-) (chociaż, komu by się chciało?).

Dla tych jednak, dla których oszczędność czasu (o tym pisaliśmy już wyżej) i wody ma mniejsze znaczenie, niż wygoda i możliwość wygodnego poleniuchowania w gorącej wodzie – prysznic nigdy nie będzie spełnieniem marzeń.

Jak zapowiedzieliśmy na wstępie – odpowiedzi nie znaleźliśmy – bo i nie da się odpowiedzieć uniwersalnie, nie biorąc pod uwagę preferencji.
Zanim jednak zdecydujecie się wyeliminować – czy to wannę, czy prysznic – przemyślcie temat bardzo dobrze, bo ta decyzja jest bardzo istotnym elementem codziennego życia każdego z nas.

Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi