środa, 30 listopada 2011

O remontach już coś było, dziś jednak w zupełnie innym aspekcie. Remont raz na kilka lat musi przetrwać każdy z nas – chcemy, czy nie, taka zwykle jest konieczność. Idealnym rozwiązaniem jest przeprowadzka na czas trwania remontu w miejsce, gdzie jest cicho i spokojnie. Nie zawsze tak się jednak da…

Czasem zmuszeni jesteśmy mieszkać tam, gdzie odgłosy młotków i szlifierek dźwięczą od samego rana. Niedogodności jest wiele, a hałas jest tylko jedną z nich. Oprócz niego, uporać się musimy z bałaganem, pyłem i rozmaitymi odpadami remontowymi, z totalnym rozgardiaszem, panującym wśród naszych rzeczy osobistych i czasowym przestawieniem trybu życia. Jak to przeżyć, zmniejszając szkody, wyrządzone nam samym?

Po kolei…

Przede wszystkim, w takiej sytuacji wyjątkowo istotne jest odpowiednie przygotowanie się do remontu. Ponieważ bardziej, niż bardzo zależy nam wówczas na planowo szybkim ukończeniu prac, braku przestojów i poślizgów, przyłóżmy się do starannego zaplanowania prac, z naciskiem na harmonogram. To etap, który przygotowywać będziemy wraz z wykonawcą robót. Upewnijmy się w takiej sytuacji, że podpisana przez nas umowa obliguje wyraźnie wykonawcę do przestrzegania terminów – wtedy zależy na tym obu stronom. Przeprowadźmy z nim rozmowę, dotyczącą niezbędnych materiałów – jeśli na etapie planowania prac uda nam się dokonać wszystkich zakupów, nie będziemy tracić czasu na nie w czasie remontu, wykonawca natomiast nie będzie zmuszony do oczekiwania, aż dostarczymy wybrane przez nas materiały do pracy.

Jeśli nie możemy całą rodziną wyprowadzić się na czas remontu, warto umożliwić okresową wyprowadzkę przynajmniej dzieciom. Zamieszanie, związane z przenosinami do babci, cioci lub przyjaciół będzie dla nich mniej uciążliwe, niż trudy remontowe.
Jeśli mieszkamy ze zwierzętami, one także na czas remontu powinny być przeniesione. I ze względu na troskę o ich bezpieczeństwo i ze względu na naszą wygodę.

Lwia część naszego komfortu uzależniona jest od tego, czy pracujemy w domu (coraz większa ilość ludzi preferuje taki tryb pracy). Jeśli tak, powinniśmy na czas remontu przenieść się w inne miejsce – zapewniamy, że absolutnie nie ma takiej możliwości, aby człowiek nieprzyzwyczajony do takich hałasów i trudności był w stanie skupić się na pracy. Jeśli nie mamy możliwości wynajęcia na krótki okres biura, warto zastanowić się nawet nad rozwiązaniem z pozoru zabawnym – praca w kawiarni. Wiele kawiarni jest obecnie przystosowanych do tego, aby wygodnie usiąść w nich z przenośnym komputerem, wiele z nich ma również dostęp do internetu. Choć z pewnością nie jest to wymarzone miejsce do pracy, gwarantujemy, że łatwiej Wam będzie o skupienie tam, niż w remontowanych pomieszczeniach. Jeśli natomiast pracujemy w biurze, nie ma problemu – spróbujmy z ekipą remontową ustalić takie godziny pracy, aby rozpoczynali po naszym wyjściu a kończyli wraz z naszym powrotem. Wówczas będziemy się z nimi mijać, co oszczędzi nam wielu niedogodności.

Kolejnym, wcale nie mniej przeszkadzającym elementem jest pył, kurz i brud remontowy. Tego niestety uniknąć się nie da, ale możemy próbować ograniczyć wynikające z tego utrudnienia. Przede wszystkim, ustalmy z wykonawcą etapy prac w taki sposób, aby zawsze jedno z pomieszczeń pozostawało do spania – nie skazujmy się na spanie na stercie gruzu. Pokój, w którym śpimy, powinien być w ciągu dnia bardzo szczelnie zasłonięty – prócz zamkniętych drzwi, wejście powinna zasłaniać folia ochronna, przyklejona dokładnie taśmami. Pomieszczenie przed snem powinno być dokładnie wietrzone. Ograniczymy w ten sposób do możliwego minimum ilość wdychanego podczas snu pyłu. W tym samym pomieszczeniu znajdować powinny się nasze rzeczy osobiste – począwszy od szczoteczki do zębów i ręcznika, na dokumentach i ubraniach skończywszy. Przedmioty, z których nie korzystamy często, powinny być na czas remontu spakowane w zabezpieczonych taśmami kartonach. Doskonale, jeśli możemy je schować poza mieszkaniem. Wówczas oszczędzamy sobie sporo pracy, związanej z czyszczeniem wszystkiego z kurzu podczas rozpakowywania.

Ekipa remontowa powinna być poinformowana o naszych oczekiwaniach – ich miejsce pracy, po każdym dniu roboczym powinno być w miarę możliwości uprzątnięte – narzędzia składane w jednym miejscu, gruz i odpady na bieżąco wynoszone do kontenera, podłogi przynajmniej zamiecione itd. Dzięki temu nie będziemy potykać się wieczorami o młotki i szlifierki, nie będziemy także narażeni na rozmaite urazy.

Na koniec – najważniejsza jest cierpliwość. Bez niej nie uda nam się utrzymać spokoju. Pamiętajmy, że drobne poślizgi są normalnym zjawiskiem i właściwie nie ma remontu bez nich. Spróbujmy – zgodnie z powyższymi wskazówkami – ograniczyć niewygody w miarę naszych możliwości i zachowajmy spokój. Uzbrojenie się w cierpliwość pozwoli nam przetrwać remont w miarę bezboleśnie. Pamiętajmy, że efektem będzie ogromna radość z pięknego mieszkania!

piątek, 25 listopada 2011

Dziś temat bliski wszystkim, którzy mieszkają (lub planują zrobić to w niedalekiej przyszłości) ze zwierzakiem. O ile w dawnym rozumieniu zwierzęta były podporządkowane konkretnemu celowi – pies miał pilnować podwórka, kot łapać myszy, dziś (wg szczęśliwie) pojęcie przyjaźni między człowiekiem a zwierzęciem ewoluowało. Dziś podejmujemy decyzje o zamieszkaniu ze zwierzęciem, aby sprawić przyjemność sobie i pozostałym członkom rodziny, aby dać miłość i opiekę komuś, kto tego potrzebuje – a takich zwierzaków niestety wciąż jest mnóstwo, aby wzbogacić nasze życie i wprowadzić w nie wiele radości, związanej z egzystencją ze zwierzakami. Wielu z Was zniechęca jednak przywiązanie do własnych mieszkań i ich idealnego stanu. Boimy się, że mieszkanie będzie zniszczone - a już w najlepszym wypadku, zniszczone będą przynajmniej meble. Tak być nie musi. Spróbujemy Wam dziś pokazać, że życie w mieszkaniu ze zwierzakiem może być źródłem radości, pozbawionym minusów (no, a przynajmniej tych bardzo wyraźnych ;-)).

Chcielibyśmy się skupić na zwierzakach, z którymi wiąże się wiele zmian w naszych mieszkaniach i które wymagają pewnych zabiegów, aby były bezpieczne. O kim mowa? Oczywiście o najczęściej wybieranych pupilach – psach i kotach.

Sierść, alergie i porządek

Kot, czy pies, rasowiec, czy nie – czworonogi gubią sierść. Ten aspekt nie jest pomijalny i niestety na to nikt nic nie poradzi. Bywa to jednak dość mocno uciążliwe dla domowników. Najważniejsze są względy zdrowotne – nikomu z nas, nawet jeśli nie mamy alergii, sierść nie pomoże, powbijana w każdą tkaninę w domu, będzie problemem. Nie bez znaczenia pozostają także względy estetyczne – kto miałby ochotę wyglądać jak pers po wstaniu z kanapy… Co więc poradzić? Oczywiście w pierwszej kolejności należy wyczesywać pupila, aby w miarę możliwości kontrolować gubienie sierści w całym mieszkaniu – to naprawdę pomaga. Ale nie o tym… Meble w domu, w którym mieszkają posiadacze sierści powinny być do tego przystosowane – istnieje wiele materiałów, z których usuwanie włosów jest wyjątkowo proste – nie wczepiają się w powierzchnię. Wystarczy więc przejechać po nich dłonią i sierść spada na podłogę. Ostatnim hitem – z resztą nie tylko dla posiadaczy zwierząt, jest Carabu, materiał obiciowy, który jest wyjątkowo wytrzymały i do tego ładny. Sierść nie wczepia się w niego w ogóle, plamy zmywa się wilgotną ściereczką, a do tego, nie ma możliwości, aby kot był w stanie wbić w niego pazury. Gorąco polecamy wszystkim właścicielom futrzaków. Jeśli jednak kolejność była inna i zwierzak pojawia się w domu po zakupie wszystkich mebli, pozostaje nam reagowanie na skutki. Przyjacielem każdego posiadacza ‘sierściucha’ powinny być czyszczące wałki samoprzylepne – z ich pomocą możemy usuwać sierść zarówno z ubrań, jak i mebli – to wygodny i stosunkowo prosty sposób.

Ta sama sierść fruwa po podłodze, zbierając się w urokliwe kłębki, zwane przez nas ‘kotami’ :-). Koty latają po mieszkaniu, nic nie robiąc sobie z naszego niezadowolenia. Możemy – i to najpopularniejsza metoda – odkurzać. Z częstotliwością wprost proporcjonalną do ilości gubionej przez naszego zwierzaka sierści. Możemy ułatwić sobie życie, zaopatrując się w robota odkurzającego (kiedyś o takich pisaliśmy), który ogarnie za nas podłogi tak często, jak będziemy sobie życzyli – choćby i dwa razy dziennie. Skuteczność takich urządzeń nie jest niestety idealna i odbiega od odkurzania ręcznego, ale z kłębkami sierści poradzi sobie doskonale.

Kuweta i niechciane zapachy

O ile z psem wychodzimy na spacery i nie mamy (jeśli go wychowamy :-)) problemów z załatwianiem jego potrzeb w domu, o tyle z kotem jest inaczej. Koty potrzebują kuwety, która – jak na toaletę przystało – fiołkami nie pachnie… Wielu posiadaczy kotów ustawia kuwetę w łazience – jako, że jest to zwykle dość dobrze wentylowane pomieszczenie i jednocześnie miejsce w miarę ustronne. Doskonałym pomysłem w takim wypadku jest zastosowanie specjalnie zaprojektowanych w tym celu drzwiczek, które montuje się w drzwiach wejściowych do łazienki. Kot może wchodzić i wychodzić w dowolnych momentach, a my nie jesteśmy zobligowani do trzymania wiecznie otwartej łazienki/toalety. Jeśli łazienka jest zbyt mała, aby zmieściła się w niej kuweta, dobrym rozwiązaniem są kuwety zakryte – nikt nie ma ochoty na roznoszące się w całym mieszkaniu wątpliwe ‘aromaty’ z kuwety. ‘Kuweta - domek’ daje kotu pełną swobodę korzystania z toalety, odcinając jednocześnie domowników od konieczności wdychania zapachów.

Kuweta nie jest jednak jedynym źródłem nieprzyjemnych zapachów w przypadku zwierząt. Nie będziemy poruszali aspektów zdrowotnych – tym niechaj zajmą się weterynarze, ale nawet w przypadku zdrowych zwierzaków, zdarza się, że ich zapach wpływa dość mocno na nasz odbiór. Na szczęście, w tym wypadku z pomocą przychodzą nam producenci środków, neutralizujących zwierzęce zapachy. Takie neutralizatory możemy kupić w formie sprayu, w formie rozmaitych stojaków, ale również, jako wtyczki do kontaktu. I żeby było jasne – nie mamy na myśli zwykłych odświeżaczy powietrza – one niestety nie neutralizują przykrych zapachów, a jedynie je zasłaniają własnym aromatem. Te, o których piszemy stworzone zostały specjalnie z myślą o czworonogach (a raczej ich ludzkich towarzyszach) i nie wydzielają żadnego zapachu – ich zadaniem jest jedynie neutralizowanie istniejących.

Przydatne akcesoria

Ten temat można by pewnie ciągnąć w nieskończoność, spróbujemy się jednak skupić na sprawach najistotniejszych… To niezbędnik, który posiadać powinien każdy, kto chce wieść z czworonogiem przyjazne życie, bez uszczerbku dla stanu mieszkania i posiadania.

Posłanie. Bardzo często spotkać się można z problemem zwierzaka, nie posiadającego w domu własnego miejsca. To powoduje wiele utrudnień – kot, czy pies, który nie ma swojego azylu, miejsca w którym czuje się bezpieczny i którego nikt nigdy mu nie zajmuje, będzie szukał takich zakątków sam – wybierając to, co niekoniecznie my uważamy za miejsce dla pupila. Wybierze nasz ulubiony fotel, kanapę, albo wnękę, czy półkę, na której zdecydowanie wolelibyśmy trzymać książki, zamiast kota. Jeśli chcecie mieć wpływ na to, gdzie najchętniej i najczęściej przebywa nasz czworonożny przyjaciel – zapewnijcie mu jego własne miejsce. Leżanka, posłanie, czy zwierzęce łóżeczko to miejsce, w którym pupil czuje się bezpieczny i które należy tylko do niego. Możemy wtedy bez wyrzutów sumienia zgonić go z naszego ulubionego fotela. Posłanie powinno znajdować się w miejscu, w którym nie toczy się zbyt intensywnie życie rodzinne – powinno być w miarę możliwości ustronnie, spokojnie i cicho (zwłaszcza w przypadku kotów).

Przechowywanie pokarmu. Przechowywanie karmy bywa kłopotem. Ma ona dość intensywny zapach. I tu również z pomocą przychodzą producenci (zwykle z resztą ci sami, którzy produkują karmę) pojemników, w których pokarm możemy przechowywać. Dostępne są w rozmaitych kształtach, kolorach i wielkościach. Są zamykane i szczelne. Dobierając go do rozmiaru szafki, możemy sprawić, że karmy nie będzie widać, ani czuć, a łatwy do niej dostęp nie będzie nam stwarzał najmniejszych problemów przy karmieniu.

Podrapane meble. To problem właścicieli kotów. Każdy kot ostrzyć – a raczej tępić pazury musi i nie ma siły, abyśmy go od tego oduczyli. Żadne techniki wychowawcze nam w tym nie pomogą. Nie powinniśmy się dziwić zniszczonym meblom, jeśli nie zapewnimy podopiecznemu miejsca, w którym zaspokoi swoje potrzeby. Możemy jednak zapanować nad tym, czego zwierzak w tym celu używa. Wcale nie musi być to nasza kanapa, krzesło, czy stół. Najłatwiejszym sposobem jest przyzwyczajenie od początku pobytu czworonoga do korzystania z drapaka. I tu oferta jest tak bogata, że drapak możemy dobrać do kolorystyki pokoju, kształtu kącika, w którym chcemy go ustawić, wysokości, szerokości – wszystkie parametry dobieramy wg potrzeb i uznania. A koty bardzo chętnie korzystają z drapaków.

Ulubione miejsca zwierząt, w których być ich nie powinno. Zwierzaki bardzo często mają w sobie wiele przekory – tu znowu trudniej mają właściciele kotów, niż psów – te drugie bowiem mają o wiele łatwiejsze do ułożenia charaktery. Koty lubią chadzać własnymi ścieżkami i decydować o swoim losie bez naszej ingerencji. Często bywa tak, że futrzak wybiera sobie do drapania, sikania, czy przebywania miejsca, w których robić tego nie powinien. I tu metody są dwie – najlepiej używać ich równocześnie. Miejsce, z którego chcielibyśmy się zwierzaka pozbyć należy spryskać odstraszaczami, w które z łatwością zaopatrzymy się w sklepach zoologicznych – zapach, niewyczuwalny dla człowieka, zniechęca zwierzaka – nie jest dla niego przyjemny, więc będzie go unikał. Jednocześnie, powinniśmy zaproponować naszemu przyjacielowi coś w zamian – analogiczne preparaty, zachęcające zwierze do przebywania w konkretnych miejscach (jeśli np. chcemy kota zachęcić do sikania do kuwety, spryskajmy jej otoczenie takim preparatem). Dostępne są także wtyczki elektryczne, które uwalniają syntetyczne feromony, poprawiające kotom nastrój, wprawiające je w stan spokoju i poczucia bezpieczeństwa. To gadżety przydatne zwłaszcza w sytuacjach trudnych – stresujących dla zwierząt, kiedy w wyniku stresu, zachowują się zupełnie inaczej, niż byśmy chcieli.

Zapewnij zabawki. Wielu posiadaczy psów, czy kotów dziwi się, że nie może oduczyć zwierzaka niszczenia rozmaitych przedmiotów w mieszkaniu – pies gryzie buty, kot zrzuca z szafek i blatów wszystko, co może się toczyć po podłodze. Nie dziwmy się, jeśli nie zapewniliśmy czworonogom odpowiednich rozrywek. Tak samo, jak ludzie, zwierzęta potrzebują zabawy – jeśli nie mają swoich zabawek, korzystają z tego, co znajdą pod łapą. Warto więc zadbać o kocie i psie rozrywki, a będziemy mieli pewność, że nasze ulubione przedmioty będą bezpieczne. Oferta w tym wypadku – do wyboru, do koloru. Możemy wybierać wśród tego, co nasz zwierzak lubi najbardziej. Zapewniamy, że jeśli zaspokoimy potrzeby pupila w tym zakresie, obie strony będą szczęśliwsze.

Bezpieczeństwo. To aspekt wyjątkowo ważny – dla nas i naszych podopiecznych. Żyjąc ze zwierzakiem bierzemy na siebie odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo. Musimy zapewnić mu warunki, w których nic nie będzie mu zagrażało. W przypadku psa znowu jest nieco łatwiej. Jeśli żyjemy w mieszkaniu, pies raczej nie ma drogi ucieczki, która uszłaby naszej uwadze. Z kotami jest trudniej. Punkty newralgiczne to okna i balkon. Koty, idąc za swoją naturalną potrzebą polowania, są gotowe wyskoczyć lub zrobić sobie poważną krzywdę (nawet skręcić kark w uchylonym oknie). I tu także nie jesteśmy pozostawieni sami sobie, producenci akcesoriów dla zwierząt ogarnęli również i ten temat. W zależności od naszych potrzeb, dostępne są siatki, które założyć możemy na balkonie tak, aby latem spokojnie balkon mógł być otwarty, a kot czy pies na nim bezpieczny, dostępne są rozmaite siatki do okien w tym samym celu  oraz blokady, dzięki którym możemy kontrolować szerokość otwartego okna (tak, aby np. nie zmieściła się w nim kocia głowa).

Egzystencja ze zwierzakiem to transakcja wiązana. Zwierze daje nam wiele radości, miłości i ciepła, my jemu dajemy to samo. Wymaga to jednak od nas zaangażowania i odpowiedzialności. Wymaga przede wszystkim, pełnej świadomości tego, z czym wiąże się życie ze zwierzakiem. Jeśli barierą nie do przejścia są dla nas włosy zwierzaka na podłodze, jeśli spacery z psem są utrapieniem, którego nie chcemy, etc - nie powinniśmy się na niego decydować. Z pewnymi kwestiami trzeba się po prostu pogodzić.

Jeśli już jednak decydujemy się na życie ze zwierzakiem, możemy je usprawnić tak, aby obie strony były szczęśliwe. W końcu nie chodzi o to, aby zwierze żyło beztrosko kosztem naszego komfortu i radości. Nie chodzi o to, aby patrzeć bezczynnie na demolowanie przez zwierze naszego mieszkania i ponoszenie ciągłych strat. A to, co obecnie oferują sklepy zoologiczne sprawia, że mamy ogromne pole do popisu w tym zakresie. Potrzeby psów i kotów są wbrew pozorom bardzo łatwe do zaspokojenia, musimy się tylko trochę postarać, aby lepiej poznać  i zrozumieć naszych małych przyjaciół. Zaowocuje to obopólnymi korzyściami i komfortem zarówno dla nas i naszego mieszkania, jak i zwierzaka.

środa, 23 listopada 2011

Fang shui to temat, o którym mówi się wiele, a który ma tyle samo zwolenników, co i przeciwników. Ci, którzy nie bardzo wierzą w energetyczną i uzdrawiającą moc zasad Feng Shui, nazywają je zabobonem a zwolenników wyśmiewają. Ci drudzy natomiast, bronią poglądów argumentem, że w Feng Shui nie wierzyć nie można – ono istnieje, działa i ma się świetnie, a przekona się o tym każdy, kto wcieli w życie te zasady, brak spisanych ‘dowodów’ tłumaczą tym, że nikt tego nie tłumaczy – tak, jak nie tłumaczy się istnienia wody, czy powietrza.

My nie będziemy Was dziś przekonywać, abyście zmieniali poglądy – nie będziemy tworzyli zastępów przeciwników, ani też zwolenników. Sądzimy jednak, że z każdą koncepcją zapoznać się warto. Jako, że Feng Shui jest bardzo często poruszanym zagadnieniem, można śmiało założyć, że wielu z Was interesuje, w jaki sposób można te zasady wcielić w życie. Zebraliśmy nieco informacji o tym, co uczynić, jeśli chcemy, aby nasze mieszkanie funkcjonowało wg reguł Feng Shui – przeciwnicy mogą się zaśmiać i machnąć ręką, zwolennicy zastanowić, co można wykorzystać we własnym mieszkaniu :-).

O co w Feng Shui chodzi?

Skracając temat do minimum, chodzi o energię. Praktyka Feng Shui wywodzi się z nauk starożytnych Chin. I oznacza w dosłownym przekładzie wiatr i wodę. Odnosiła się do uzyskania pełnej harmonii i zgodności z naturą (wiatrem, czyli tym, co niewidzialne oraz wodą, czyli tym, co nieuchwytne).Obejmuje wiele rozmaitych zagadnień, ale najczęściej – i o to ujęcie dziś nam właśnie chodzi – odnosi się do planowania przestrzeni (budynków, miast, mieszkań, pomieszczeń, etc) w zgodzie z energetycznymi przesłankami natury – tak, aby wykorzystać jej pozytywną energię i jej wpływ na nasze życie.

Feng Shui obejmuje trzy podstawowe kryteria – yin i yang, czyli klasyfikację na żeńską i męską istotę natury; siatkę Ba-Gua, która pomaga przeprowadzić podział w planowaniu (podział na podstawowe dziedziny życia człowieka); oraz pięć żywiołów – drzewo, ogień, ziemię, metal oraz wodę.

Przyziemna rzeczywistość nie pomaga

Żyjemy w świecie, który zmusza nas do dostosowania się do jego realiów. Raczej nie ma sensu rozpisywanie się o tym, jak zbudować od podstaw dom, aby w 100% spełniał zasady Feng Shui, na to bowiem, szansę ma niewielu. Kupujemy mieszkania, które mają określony rozkład i wcale nie będziemy zachęcali Was do burzenia ścian i zamiany kuchni z salonem a łazienki z sypialnią. To, co chcielibyśmy Wam dziś zaprezentować, nie jest bezkrytycznym odzwierciedleniem całościowej koncepcji, a jedynie wykorzystaniem jej elementów w sposób, na który pozwala nam codzienność.

Jak się do tego zabrać

Początkiem powinna być analiza. Pomoże w niej stworzenie własnej siatki Ba-Gua:



Dokonaj analizy, jak zaaranżowane są poszczególne strefy. Na siatkę nałożyć możesz poszczególne pomieszczenia lub całe mieszkanie. Rozrysowując mieszkanie, albo poszczególne pomieszczenia, drzwi wejściowe umieścić należy w którymś z trzech dolnych kwadratów. Na siatce rozmieścić należy pokój, który chcemy poddać analizie, umieszczając na nim meble, okna, również drobiazgi, którymi się otaczamy – oświetlenie, obrazy i dekoracje.

Poniżej podpowiedzi, jakie elementy mogą wpływać pozytywnie na sfery naszego życia:

Kariera, życiowe wybory: W tej strefie panować powinien ład i porządek. Dobroczynny wpływ na te sfery życia ma żywioł wody i energia ruchu, dobrze więc sprawdzą się wodne akcenty. Kształty, które powinny dominować w tej części pomieszczenia to opływowe, kuliste i faliste – unikajmy ostrych krawędzi i figur geometrycznych. Pasującymi tu kolorami, wzmacniającymi harmonię są odcienie niebieskiego, czarnego, białego oraz dodatki ze szkła i srebra. Całość doskonale uzupełni obraz z wizerunkiem dążenia do celu – np. piękny, górski krajobraz.

Miłość, związki: Sfera bliskości, zaangażowania i namiętności. Tu wykorzystać można energię ognia, zadbać o nastrojowe, ciepłe oświetlenie, kojące światło świec. Ta część pomieszczenia powinna być zaaranżowana w barwach czerwieni i jej odcieni. Doskonałym uzupełnieniem są elementy, symbolizujące związek – dwa jednakowe kwiaty, dwie takie same lampki, czy dwa obrazy. Powinno się tu unikać luster.

Rodzina, przełożeni: To strefa, odpowiedzialna zarówno za rodzinę, relację z dziećmi, jak i te zawodowe – z przełożonymi. Tu przyporządkowany jest element drzewa. Kolory, które powinny dominować to odcienie zieleni. Jako, że drzewo wspierane jest przez wodę, sprawdzi się również niebieski. Meble i przedmioty użytkowe powinny mieć kształty nieregularne, z pominięciem kulistych. Tu pasują wszelkie symbole pozytywnych relacji i nastawienia.

Pieniądze, bogactwo: W tej strefie dominować powinno to, co kojarzy się z dobrobytem. Panować tu musi porządek i energia. Meble i przedmioty użytkowe mogą być zarówno prostokątne, z ostrymi krawędziami, jak i faliste – z żywiołem wody. Kolorystyka, której energię powinno się wykorzystać to odcienie niebieskiego oraz zieleń. Całość uzupełnić możemy obrazami z wizerunkiem ryb lub energicznego wodospadu.

Zdrowie, witalność: To jedna z najważniejszych – o ile nie najważniejsza strefa. Dominować w niej powinna pozytywna energia, słońce i witalność. Rządzącym tu elementem jest ziemia, dozwolone jest zatem wszystko, co się z nią wiąże. Nie może być to strefa zastawiona ciężkimi meblami i ‘przeszkadzaczami’. Dobrze na nas wpłynie energia ognia – kolory czerwieni oraz energetycznej pomarańczy. Jeśli mamy możliwość, umieścić tu możemy symbole długowieczności i zdrowia – np. obraz z wizerunkiem starego drzewa o mocnym pniu i rozłożystej koronie.

Przyjaciele, życzliwi ludzie: To strefa ważna dla każdego człowieka. W tym miejscu zadbać należy o ustawienie przedmiotów kwadratowych lub kulistych. Kolory, jakimi możemy się tu otaczać to energetyczne odcienie żółtego, biały oraz szary. Sprawdzi się także metal. To doskonałe miejsce na galerię zdjęć tych, którzy są nam bliscy. Energii dodadzą dzwonki oraz figurki symbolizujących opiekę aniołów.

Kreatywność, dzieci: Energia, którą powinniśmy kumulować w tym miejscu wspomagać powinna stały rozwój, pomysłowość i samozadowolenie z życia. Tu panować powinna radość. Dobrze sprawdzi się tu metal i to, co w jego kolorze. Kolory od beżu, przez odcienie żółtego, aż po złoty. W osiągnięciu harmonii pomogą także drobiazgi ze słota, srebra i szkła – mogą to być np. dzwonki.

Rozwój, wiedza: Ta strefa powinna wspomagać planowanie i koncentrację na celu. Tu musimy mieć możliwość wyciszenia się i skupienia. Dobrze na to wpłynie wszystko w odcieniach zieleni i bieli. Koniecznie należy tu zadbać o jasne, dobre oświetlenie.. To doskonałe miejsce na domową biblioteczkę. Tu wspomagać się możemy figurkami symbolizujących mądrość słoni i wizerunkami tych, którzy stanowią dla nas autorytet w dążeniu do wyznaczonych celów.

Sława, reputacja: Dominującym tu żywiołem jest ogień. Sprawdzi się więc kolor czerwony i jego odcienie. Doskonale uzupełni go zieleń – zarówno w kolorystyce, jak i dodatkach – np. żywe, zdrowe kwiaty. Wykorzystać tu powinniśmy energię światła. Tu jak najbardziej możemy otoczyć się przedmiotami, posiadającymi ostre krawędzie i strzeliste kształty. Całości dopełnią świece. W tym miejscu możemy wyeksponować to, co kojarzy nam się z naszymi osiągnięciami. Możemy ozdobić tę strefę dyplomami, czy medalami.

Wykorzystaj energię, ale nie daj się zwariować

Nie zawsze da się ustawić wszystko, zgodnie z wytycznymi. Nie zawsze także możemy sobie pozwolić na przemeblowanie, czy remont, dzięki któremu zmienimy kolorystykę. Należy pamiętać, że wszelkie zmiany muszą być przede wszystkim wprowadzane powoli, z rozmysłem i – co najważniejsze – w zgodzie z nami i tym, co nam ‘w duszy gra’. Jeśli stworzymy wnętrza, w których będziemy się źle czuli, na nic zda się energia Feng Shui.

Nie musimy także stosować się do zasad w sposób dosłowny. Głównym motywem, który przyświecać powinien zmianom jest poszukiwanie harmonii, jedności i równowagi, wydobycie energii, którą posiadamy i którą przynosi nam życie. Warto się zastanowić, co nas blokuje, co kojarzy nam się z przykrymi doświadczeniami z przeszłości i pozbyć się tego, co przywodzi na myśl negatywne wspomnienia. Otaczajmy się tym, co dodaje nam energii i wiary w lepsze jutro – dzień, rozpoczęty w takim miejscu, musi zakończyć się sukcesem.


piątek, 18 listopada 2011

Było już o wielu stylach aranżacji wnętrz, dziś pora na odrobinę klasyki. Z całą pewnością ten styl jest dla wybranych – nie będą się w nim dobrze czuli wszyscy, nie każdy również może sobie pozwolić na wydatki, które są związane z konsekwentnym wyposażeniem mieszkania w antyki.

Styl antyczny zawiera w sobie urok wspomnień, luksusu i ponadczasowości. Okres, który umownie można uznać za granicę, kiedy to mebel nie jest starociem, a antykiem to II Wojna Światowa. Wszystko, co powstało przed nią, zyskuje drogocenne miano antyku.
Czy antykami mogą być tylko meble? Absolutnie nie – to może być wszystko, od wszelakich dzieł sztuki, przez zastawę stołową, broń, czy nawet zabawki. To, co zachowało się z minionych epok, jest ich skarbem i spuścizną – stąd właśnie wynikają wygórowane ceny za meble z epoki…

Czy warto za nie płacić? Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie – aby docenić ich wartość (nie tylko tę materialną), należy czuć i pojmować ich urok, czar i wartość duchową – te meble ‘widziały’ rzeczy, o których nie przeczytamy w książkach do historii… Są namacalnym dowodem stylu i trybu życia ich pierwszych właścicieli i twórców. Mają duszę, charakter i pachną wspomnieniami. To z resztą cechy, które odstraszają ich przeciwników – wielu z nas woli nadać duszę meblom samodzielnie, nie chce czegoś, co kryje w sobie tak wiele (może mrocznych?) tajemnic.

Dla wielbicieli tego ponadczasowego piękna jest to jednak właśnie esencją ich uroku i dlatego są w stanie zapłacić za nie każde pieniądze. Inna sprawa to fakt, że antyki można traktować inwestycyjnie – podobnie, jak w przypadku dzieł sztuki, ich wartość nigdy nie maleje. O ile nie ulegną zniszczeniu, z biegiem lat są warte coraz więcej.

Czy da się urządzić całe mieszkanie antykami? Z pewnością owszem, jest to jednak trudne, zważywszy na ich stosunkowo trudną dostępność – możemy się jednak zdecydować na łączenie oryginalnych antyków z meblami wzorowanymi na nich – wtedy na pewno łatwiej dobierać meble gabarytowo i użytkowo.

Antyki na pewno nie są stworzone do domów, gdzie rozbrzmiewa tupot małych stópek – dzieci nie docenią ich piękna ;-), a rodzice, obserwujący pociechy, tworzące swoje dzieła sztuki farbami plakatowymi na antykach nie będą szczęśliwi.

Zważywszy na wszystkie te ograniczenia, antyki trudno traktować, jako wyposażenie uniwersalne – ich unikatowość, trudna dostępność, wysoka cena i wymagania sprawiają, że to styl dla ludzi bardzo świadomych. Jednak, jeśli wejdziecie do mieszkania urządzonego przez szczerego wielbiciela takiego stylu, można otworzyć usta w podziwie – takie wnętrza są przepełnione czarem i niemal wyczuwalną magią. Mają w sobie coś, co niezaprzeczalnie czyni z nich miejsca absolutnie wyjątkowe, zapamiętywane i niepowtarzalne.

Zalety takich mebli można mnożyć – obok uroku ich wizualnych atutów, są wyjątkowo trwałe – nie ma tu mowy o masowej produkcji, tworzone były przez sztukmistrzów, ręcznie i z najwyższą starannością o każdy szczegół i najwyższą jakość, nie bez przyczyny przetrwały po dziś dzień. Są też niepowtarzalne – wielu z was nie lubi powtarzalnego stylu rodem z popularnych sklepów, nie chcemy mieć biurek, stołów i komody identycznej, jak połowa sąsiadów. Chcemy tworzyć styl własny i jedyny w swoim rodzaju – z antykami możemy być tego pewni. Nikt nas nie skopiuje, nigdzie nie znajdziemy takich samych egzemplarzy.

Należy jednak pamiętać, że o takie meble trzeba dbać w szczególny sposób, wymagają troskliwej opieki i mimo, że za nie płacimy (słono…), na naszych barkach spoczywa odpowiedzialność za ich utrzymanie – przeżyły już tak wiele, że nie mogą zostać skazane na zniszczenie przez zapomnienie.

Gdzie kupić antyki? Jeśli interesują nas światowej klasy perełki – skazani jesteśmy na ekskluzywne galerie i domy aukcyjne, jeśli jednak chcemy zadać sobie nieco trudu, ale jego kosztem mieć szansę znalezienia prawdziwych skarbów – polecamy pchle targi, antykwariaty i oczy szeroko otwarte. Wiele osób, zupełnie nieświadomych, co posiada w domu, pozbywa się starych mebli, traktując je, jako graty – dla nas mogą one oznaczać coś zupełnie innego…

Jeśli podobają Wam się antyki, ale nie chcecie mebli z tak głęboką duszą, albo – zwyczajnie – nie macie ochoty wydawać na nie tak bajońskich sum, możecie urządzić swoje mieszkanie, korzystając z imitacji stylu. Meble produkowane współcześnie, jednak wzorowane na wybranych epokach można kupić znacznie taniej. Oczywiście – to nie są antyki, one jedynie spełniają walory wizualne – ale być może niektórym z Was właśnie o to chodzi :-).

Choć styl jest wymagający, niecodzienny i spotykany dość rzadko, my mimo wszystko polecamy go Wam pod rozwagę – chyba żaden inny nie ma w sobie takiej magii wspomnień i uroku…

środa, 16 listopada 2011

Dziś coś dla zatroskanych rodziców, którzy z przerażeniem obserwują, jak ich małe pociechy stawiają pierwsze kroki, poznając życie, bacznie przyglądają się wszystkiemu, co spotkają na swej drodze.

Każdy rodzic wie, że kiedy pociecha zaczyna samodzielnie przemierzać zakamarki mieszkania – trzeba zadbać o to, aby była w 100% bezpieczna. Nie jesteśmy w stanie dopilnować każdej sekundy, a małe skarby zwykle przemieszczają się niemal z prędkością światła. Maluchy rozwijają się, dotykając, oglądając i samodzielnie (własnoręcznie) badając każdy skrawek mieszkania. Bardzo ważnym jest, aby całe mieszkanie było przestrzenią bezpieczną dla dziecka. A niebezpieczeństwa czają się w zasadzie na każdym kroku.

Kiedy maluch zaczyna raczkować, później chodzić, musimy w pierwszej kolejności spróbować przenieść wyżej wszystko, co tylko się da, a co może zrobić krzywdę maluchowi – wazony, figurki, środki czystości (wszelką możliwą chemię) itp.

Kiedyś rodzice skazani byli na własną pomysłowość, taśmę klejącą i obserwację – nie spuszczając dzieci z oczu. Dziś z pomocą przychodzą firmy, specjalizujące się w produkcji zabezpieczeń dla dzieci – zarówno dla domu, jak i ogrodu, czy podróży. Te cuda nie niszczą mebli, są łatwo demontowalne i umożliwiają dorosłym swobodny dostęp do wszystkiego – jedynym ich zadaniem jest uniemożliwienie dziecku zrobienia sobie krzywdy :-).

Idąc od dołu – upewnijmy się, że dywany nie podwijają się – chodzące nieporadnie dziecko w łatwy sposób może się potknąć. Doskonałym sposobem na zawijające się rogi dywanów, po których naszym dzieciom będzie się wygodnie chodziło i miękko szalało są specjalne dwustronne przylepce, którymi podkleić możemy brzegi (bez najmniejszej szkody dla podłogi, czy dywanu).

Czas na meble. Bezwzględnie musimy zabezpieczyć wszystkie szafki i szuflady – dziecko nie może mieć możliwości ich otwierania, zarówno ze względu na ich zawartość, jak i możliwość przytrzaśnięcia paluszków. Powstały specjalne sklepy, w których kupić możemy rozmaite zabezpieczenia – do mebli drewnianych, szklanych, szuflad i szafek. Rodzaje blokad wybierać możemy w zależności od sposobu otwierania mebla. Jednocześnie, zabezpieczenia są projektowane w taki sposób, aby nam – dorosłym umożliwić wygodne otwieranie i korzystanie z szaf i szafek.

Będąc przy meblach, warto wspomnieć o wszelkich narożnikach i kantach. Dostępne są zabezpieczenia tak dla jednych, jak i drugich. Gumowe lub silikonowe nakładki powodują, że nawet jeśli zdarzy się upadek i dziecko uderzy w kant, czy róg mebla, nie spowoduje to groźnych skutków.

Kuchnia

Tu znajduje się wyjątkowo wiele niebezpieczeństw. Począwszy od mebli, o których pisaliśmy wyżej, przez kuchenkę, czy lodówkę.

Kupując kuchenkę, możemy wybrać model, w którym nie nagrzewają się drzwiczki podczas pieczenia. Jeśli jednak zakupy już dokonane, trzeba zabezpieczyć kuchenkę – dostępne są specjalne maty, które izolują ciepło w kontakcie z dziecięcą rączką. Kuchenki, w których kurki znajdują się na frontowej ściance także stanowią zagrożenie – dziecko w łatwy sposób może odkręcić gaz – wystarczy chwila naszej nieuwagi. Tu polecamy specjalne nakładki na pokrętła. Aby naszego malucha nie korciły drzwiczki piekarnika, stosuje się blokady podobne do tych meblowych – uniemożliwiające otwarcie.
Podobne blokady założyć możemy na drzwi lodówki, czy zamrażarki.

Łazienka

Tu pamiętać musimy o schowaniu wszystkich środków czystości i kosmetyków tak, aby maluch nie mógł ich dosięgnąć. Na toaletę możemy założyć blokadę, uniemożliwiającą przytrzaśnięcie dziecięcych paluszków. Natomiast w wannie – jeśli dziecko nie korzysta już z wanienki, powinniśmy umieścić matę antypoślizgową, która zabezpieczy naszą pociechę w czasie kąpielowych szaleństw przed upadkiem.

Całe mieszkanie

Dziecko jest w stanie dotrzeć wszędzie, dlatego absolutnie niezbędne jest przyjrzenie się wszystkim przedmiotom codziennego użytku w naszym domu. Oczywiste są schody, które wystarczy zagrodzić drewnianą barierką. Ale to nie koniec – trzeba zabezpieczyć wszystkie  drzwi – tu również znajdziemy całą gamę blokad, uniemożliwiających poruszanie drzwi – przytrzaśnięcie małej rączki. Szalenie ważne są okna – latem nie da się ich nie otwierać, a otwarte kuszą malucha. Dostępne są zarówno blokady do uchylania, jak i otwierania rozwiernego na wybranym poziomie.
Nie można zapomnieć o kontaktach – pomysłowy maluch jest w stanie znaleźć wiele przedmiotów, nadających się na wepchnięcie do kontaktu – a jak to się może skończyć, wiadomo. Należy więc kupić zaślepki. Możemy kupić także zaślepki, które jednocześnie są lampkami – to bardzo przydatne dla dzieci, które lubią w nocy podróżować do łóżka rodziców – możemy im w ten sposób delikatnie oświetlić drogę.

Małe dziecko w domu to wiele zmian. Każdemu – bez wyjątku – rodzicowi zależy, aby maluch był bezpieczny i aby w możliwy sposób ograniczyć czyhające na niego niebezpieczeństwa. Opisane zabezpieczenia są łatwo dostępne – coraz więcej sklepów oferuje takie produkty, ich kolejną zaletą jest niska cena – na zabezpieczenie dwu czy trzy – pokojowego mieszkania nie potrzeba więcej, niż kilkaset złotych. Jest więc to wydatek, na który śmiało można sobie pozwolić, zważywszy na to, jak wysoką stawką jest pewność, że dziecku nic nie grozi.

czwartek, 10 listopada 2011

Kończy się rok 2011 (kawałek jeszcze został ;-)), ale to już dobry czas na pogrzebanie w światowych trendach, w poszukiwaniu tego, co przyniesie w branży dekoratorskiej rok kolejny.

Zima wcale nie jest takim złym okresem na remont, może nieco utrudnione jest wietrzenie pomieszczeń – np. po malowaniu, ale przynajmniej nie jest nam żal czasu, spędzonego w domu na remontowych pracach, spędzamy czas w ciepłych mieszkaniach ze znacznie większą ochotą, niż latem. Może więc wspomożemy w ten sposób tych, którzy planują w zimie odświeżyć swoje wnętrza, aby wiosnę przywitać w ich zupełnie nowym wcieleniu.

Jak powstają trendy? Otóż, są one zwykle odzwierciedleniem tego, co dzieje się wokół nas, są reakcją na otaczającą nas rzeczywistość i odbiciem naszych potrzeb, wynikających ze ścierania się i zmagań właśnie w owej codzienności.

Świat pełen jest niepokojów i stresu. Trendsetterzy w dekoratorstwie robią dokładnie to samo, co w pozostałych branżach – próbują zniwelować negatywne działania otoczenia, aby nasze życie było przyjemniejsze. Bo grunt to pozytywne myślenie…

Nie jest zatem niczym zaskakującym, że w dobie niepokojów, kryzysów i światowego napięcia, dominującym w roku 2012 ma być kolor niebieski – barwa spokoju, wyciszenia, zaufania i łagodności.
Nie będzie to jednak jedyna barwa, z którą spotkamy się w branżowych magazynach – zobaczymy też odcienie bieli, energetycznej żółci i ich odcienie. Całości dopełniać będą różnokolorowe kontrasty.

Szukając spokoju i wyciszenia, uciekamy do korzeni – wspomnienia dają nam ukojenie i poczucie bezpieczeństwa, zatem wszelkie objawy sielskiej swojskości – jak najbardziej mile widziane. Dozwolone wszelkie formy inspirowania się minionymi epokami – w sposób, który najlepiej pasuje do nas samych.

Będziemy uciekać do relaksu i spokoju, będziemy więc otaczać się tym, co daje spokój naszej duszy, świece, romantyczne nastroje, i klimat, który pozwoli nam zapomnieć o codzienności, pełnej stresu.

Dom ma stanowić naszą mekkę, oazę spokoju, do której napięcia nie mają wstępu. W dalszym ciągu idziemy w stronę ziemi – ekologia pozostaje więc na topie – tu nic się nie zmienia, może tylko kolejny rok przyniesie nowe inspiracje w tej dziedzinie.

Mówiąc krótko, w nadchodzącym roku, będziemy szukać stabilizacji, ukojenia, spokoju i poczucia bezpieczeństwa – zapowiada się zatem wiele ciekawych powrotów do korzeni i inspiracji, czerpanych z przeszłości – może być ciekawie…

środa, 09 listopada 2011

Ponieważ wnętrza w stylu skandynawskim cieszą się wyjątkową popularnością, postanowiliśmy zgłębić temat. Mimo, że raz już o tym pisaliśmy, zdecydowaliśmy się rozwinąć wątek, wychodząc naprzeciw Waszym potrzebom :-).

Aby sprawnie poruszać się w obrębie stylu, warto zrozumieć jego podstawy, skąd wynikają takie, a nie inne wybory, rozumiejąc bazę, jesteśmy w stanie bezproblemowo aranżować wnętrza samodzielnie, bez pomocy stylistów, a nasze wybory będą jak najbardziej zgodne ze stylem i spełniające jego wymogi.

Geografia i specyfika krajów północy sprawiła, że styl skandynawski skupia się na tym, aby zniwelować minusy naturalnego otoczenia, wprowadzając w życie mieszkańców radość i pogodę ducha. Szaruga, ciemność i kiepska pogoda, zaglądająca przez okna do domów skłoniły pierwszych, którzy sięgnęli po te inspiracje do tego, aby z pomocą mebli, kolorów ścian i podłóg rozjaśnić przygnębiające wnętrza. Każdy promień słońca miał być skrzętnie wykorzystany do ogrzania (również wizualnie) wnętrza.

Właśnie z tego powodu w stylu skandynawskim dominują jasne kolory – głównie biel i beże, odbijające i rozpraszające cenne światło we wnętrzu, ewentualnie błękity, czy inne pastele, których zadaniem jest przełamanie sterylności bieli. Pojedyncze meble – w ramach kontrastu – mogą być ciemne, ale tu pamiętać należy o tym, że bazową barwą powinna pozostać biel i jej odcienie.

Również z tej przyczyny, podłogi i meble są drewniane (to także za sprawą łatwej dostępności tego materiału w regionie), a gatunki drewna to najczęściej sosna, jesion, czy klon. Chodzenie po drewnianej podłodze jest znacznie przyjemniejsze, niż stąpanie po zimnych kafelkach, kamieniu…

Charakterystyczna dla skandynawskich wnętrz wygoda i komfort, wymyślne systemy wzięły się z potrzeby zorganizowania przestrzeni życiowej rodziny w jednoizbowym domu (tak kiedyś wyglądały). Konieczność wpłynęła na próby podziału jednej, dużej przestrzeni na mniejsze „kąciki”, przystosowane do potrzeb poszczególnych osób i czynności. Dlatego też w systemach skandynawskich tak często widujemy składane stoły, biurka, chowane w ścianę i tym podobne – wszystko służyć ma oszczędności miejsca i wygodnemu zorganizowaniu życia, na które przecież w ciągu dnia składa się tak wiele czynności.

W kwestii samych mebli, styl pozwala na sporą dowolność.  Nie muszą mieć określonych kształtów – mile widziane są zarówno modele nowoczesne, kanciaste, minimalistyczne, jak i sielskie, wyjęte rodem z minionych epok – najważniejsze, aby wszystko stanowiło konceptualną całość – jeśli chcemy wstawić babciną komodę, wyszlifujmy ją starannie i pomalujmy białą bejcą – wówczas wpisze się idealnie w klimat skandynawski.
Nie będziemy rozwijali wątku wygody – bo na nim skupiliśmy się poprzednim razem, wspomnimy więc tylko, że zadaniem wyposażenia wnętrz w stylu skandynawskim jest komfort i wygoda mieszkańców – ma się wygodnie sięgać, a dni w takim mieszkaniu mają płynąć wyjątkowo gładko.

Rosnąca popularność tego stylu nie jest przypadkowa. Wnętrza w stylu skandynawskim powodują, że bez względu na gust i upodobania – czujemy się  tam dobrze. Ich pogodna jasność i przytulność sprawiają, że od pierwszego wejrzenia robi się ciepło na sercu. Nie bez znaczenia jest wygoda i łatwość zagospodarowania przestrzeni, co zwłaszcza w mniejszych mieszkaniach jest na wagę złota. Dowolność przyciąga wolne dusze, którym trudno się odnaleźć w innych stylach – tu mają tak wiele opcji, że jedynym ograniczeniem jest własna wyobraźnia. Ostatnim – nie mniej ważnym - powodem, dla którego wszyscy tak szalejemy za tym stylem, są jego szerokie możliwości (można urządzić tak mieszkanie, korzystając praktycznie z posiadanych dotychczas mebli – wystarczy trochę pracy i nowych dodatków), nie wymaga wydania majątku i wielkich kredytów – jest tani, uniwersalny i łatwy w obsłudze.

My się wcale jego popularności nie dziwimy :-).

piątek, 04 listopada 2011

Człowiek bardzo łatwo przyzwyczaja się do wygody i luksusu. Poświęciliśmy już jeden wpis suszarkom do prania. To jedno z tych urządzeń, którego przydatność okazuje się wprost nieoceniona wtedy, kiedy przyzwyczajamy się do obecności ułatwiacza życia. Wtedy to okazuje się, że właściwie sami nie wiemy, jak mogliśmy żyć, kiedy pranie trzeba było rozwieszać a naczynia zmywać ręcznie. I dziś właśnie o tym. Zmywarki – przyjaciel każdego domu :-).

Dość powszechny jest pogląd, że posiadanie zmywarki ma sens wyłącznie w gospodarstwach, w których funkcjonuje więcej osób – a już przynajmniej dwie, bo przecież dla jednej zmywarka mija się z celem… Nic bardziej mylnego! I zaraz spróbujemy Was o tym przekonać.

Oszczędności

Zmywarki myją naczynia w możliwie najbardziej oszczędny sposób. Zużycie wody na jeden cykl jest różne, w zależności od modelu, ale zawsze jest obniżone do minimum. Nie mamy najmniejszej szansy zmyć tej samej ilości naczyń ręcznie, zużywając tyle samo wody – zużyjemy jej nieporównywalnie więcej.

To ma związek również z ekostylem życia – w ten sposób chronimy środowisko.

Kompletnym mitem jest przekonanie, że użytkownicy zmywarek płacą wysokie rachunki za prąd i wodę – tzn. może i płacą, ale nie ma to związku ze zmywarką :-).

Przeciwnicy zmywarek wspominają jeszcze o kosztach, związanych ze środkami do mycia w zmywarce – ale należałoby chyba w tym miejscu pamiętać także o tym, że do ręcznego zmywania również używamy detergentów, które nie spadają za darmo z nieba – na jedno więc wychodzi…

Dokładność

Zmywamy dokładnie – przynajmniej takie mamy założenie, naczynia mają być czyste, dobrze, jeśli do tego są jeszcze suche – zacieki z wody na kieliszkach do wina nie prezentują się najlepiej. Ale każdemu zdarzyła się sytuacja znalezienia w szafce niedomytej szklanki… Bywa. Zmywarce zdarza się to ekstremalnie rzadko. Zwykle wtedy, kiedy źle rozłożymy w niej naczynia i woda nie ma szansy dotarcia do któregoś z naczyń.
Zmywarki myją nasze naczynia w wysokich temperaturach – ręcznie nie jesteśmy w stanie tego uczynić.
To, co wyjmujemy ze zmywarki, jest więc krystalicznie czyste, a do tego suche – pozbawione zacieków.

Wygoda

Słowo klucz dla wszystkich, którzy cenią sobie komfortowy styl życia. Każdy, kto choć raz stanął przy zlewie, pełnym brudnych naczyń wie, ile czasu zajmuje uporanie się z tym bałaganem. Zapełnienie zmywarki naczyniami to chwila, kolejna, to jej ‘rozpakowanie’. Wszystko dzieje się samo, bez naszej ingerencji. A my w tym czasie możemy oddać się przyjemnościom :-).

Jesteśmy absolutnie przekonani o słuszności powyższych argumentów, sprawdziliśmy to w praktyce :-). I nie wyobrażamy sobie życia bez zmywarki…

czwartek, 03 listopada 2011

O kuchniach nie było chyba dość dawno. Jakoś tak przyszedł na nie chyba znowu czas, wraz z jesiennym chłodem – częściej chce nam się gotować ku pokrzepieniu zmarzniętych serc. :-)

Szafki kuchenne to temat trudny – wymagania każdego właściciela kuchni są inne, nie ma dwóch osób, mających identyczne oczekiwania – ułożenie, wysokość umieszczenia, funkcjonalność szafek – mają tak wiele opcji, że przyprawiają o zawrót głowy każdego, kto zabiera się za aranżację własnej kuchni…

Osoby, które gotują często cenią sobie wygodę w kuchni bardzo wysoko, nie ma bowiem nic gorszego, niż gotowanie w niewygodzie, kiedy kuchenne przybory są trudno dostępne, a wykonanie najprostszych czynności okazuje się zadaniem tak karkołomnym, że salto z trzema obrotami wydaje się przy nich być bułką z masłem.

Kuchnia przemyślana

Przede wszystkim, projektując kuchenne szafki – bez względu na to, czy zamawiamy produkty na wymiar, czy kupujemy w sklepie gotowe, poświęćmy sporo czasu na zastanowienie się, czego od nowej kuchni oczekujemy. Zastanówmy się, co nie pasowało poprzednio, jak można kuchnię ulepszyć, przypomnijmy sobie wszystkie widziane przez nas kuchnie, na widok których wzdychaliśmy z zazdrością. Przywołajmy w pamięci wszystko to, o czym myśleliśmy i to, co podobało nam się w oglądanych magazynach wnętrzarskich. Ustalmy listę priorytetów – aby dokonać słusznego wyboru, trzeba wiedzieć, czego się szuka.

Możliwości się zmieniają

Nie zamykajmy się w opcjach, które były dostępne podczas kupowania poprzednich szafek. Pamiętajmy o tym, że te rozwiązania, które kiedyś mogliśmy widywać tylko na międzynarodowych targach meblowych, dziś już dawno zagościły u większości rodzimych producentów szafek i stać na nie każdego. Miejmy na uwadze to, że branża meblowa, rozwija się tak samo, jak wszystkie inne – szafki cargo, ukryte wieszaki na ściereczki, podblatowe szafki wysuwane, zamiast zaślepek (tam, gdzie kiedyś producent włożyłby zaślepkę, maskującą 15to centymetrową wnękę, dziś tworzone są wygodne, podręczne szafki, z których każdy użytkownik kuchni może mieć ogromne korzyści) – koniecznie więc, przed zakupem, poświęćmy trochę czasu na zapoznanie się z aktualną szafko-modą, sprawdźmy, co jest ogólno dostępne, co mają w ofercie renomowani producenci, jakie rozwiązania weszły wszystkim w krew – będzie nam łatwiej wybrać, a ponadto, będziemy wiedzieli bardzo dokładnie, o co powinniśmy w sklepie pytać.

Robić na zamówienie? Kupować gotowe?

Dziś te pojęcia nieco się rozmywają. Kiedyś kuchnią gotową nazywano tę, której komponenty kupowano w gotowym, uniwersalnym wymiarze i trzeba było to jakoś dopasować do pomieszczenia kuchni. Dziś sklepy, oferujące meble, oferują także często ich dostosowanie wymiarami do naszych potrzeb. Sprowadza się to de facto do tego, że możemy zamówić wymiarowane meble zarówno w sklepie, jak i w firmach, zajmujących się wymiarowaniem, projektowaniem i produkcją wraz z montażem. Różnica z pewnością jest taka, że kupując gotowe szafki, ograniczamy sobie nieco opcje projektowe – osoba doświadczona, która spędzi z nami nieco czasu w naszej kuchni, poznając nasze potrzeby, wymierzy wszystko dokładnie, będzie w stanie wskazać nam pewnie nieco ciekawsze możliwości, niż sprzedawca w sklepie. Jeśli jednak jesteśmy świadomi, czego dokładnie szukamy, to wcale nie musi być negatywem.

Wygodne w użyciu – dostosowane do nas

Pamiętajmy o tym, że szafki kuchenne są meblami specyficznymi. Tu nie chodzi o otwieranie szafki raz dziennie. Kiedy gotujemy, często jedna szafka otwierana jest i 10 razy – raz za razem, musimy zwrócić szczególną uwagę na nasze nawyki, przyzwyczajenia, potrzeby i możliwości. Świetnie wygląda wysoko zabudowana kuchnia, pytanie – jaki pożytek ma z niej osoba, która nie jest w stanie dosięgnąć nawet do połowy z zaprojektowanych szafek? Ustalając ustawienie kuchni, bierzmy pod uwagę procesy, które powtarzamy podczas ‘kuchennych zabiegów’ – umiejscowienie kuchenki, blatu roboczego, czy zlewu może mieć kluczową rolę dla naszej wygody.


Kuchnia „szyta na miarę” sprawi, że właściciel kuchni będzie się czuł, jak artysta, za każdym razem, kiedy będzie gotował zupę w swoim królestwie. Taka kuchnia, oprócz walorów wizualnych, które zaspokoi, spowoduje, że gotowanie – oprócz życiowego obowiązku – stanie się doznaniem, stworzy możliwość relaksu i przyjemnego spędzenia czasu. A przecież chodzi właśnie o to, aby w naszych mieszkaniach żyło się jak najlepiej :-).


Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi