piątek, 30 marca 2012

O wielu stylach już było, o wielu jeszcze będzie. Jest to bowiem dziedzina, która nieustannie się rozwija, zaskakując nowościami. Tematy przewodnie, materiały i formy, które jeszcze 10 lat temu nie śniły się najśmielszym projektantom, dziś królują na światowych wystawach i targach wnętrzarskich.

Dzisiejszy styl wcale jednak nie jest bohaterem lat ostatnich. Wybierany i ceniony był już od bardzo dawna, bardzo głęboko z resztą sięgają jego korzenie. To jeden z niewielu styli, który z pełną odpowiedzialnością możemy określić, jako ponadczasowy. Moda na niego nie minie nigdy i nigdy nie okaże się, że nie wpisuje się w trendy. Nie każdemu jednak ten styl się podoba, jak każdy inny – zainteresowani nim mogą być ci, w których gust się wpisuje. Ale do rzeczy…

Mówiąc ogólnie, styl angielski łączy wielopokoleniowość, lubuje się w przeszłości i familijnych pamiątkach.

Styl angielski narzuca stosunkowo niewiele, jeśli chodzi o samo wykończenie wnętrza – im bliżej stylowej elegancji, tym lepiej – dobrze więc sprawdzają się drewniane podłogi, ale nie jest to dogmatem – jeśli wolimy laminowane panele, również w takim pomieszczeniu możemy dokończyć dzieła meblami i dodatkami. Idealnie pasują dywany, najlepiej te wzorzyste. Kolorystyka, drodzy Państwo – dowolna – od stonowanych pasteli, po ciemne – klimatyczne fiolety, rdzawe pomarańcze i zgaszone czerwienie. Mile widziane są tapety – pasiaste, kwieciste – jakie tylko urządzający lubi. W stylu angielskim głównym decydentem i kreatorem formy są jednak meble i – wcale nie mniej ważne – dodatki.

Meble – kanapy, sofy i fotele masywne, zawsze obowiązkowo tapicerowane – im większe, tym lepiej wpisują się w charakter angielskiej mody. Mile widziane obicia wzorzyste – kraty, pasy i ukochane przez styl kwiaty. Kanapy zdobić powinny dodatki w postaci pledów, narzut i poduch – nie ma ograniczeń, im więcej, tym lepiej i wcale niekoniecznie muszą pasować do siebie deseniem – na sofie w kwiaty doskonale sprawdzi się poducha w kratę i odwrotnie.

Kredensy, szafy, komody, czy stoły – wcale nie delikatniejsze, również pokazujące obserwatorowi swoją siłę oraz przeszłość – mogą to być oryginalne antyki, ale jeśli nie chcecie zbyt dużo inwestować, możecie użyć zamienników – mebli stylizowanych, na powierzchni których tworzone są specjalne rysy, symulujące stateczny wiek mebla.

A teraz gwóźdź programu (celowo zostawiliśmy to na koniec) – dodatki. Bez nich styl angielski nie istnieje. Nie ma tu miejsca na minimalizm i oszczędność formy. Styl angielski – na bogato, wymaga ustawienia w każdym wolnym miejscu rozmaitych sentymentalnych pamiątek i ozdobników, które sprawią, że wnętrze będzie ciepłe, będzie pełne dobrych wspomnień i będzie pokazywało odwiedzającym, jak wiele przeżyło. Bogato zdobione ramy ze zdjęciami, piękne obrazy, świeczniki, wazony, figurki – w różnorodności bibelotów nie ma końca. Doskonale sprawdza się w roli ozdoby elegancka zastawa stołowa – osławione na całym świecie filiżanki w kwiaty (najczęściej róże), piękne, dekorowane serwisy obiadowe.

Mówiąc o dodatkach, nie możemy zapomnieć o dwóch bardzo istotnych elementach – dekoracje okien i oświetlenie. Te pierwsze – bez ograniczeń, wzorzyste firany, kwieciste zasłony – masywne, ciężkie i zasłaniające promienie słoneczne, kiedy właściciel pragnie uciąć sobie popołudniową drzemkę – ozdobnie związane w formie dekoracji u boku okna, kiedy życzy sobie, aby wpadało światło.
Oświetlenie, oprócz roli funkcjonalnej, pełni również rolę ozdobnika – lampy ze zdobionymi abażurami z tkanin, dekoracyjne i okazałe lampy sufitowe – kształty - chciało by się wręcz rzec – przysadziste. Obowiązkowo z dużą ilością lamp stołowych/podłogowych, dających wieczorami przytulne, stłumione światło, przy którym gospodarze popijają wieczorną herbatkę.

Wisienką na torcie są kwiaty – najlepiej gęste bukiety świeżych kwiatów, ustawionych na stole, mogą w tej roli wystąpić także suszone kompozycje.

Styl angielski jest przez wielu uważany za przytłaczający – faktem jest, że ilość stosowanych dlań dodatków jest powalająca. Jednocześnie jednak, liczba jego zwolenników na całym świecie nie może się mylić – ma bowiem w sobie coś, czego nie udało się osiągnąć w żadnym innym stylu – ciepło, przepełniające serce od wejścia do takiego mieszkania jest nieporównywalne z niczym innym… Może więc warto spróbować?


środa, 28 marca 2012

Wyprzedaże garażowe na świecie to żadne novum. Od wieeelu, wielu lat organizowane są w USA, ale nie tylko – również w wielu krajach zachodniej Europy. Organizowane są albo przez lokalne instytucje albo wręcz przez samych mieszkańców, którzy ‘skrzykują’ się we własnym zakresie, umawiają w jednym miejscu i organizują tam swoisty targ rzeczy używanych.

Na czym tak naprawdę polega magia wyprzedaży garażowych? Każdy z nas posiada w domu dużo mniej lub bardziej niepotrzebnych rzeczy – gromadzimy je latami, odkładając w pawlaczach, schowkach, garażach, szafach i na dnie szuflady – po kilku latach okazuje się jednak, że nie ma ucieczki – coś z tym wszystkim trzeba zrobić. W przeciwnym razie, zginiemy przygnieceni przez własne przedmioty.

O ile wiele z nich, to po prostu śmieci – stare gazety, albo porcelanowy słonik z ułamaną trąbą – możemy je bez skrupułów wyrzucić, nawet osobom sentymentalnym wystarczy, że odleżały już w kartonie swoje; o tyle mnóstwo przedmiotów stwarza spory problem. Ani nie nadają się do wyrzucenia – nie są zniszczone, czy zużyte – ani też do eksploatacji, bo z jakiegoś powodu, nie są nam potrzebne. Bywa, że to nietrafione prezenty, albo coś, co kupiliśmy sami – bez zastanowienia. Takich przedmiotów zwykle w naszych domach zalega najwięcej.

Z tej właśnie przyczyny, wyprzedaże garażowe są tak doskonałym pomysłem. Pozwalają nam „uwolnić się” od tego, co jest nam zupełnie zbędne, a co ważniejsze – uwalniają nas od poczucia winy, związanego z wyrzucaniem całkiem ‘sprawnych’ rzeczy… Z punktu widzenia klienta, zaopatrującego się na takich wyprzedażach – są równie doskonałym pomysłem! Mamy okazję kupić coś, co wpadnie nam w oko w bardzo atrakcyjnych cenach. Możemy wyszperać prawdziwe ‘perełki’, niedostępne w sklepach.

Wprawdzie wyprzedaże garażowe w Polsce są dopiero kiełkującym zjawiskiem – wiele lat jeszcze musi upłynąć, aby zadomowiły się u nas na dobre i pozwoliły Polakom przyzwyczaić się do ich zalet, ale już teraz możemy wyszukać wyprzedaże, organizowane w różnych miastach kraju. Zapewniamy Was, że tą metodą możecie i oczyścić swoje mieszkanie i kupić wiele bardzo oryginalnych i wyszukanych przedmiotów.

Jeśli więc w Waszej okolicy zobaczycie ogłoszenie o garażowej wyprzedaży – zastanówcie się, czy nie byłoby warto przejrzeć kartonów ze skarbami i być może wybrać się na handel wymienny z sąsiadami :-).

14:09, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 marca 2012

Zacząć wypada od wyjaśnienia – dziś mowa o mieszkaniach singli. Mieszkania rodzinne, w których mieszkańcy stanowią mieszankę – wieku i płci, podlegają zupełnie innym, niż opisywane niżej, prawidłom :-).

Zastanawialiście się kiedyś, co definiuje płeć wnętrza? Mieszkania męskie, mieszkania kobiece – czym się różnią?

Najprostszym, choć jednocześnie najbardziej mylnym skojarzeniem jest cukierkowy róż i mnóstwo kwiatów, misiów i innych słodkości w kobiecym gniazdku. Zupełnie nie jest to prawdą, a na pewno nie jest to prawdą uniwersalną. Panowie kojarzeni są natomiast z maksymalną prostotą (w złym słowa znaczeniu) i nieładem – i tu również, drodzy Państwo – stereotypy, które obok prawdy nawet nie leżały…

Tak samo, jak w przypadku mężczyzn – zainteresowania i gusty są zróżnicowane, Panie w taki sam sposób patrzą na świat zupełnie różnie. Co więc mają ze sobą wspólnego?

Najczęściej – mieszkania, urządzane przez mężczyzn i dla mężczyzn cechuje duża użytkowość. Umieszczane tam meble, przedmioty i gadżety mają konkretne cele do spełnienia. Poduszka na kanapie – owszem – znajdzie się, ale tylko wtedy, kiedy właściciel mieszkania lubi podczas oglądania wiadomości oprzeć o nią plecy – a nie dlatego, że z poduszką kanapa wygląda przyjaźniej.
Analogicznie – w męskich mieszkaniach próżno szukać ozdobników i detali, które kobiety uznają za atrakcyjne – Panowie na takie nie patrzą (tak przynajmniej mówią statystyki, wszelkie wyjątki są więc potwierdzeniem reguły). Skoro statystyczny mężczyzna nie patrzy na figurkę i wręcz ciężko mu ją dostrzec, po co ma ją ustawiać ją na swojej komodzie?

Mieszkania damskie z kolei, oprócz oczywistej użyteczności, spełniają również funkcje oazy spokoju, miejsca, w którym szuka się relaksu i poczucie bezpieczeństwa – z automatu więc, miejsca ładnego, przywodzącego na myśl pozytywne skojarzenia, miejsca, do którego chce się wracać. Panie przywiązując znacznie większą uwagę do drobiazgów i detali upiększających, sięgają po nie znacznie częściej – dlatego też w mieszkaniach kobiecych, znajdziemy wiele wazoników, świeczników, obrazków i innych gadżetów, sprawiających, że Panie czują się w mieszkaniach lepiej.

Mamy już więc dwie cechy, zdecydowanie charakteryzujące płeć (mieszkania i właścicieli). Ale nie poddajemy się – szukamy dalej…

Kolejną cechą, typową dla Pań jest sentymentalizm i emocje. To w kobiecym mieszkanku znajdziemy zdjęcia rodziny, ukochanego chrześniaka i ostatniego wypadu wakacyjnego nad morze. U Panów takie akcenty są niezwykle rzadkie, żeby nie powiedzieć – niespotykane. Zdjęcia, jeśli je Panowie posiadają, zwykle mają swoje miejsce na dnie szuflady i zupełnie nie ma potrzeby, aby je eksponować i chwalić się światu wypadem na ryby z przyjacielem (inna sprawa, to robienie zdjęć w formie pamiątek – to też raczej domena kobiet…).

Ozdoby damskich wnętrz zwykle są z czymś kojarzone – obraz, kupiony na wakacjach i z nimi się kojarzący, wazon z ukochanego straganu, świeczniki na babskie wieczory. U Panów znowu dominuje podejście praktyczne – jeśli wisi obraz, to dlatego że dobrze wygląda i (najczęściej) został przez kogoś podarowany lub ktoś podsunął koncepcję z bardzo konkretnym argumentem, przekonującym, że ten właśnie obraz wisieć tu powinien. Próżno szukać Panów, którzy z wakacyjnych wojaży przywożą pamiątki, aby ustawiać je później na komodzie i patrzeć z rozrzewnieniem w przeszłość.

Kolorystykę zostawiamy w spokoju, uważamy bowiem, że to już zbyt indywidualna kwestia i w dzisiejszych czasach fiolety wcale nie należą do Pań, a szarości do Panów – mix kolorów, w absolutnie dowolnych zestawieniach jest zdecydowanie ponad podziałami na płeć.
Podobnie rzecz ma się z kształtami – surowe kształty równie dobrze wpiszą się w stylistykę mieszkania kobiety i mężczyzny, podobnie, jak wszystkie inne.

Faktem jednak jest, że poprzez niewielką ilość ozdobników i gadżetów, mieszkania męskie zwykle sprawiają wrażenie bardziej surowych, pustych i mniej przytulnych. Panowie nie poświęcają aż tak dużej uwagi dopieszczaniu detali, jak Panie.

Jednocześnie, to Panowie są większymi gadżeciarzami – nowoczesny sprzęt grający, najlepsze głośniki i telewizor, robiący wrażenie na każdym, kto w jego stronę zerknie – to domena mieszkań męskich. Jeśli mamy znaleźć ekstrawagancki stojak na kieliszki, czy butelki z winem – to w mieszkaniach Panów. W tym miejscu z kolei, Panie do gadżeciarstwa mają stosunek obojętny lub praktyczny – telewizor ma pozwolić obejrzeć wiadomości, czy ulubiony serial – nie musi jednocześnie parzyć kawy i mówić do nas w języku japońskim.

Podsumowując, czy da się określić płeć wnętrza? – da się. I to chyba stosunkowo łatwo. Oczywiście są odstępstwa, ale one tylko potwierdzają reguły. A reguły te są bardzo intuicyjne i łatwe do skojarzenia z typowymi dla płci zachowaniami i potrzebami – w zasadzie więc, nic w tym odkrywczego :-).

środa, 21 marca 2012

Kryteriów wyboru można znaleźć pewnie tak wiele, jak osób, które mieszkania szukają. Jak się okazuje, naukowcy doszli do wniosku, że z wyborem miejsca zamieszkania łączy się szereg bardzo emocjonalnych i indywidualnych pobudek. Ponieważ temat jest ciekawy, postanowiliśmy mu się bliżej przyjrzeć. Czy da się określić, co z obiektywnego punktu widzenia jest uniwersalnym kryterium najważniejszym? Spróbujmy…

Kondygnacja

Tu – jak się okazuje – jesteśmy w miarę zdeklarowani. Zwłaszcza w odniesieniu do pięter najniższych i najwyższych. O ile jesteśmy elastyczni jeśli chodzi o wszystko, co po drodze (małe znaczenie zwykle ma to, czy mieszkamy na 3, czy na 4 piętrze – chyba, że w grę wchodzi oszałamiający widok z tarasu na wyższych kondygnacjach), to już parter i piętro ostatnie to już tylko dla wybranych. W tym miejscu widzicie różne za i przeciw, faktem jednak pozostaje, że bez względu na to, co Was pcha lub zniechęca – najniższe i najwyższe piętra mają grono wiernych fanów i na tym się kończy. Rzadko również piętro jest ostatecznym lub decydującym czynnikiem wyboru – może zachęcić lub nie, ale nie będziemy szukać mieszkania wyłącznie pod kątem tegoż.

Standard

Tu robi się nieco bardziej przyziemnie. Zasobność naszego portfela nierzadko wpływa na decyzję za nas. Niekoniecznie możemy sobie pozwolić na nowe mieszkanie w ekstra – wypasionym budownictwie, w najbardziej prestiżowym miejscu miasta. Wtedy pozostaje nam szukać mieszkania o nieco niższym standardzie. Dochodzi tu jeszcze jeden element – o ile na wiek bloku wpływu nie mamy, samo mieszkanie jesteśmy w stanie dostosować do naszych potrzeb – jeśli nawet nie od razu, to z czasem.

Z tego powodu, standard nie jest z pewnością kluczowym kryterium Waszych decyzji. To zmienna, na którą możemy wpływać latami i dostosowywać do naszych potrzeb na miarę możliwości finansowych.

Widok z okna

Choć może się to wydawać zabawne, ten element wcale nie pozostaje bez znaczenia. Mało tego, badania pokazują, że to, co widzicie za oknem jest dla Was istotne na tyle, że jesteście skłonni zrezygnować z wyboru mieszkania, które odpowiada Wam pod każdym innym względem, ale za oknem widać zupełnie nie to, co chcielibyście widzieć.

Trudno orzec, jak często statystyczny domownik wygląda przez okno (swoją drogą, to również mogłyby być ciekawe badania :-)), zdaje nam się, że wcale nie jest to specjalnie duża część życia statystycznego Kowalskiego, jednak perspektywa możliwości zobaczenia atrakcyjnych widoków wydaje Wam się kusząca na tyle, że to kryterium zdecydowanie ląduje w czołówce.

Lokalizacja

To bardzo ważny czynnik wyboru. W zależności od potrzeb, chcemy mieszkać w ‘centrum wszechświata’ – otoczeni infrastrukturą, sklepami, przystankami, drogami dojazdowymi, centrami handlowymi i wszystkim, z czego być może będziemy mieli ochotę skorzystać; albo też przeciwnie – chcemy drzew, lasu, może odrobiny wody, błękitu nieba nad głowami i świętego spokoju – sklepy, drogi i miejski zgiełk precz! Jak najdalej od nas.

O ile upodobania są trwałe (przeważnie) i nie zmieniają się z roku na rok (albo miejski hałas lubimy, albo nie), o tyle przy wyborze lokalizacji nie możemy na pewno kierować się wygodą w stosunku do obecnych obowiązków. Badania potwierdzają z resztą, że zgodnie ze zdrowym rozsądkiem – tego nie czynicie. Jaki bowiem miałoby sens wybieranie mieszkania z dobrym dojazdem do obecnej pracy, jeśli nie wiemy, czy za 3 lata będziemy nadal pracować w tym samym miejscu…

Lokalizacja (znowu wg badań) jest jednym z poważniejszych czynników, wpływającym na Wasze decyzje zakupowe. Bardzo często szukacie konkretnego miejsca z bardzo osobistych pobudek – np. przywiązanie do konkretnego osiedla (bo tam się wychowywaliśmy), czy też chęć zamieszkania w miarę blisko osób, z którymi od lat spędzamy dużo czasu (mowa oczywiście o trwałych, wieloletnich relacjach).

Sąsiedztwo

Tu zahaczamy nieco o lokalizację. Mowa bowiem wcale nie o sąsiadach za ścianą (kupując mieszkanie de facto nie mamy bladego pojęcia o tym, kogo przyjdzie nam mijać w windzie), ale o sąsiedztwie konkretnych miejsc, sklepów, etc. Dla przykładu – jako zdeklarowani fani kina, chcemy mieć je w zasięgu krótkiego spaceru – i tu również, jak w przypadku lokalizacji, kryterium stylu życia i upodobań wywiera dość mocny wpływ na nasze decyzje. Rodzice dorastających latorośli, chcą mieć w pobliżu dostęp do szkół, miłośnicy aktywnego wypoczynku – basen i kort do tenisa, a zakupoholicy – centrum handlowe.

Wielkość/rozkład mieszkania

Tu dochodzimy do sedna. To bowiem jest podstawowy czynnik, wpływający na Wasze wybory. O ile – jak się okazuje - jesteśmy w stanie przymknąć oko (mniej lub bardziej) na wszystkie inne determinanty, wielkość mieszkania jest kluczem. Nic w tym z resztą dziwnego – żyjąc w rodzinie, na którą składa się określona liczba jej członków, nie można przeskoczyć metrażu, jeśli chce się żyć wygodnie.
Rozkład pełni już rolę drugoplanową – jesteśmy w stanie przełknąć kuchnię łączoną z salonem, nawet jeśli pierwotnie poszukiwaliśmy samodzielnej, itd.

Na tym w zasadzie można już skończyć. Oczywiście kryteriów, którymi kierujecie się, poszukując swojego miejsca na ziemi, jest znacznie więcej. Naszym celem jednak nie było wymienienie wszystkich, a zaznaczenie tych najczęstszych. Wydaje się również, że udało nam się wyłonić zwycięzców i usystematyzować kryteria wg ich ważności.

A Wy, czym kierowaliście się, kupując swoje ukochane M?

piątek, 16 marca 2012

Ponieważ pogoda zachęca do wyjścia z domu, mamy dla Was – wszystkich zainteresowanych urządzaniem wnętrz, dekoratorstwem i aranżacją – propozycje (nie do odrzucenia ;-) ).

Oto marcowa propozycja imprez targowych, organizowanych w Warszawie:

W Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, przy ul. Dobrej 56/66, 29.03.2012 odbędzie się Konferencja Idealny dom i wnętrze. Wstęp na konferencję jest bezpłatny – trzeba jednak się zarejestrować (klik). Na konferencji będziecie mogli posłuchać ciekawych prelekcji, dotyczących aranżacji wnętrz (program konferencji na stronie).

W garwolińskim Centrum Sportu i Kultury, przy Al. Żwirki i Wigury 16, w dniach 17-18.03.2012 odbędą się Targi Budowlane – dom, ogród i wnętrze 2012. Na targach będziecie mogli spotkać wystawców z wymienionych kategorii, bez względu więc na to, czy szukacie inspiracji do sypialni, kuchni, czy ogrodu – na pewno znajdziecie coś ciekawego.

Oczywiście, jeśli wolicie szukać inspiracji na własną rękę – wystarczy wybrać się do kilku sklepów z wyposażeniem wnętrz i pooglądać ofertę. Czasem jednak warto zobaczyć, jak zabierają się za to profesjonaliści i co ciekawego w trawie piszczy… Odwiedziny na takich imprezach zwykle pozwalają nam napełnić głowę mnóstwem nowych pomysłów, z których wiele możemy wykorzystać w naszych mieszkaniach.


środa, 14 marca 2012

Projektanci nie ustają w wysiłkach, aby zaproponować nam – klientom coś, czego jeszcze nie było. I zważywszy, jak bogaty jest świat wystroju wnętrz, nie jest to zadanie łatwe. Jak w każdej innej branży więc, panują mody sezonowe, trendy, które mijają wraz z czasem i klienci, którzy chcą utrzymać swoje mieszkanie w stylu wprost z katalogów, muszą dość często zmieniać wystrój, kolorystykę i gamę swoich ulubionych dodatków.

Jest to na pewno sposób na to, aby przełamać rutynę, wprowadzając regularne zmiany, możemy wpływać na nasze samopoczucie w mieszkaniu. Sprawiać, że co kilka miesięcy będziemy się czuli, jakbyśmy urządzali się od nowa, w zupełnie nowym miejscu. Każdy, kto choć raz wprowadzał się do nowego lub dopiero co wyremontowanego lokum wie, jak wielka to frajda. Ile radości daje zapoznawanie się z nowym wnętrzem…

Przewaga remontowania i wyposażania miejsca, które dobrze znamy, nad miejscem zupełnie nowym – polega na tym, że doskonale orientujemy się, czego nam trzeba – co warto zmienić, a co odpowiada nam idealnie. Znacznie trudniej to osiągnąć w nowych mieszkaniach, w których rozmieszczamy meble i produkty w szafkach na wyczucie, kierując się logiką, a nie potrzebami – w praktyce skuteczność jest różna…

Co na wiosnę proponują nam designerzy? Jak zwykle, gama wyboru jest powalająca – w zależności od tego, na których targach szukamy inspiracji, w który zakątek świata zajrzymy – znajdujemy zupełnie odmienne trendy i wzory. Niezależnie od preferencji, projektanci polecają wiosenne zmiany – niemal, jak wiosenne porządki. Wraz z kwitnącymi pąkami, wyglądającym w końcu zza chmur słońcem, warto odświeżyć domowy design, dodając sobie energii (o tym z resztą ostatnio już pisaliśmy).

Natknęliśmy się na coś, co chcieliśmy Wam pokazać – choć pozornie połączenie wydaje się dość banalne, osiągnąć nim można ciekawe efekty. Jak się okazuje – modnym, topowym i robiącym wrażenie kolorem ogłoszono pudrowy róż. Tak jest, proszę Państwa – kolor, zarezerwowany dla dziewczynek (często tych najmłodszych), zarezerwowany dla buduarów, wychodzi na salony, gdzie ma za zadanie olśniewać i wprawiać w zachwyt oglądających.
Jeśli uważacie (zwłaszcza męska część czytelników), że nie przystoi mężczyźnie wyposażać swego salonu w różowe meble – tkwicie w błędzie – kolor ten bowiem polecany jest zarówno panom, jak i paniom. Zwłaszcza, że poleca się go wcale nie w pojedynkę…

Mdło różowy wystrój mógłby wizualnie męczyć – co za dużo, to niezdrowo. Dlatego też, pudrowy róż zestawiamy z kontrastem – doskonale łączy się z brązem (zwłaszcza ciemnymi, czekoladowymi jego odcieniami), szarością (głęboki grafit), czy fioletem (nasycona śliwka).

Taki mix kolorystyczny zapewni doskonały nastrój – róż jest kolorem, który bezwzględnie nastraja pozytywnie. Świetnie komponuje się z finezyjnymi dodatkami – abażury z ornamentami, plastik, szkło – doskonale wpasowują się w klimat przedmioty, stworzone na kształt kontrolowanego kiczu, Nie polecamy pudrowego różu do wnętrz, wyposażonych w antyczne, ciężkie meble o charakterze tradycyjnym i klasycznym. Wszystko jednak, co zawiera choćby nutkę nowoczesności, jest w stanie połączyć się z proponowanymi kolorami.

Cóż więcej dodać – zabieramy się za zmiany – do dzieła!

piątek, 09 marca 2012

Projektowanie szaf w sypialniach, pokojach dziennych i wszystkich innych pomieszczeniach domu, na dobre zagościło w stylu aranżacji wnętrz. Szafy wykorzystujemy na ubrania, okrycia wierzchnie w przedpokojach, zabawki, domowe graty i wszystko, co chcemy ukryć przed wzrokiem świata. Dlaczego by więc nie pomyśleć o szafie w kuchni?

Nasze babcie nie wyobrażały sobie życia (i gotowania) bez spiżarni – w każdym domu musiało się znaleźć dla niej miejsce. W spiżarni obowiązkowo przechowywało się przetwory, no i zapasy. Nasz dzisiejszy tryb życia zdecydowanie różni się od tego sprzed lat – na pewno nie poświęcamy gotowaniu aż tyle czasu, ilość codziennych obowiązków zmusza nas do dzielenia czasu pomiędzy je wszystkie, a kuchnia jest tylko jednym z wielu miejsc, w których bywamy. Nadal jednak robimy przetwory, nadal robimy zakupy – często trafiając na okazyjną promocję – również zapasy. Nasze mieszkania są jednak projektowane inaczej, niż kiedyś – kuchnie w większości z nich, są znacznie mniejsze a o osobne pomieszczenie przy kuchni, które mogłoby służyć za spiżarnię – bardzo trudno. Można próbować pomieścić wszystko to, z czego nie korzystamy na co dzień, a co jednak jest nam w kuchni potrzebne, w szafkach. Ale pomyślcie, jak ergonomicznie wygodne byłoby podzielenie kuchennych sprzętów i zapasów na te, które musimy mieć pod ręką każdego dnia i te, po które sięgamy okazjonalnie.

Oddzielnej spiżarni nie poświęcimy wiele miejsca – zakładamy bowiem, że niewielu wśród Was szczęśliwców, którym powierzchnia mieszkania pozwala na takie ‘zbytki’ ;-) – w spiżarni królować niepodzielnie powinny półki, pamiętać należy przy tym o odpowiedniej ich wysokości (tak, aby mogły pomieścić również większe rzeczy), spiżarnia powinna być miejscem chłodnym i ciemnym – zbędne, a wręcz niemile widziane jest w niej więc okno, w zupełności wystarczy sztuczne światło. Podłoga powinna być pokryta łatwo zmywalnymi materiałami – dość łatwo o to, aby coś się wylało lub rozsypało, im łatwiej będzie nam to sprzątnąć, tym lepiej.

Bardziej jednak skupimy się na spiżarni – szafie. To bowiem, jest rozwiązanie dla wszystkich, którym marzy się taka przestrzeń, a którzy nie mogą sobie pozwolić na wydzielenie pomieszczenia. Miejsce na szafę znaleźć można właściwie w większości kuchni – jej rozmiary dostosowane powinny być do naszych potrzeb i możliwości, z całą pewnością jednak, powinna sięgać sufitu (nie ma co marnować przestrzeni). Drzwi – najlepiej przesuwne, powinny otwierać się w taki sposób, aby do każdego miejsca w szafie był łatwy i wygodny dostęp. Wysokość półek musi być przemyślana – my sami wiemy najlepiej, jakiej wielkości przedmioty i produkty chcemy w niej przechowywać – jeśli w głównej mierze są to litrowe słoiki z przetworami – półki powinny być takiej właśnie wysokości – wygodniej będzie nam ustawiać słoiki po jednym, niż budować z nich wieżę. Doskonałym pomysłem są również szuflady – w wygodny sposób możemy w nich przechowywać np. blachy do pieczenia, czy rzadko używane, kuchenne sprzęty. Wnętrze szafy wykonane być powinno z materiałów, którym nie straszna wilgoć – musimy mieć na uwadze ewentualne wypadki, przeciekające słoiki i pęknięte butelki – półki powinny móc to wytrzymać bez szwanku. Jeśli np. kupujemy na zapas wodę, napoje lub inne, wielkogabarytowe smakołyki – można zaprojektować pierwszą od ziemi półkę na takiej wysokości, aby zgrzewki soków, etc. można było swobodnie ustawiać na ziemi, pod półkami. Jeśli szafa usytuowana jest gdzieś w kącie pomieszczenia, warto zastanowić się nad oświetleniem w środku – jeśli szafa będzie tworzona na wymiar, projektant weźmie pod uwagę nasze potrzeby. Jeśli kupujemy gotowe rozwiązania, warto poradzić się sprzedawcy – uwierzcie, że nowoczesność systemów jest powalająca – producenci prześcigają się w pomysłach, aby ułatwić nam życie – można trafić na wiele bardzo ciekawych pomysłów.

Nie przekonanym gwarantujemy, że kto raz spiżarni spróbuje – nie będzie sobie wyobrażał życia bez niej :-). Zupełnie tak samo, jak domowe garderoby – ci, którzy przenieśli się do nich z niewielkich szaf, za żadne skarby świata nie chcieliby do nich wracać ze swym ubraniowym dobytkiem…

Tagi: spiżarnia
16:20, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 marca 2012

Wiosna, drodzy Państwo, zbliża się do nas wielkimi krokami – i całe szczęście, wszyscy mamy już dość zimna i szarości. Zmiana pór roku bardzo często staje się inspiracją dla właścicieli mieszkań – natchnieni uderzającymi kolorami wiosny i jej dobrodziejstw, naenergetyzowani słońcem i pełni optymizmu – mamy ochotę na zmiany. I nie od razu muszą to być gruntowne, wielkie remonty – czasem wystarczy odmalowanie ścian, dodanie w mieszkaniu kilku nowych drobiazgów – i wszystko wygląda zupełnie inaczej…

Trendy w tym roku pozwalają na wiele.

W zakresie kolorów, możemy pozwolić sobie na wszystko – może więc warto odwiedzić najbliższy sklep i zajrzeć do katalogów, w poszukiwaniu zupełnie nowego image naszych ścian? Jeśli powierzchnia ścian nie jest w złym stanie, nie potrzeba niczego, poza gruntowaniem i malowaniem – dobry podkład zapewni naszej farbie solidnie trzymać się powierzchni, no a farba w zupełnie nowym kolorze – odmieni wnętrze. Wszystko, co musimy zrobić, to zakryć folią ochronną podłogę, odsunąć i przykryć meble i pomalować – jesteśmy w stanie zrobić to nawet własną ręką. Jeśli ściana jest popękana, porysowana lub ma widoczne wgniecenia, warto wówczas wyrównać powierzchnię – dostępnych jest wiele środków (proszki, pasty, emulsje) – jeśli chcemy zabrać się za odmalowywanie sami, przygotujmy się do zadania, czytając informację o środku, którego chcemy użyć. Możemy również poprosić o pomoc sprzedawcę w sklepie – doradzi, które preparaty spełnią najlepiej nasze potrzeby. Jeśli nie mamy odwagi lub ochoty (choć to może być całkiem niezła, rodzinna zabawa) robić tego samodzielnie – fachowcy czekają na zlecenia!

Ściany to nie wszystko.

Może ściany nie pozostawiają nic do życzenia, są świeże a ich kolory wciąż nie zdążyły nam się znudzić? – wtedy możemy zmienić meble – przy zachowaniu tych samych kolorów ścian i podłóg, nowe meble zupełnie odmienią wnętrze (wizualnie dadzą efekt wcale nie mniejszy, niż gruntowny remont). To może jednak być spory wydatek.

Jeśli zatem nie chcemy wydawać kroci, nie mamy ochoty na papierowe czapki malarskie, a w mieszkaniu chcemy poczuć wiosnę i zmiany, które niesie – skupmy się na drobiazgach. Kupmy nowe poduchy na kanapę, zmieńmy narzutę na zupełnie odmienną kolorystycznie, ustawmy na stole wazon z pięknymi, kolorowymi tulipanami, rozstawmy świece o energetycznych zapachach, wymieńmy zestaw zdjęć w ramkach albo powieśmy na ścianie nowy obraz. Opcji jest tak wiele, jak osób, które poświęcą chwilę na rozmyślania na ten temat.

Gwarantujemy Wam, że energia wiosny, w połączeniu z pozytywnymi zmianami w mieszkaniu, wprawią Was w cudowny nastrój!

piątek, 02 marca 2012

Jadalnia to miejsce, które powinno znaleźć się w każdym domu. Jedzenie posiłków w pośpiechu, w odosobnieniu od pozostałych domowników nie służy nikomu. Planując elementy aranżacji wnętrza powinniśmy więc brać pod uwagę jej stworzenie.

Wg definicji – jadalnia jest miejscem, w którym (ot, po prostu) je się posiłki. Na przestrzeni wieków zmieniło się głownie to, że kiedyś – za czasów posiadania służby, jadalnie usytuowane były w jak największej odległości od kuchni (aby było elegancko, nie można było czuć kuchennych zapachów, słyszeć – a tym bardziej – widzieć krzątaniny służących), dziś natomiast, jadalnia jest usytuowana zawsze w bliskiej odległości od kuchni, a decydują o tym względy czysto praktyczne – wygodne serwowanie posiłków. Znaczenie i przeznaczenie jadalni nieznacznie ewoluowało – kiedyś wyłącznie w jadalni jadało się posiłki, dziś – oprócz tego – spędza się tam również czas wolny.

Znaczenie jadalni dla domowego życia jest wbrew pozorom bardzo duże. Dzięki niej, możemy integrować się z rodziną, spędzać miło czas, rozmawiając w trakcie obiadu i przeżywając wspólnie wydarzenia z całego dnia, planować, rozmawiać, możemy organizować proszone obiady dla przyjaciół i krewnych – to taka towarzyska oaza, gwarantująca, że każdy rodzaj „posiłkowego spotkania”, czy biesiady będzie czasem spędzonym sympatycznie i – co ważniejsze – wygodnie.

Oczywiście, nie każdy mieszka w wielkim domu, w którym jadalnia może być wielkości salonu, w osobnym – specjalnie do tego celu przeznaczonym – pomieszczeniu, nie jest nigdzie jednak powiedziane, że nie można zaaranżować jadalni przy okazji kuchni, salonu lub w miejscu połączenia obu.

Jeśli na jadalnię przeznaczamy osobne pomieszczenie, koniecznie pamiętajmy, aby znalazła w nim dla siebie miejsce komoda, w której będziemy mogli trzymać naczynia, sztućce, serwetki i elementy wystroju stołu (stroiki, świece, etc.) – wygodnie jest mieć wszystko pod ręką. Jadalnia powinna być również wyposażona w nośnik dźwięku, który pozwoli nam w czasie długich posiłków, czy spotkań towarzyskich, umilić czas nastrojową muzyką.

Ci, którzy z racji wielkości mieszkania, nie mogą pozwolić sobie na aranżację wydzielonej osobno jadalni, mają do wyboru inne opcje. Sytuacja jest bardzo prosta, jeśli posiadamy aneks kuchenny, łączony z salonem, w takiej sytuacji, najkorzystniejszym rozwiązaniem jest stworzenie jadalni na styku dwóch powyższych – przestrzeń, przeznaczoną do jedzenia wydzielić możemy za pomocą koloru ścian, podłogi, czy wystroju. W ten sposób, mimo braku wyraźnego oddzielenia, funkcjonalności każdego z miejsc zaznaczają granice, subtelnie się przenikając.

Jeśli natomiast kuchnia jest osobno, salon osobno – pozostaje nam wydzielenie miejsca jadalnego w którymś z powyższych. Z racji funkcjonalności, lepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie do tego celu salonu – kuchnie zwykle są mniejsze, średnio przyjemnie jest się tłoczyć przy małym stoliku, wciśniętym między szafkami a blatem roboczym. Jeśli oczywiście posiadamy dużą, przestronną kuchnię, nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie w niej umieścić familijny stół, wygodne krzesła i traktować to miejsce, jako część jadalną.

Niezależnie od tego, gdzie znajdziemy miejsce na rodzinny stół – dobrze, jeśli wisi nad nim lampa, dająca jasne, naturalne światło – posiłki nie powinny być spożywane w usypiającym półmroku.

W zależności od możliwości i potrzeb – możemy wybrać wielki stół, który pomieści dużą, wielopokoleniową rodzinę, jeśli takiego nie potrzebujemy – wybrać możemy niewielki, albo składany mebel.

Krzesła powinny być wygodne – w żadnym wypadku nie wybierajmy stołków, czy mało wygodnych siedzisk – przy kolacji mamy czuć się komfortowo i wygodnie. Miękkie krzesła mają pomóc nam zrelaksować się po ciężkim dniu lub wprawić naszych gości w wyśmienity nastrój.

Nie zapominajmy o detalach – zwłaszcza przygotowując uroczysty, czy rodzinny posiłek – stół zawsze powinien być elegancko nakryty – obrus, pasujący do okazji, zastawa w komplecie, kwiaty, czy świece – dodające ciepłej atmosfery – pamiętajmy przy tym jednak, że dekoracje nie mogą być wysokie, aby nie zasłaniać twarzy biesiadników.

Zdarza się oczywiście, że mieszkamy w kawalerkach – wtedy o jadalni nie mamy co myśleć – trzeba postawić na ważniejsze priorytety. Jeśli jednak mamy miejsce na zorganizowanie przynajmniej kącika, w którym w rodzinnej atmosferze będziemy mogli spożywać wspólne posiłki – nastroje w domu od razu ulegną poprawie – jadalnia bowiem, zbliża ludzi.

Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi