piątek, 31 maja 2013

Kochamy słońce - to naturalne światło, które sprawia, że nasz nastrój staje się lepszy i nabieramy energii do życia. Oczywiście promienie słoneczne nie towarzyszą nam cały czas. Wszyscy na co dzień, nie tylko wieczorem, czy nocą - używamy światła sztucznego. Co ważne, powinnyśmy starannie dostosować je do naszych potrzeb. Światło w odpowiedniej ilości stymuluje pracę naszego mózgu, powoduje wzrost poziomu serotoniny, co sprawia, że stajemy się aktywniejsi. Dobór oświetlenia ważny jest dla każdego z nas, inny rodzaj światła montujemy w kuchni, inny w sypialni, czy łazience, jednak najważniejszy jest optymalny wybór oświetlenia do pokoju naszych pociech.

Nowoczesne oświetlenie dziecięcego pokoju składa się z kilku elementów. Istnieją klasyczne lampy sufitowe, a także dodatkowe źródła światła na biurku, przy łóżku, czy na podłodze. Oświetlenie powinno być dla dziecka funkcjonalne oraz przyjazne. Ważny jest przede wszystkim wiek dziecka. Jeśli mamy niemowlę to oczywiście konieczny jest zakup oświetlenia dyskretnego, które będzie mogło zostać włączone w razie potrzeby i ułatwi zaśnięcie maluchowi. Najlepiej jeśli oparte będzie na energooszczędnych diodach LED.

Dodatkowo pokój niemowlaka powinien być wyposażony w oświetlenie sufitowe, które ułatwi wykonywanie codziennych czynności – takich, jak przewijanie, czy karmienia dziecka. Należy pamiętać, aby tak ustawić źródło światła, by nie raziło wrażliwych oczy malucha. Lepiej zrezygnować z oświetlenia, które emitowało będzie spore ilości ciepła, czyli np. halogeny, czy klasyczne żarówki i kupić świetlówki kompaktowe i diody LED.

Innego oświetlenia wymagają dzieci w wieku przedszkolnym. Wtedy także można wykorzystywać diody LED jako oświetlenie nocne. Nadal warto zamontować źródła światła, które nie emitują dużo ciepła. Jednak oczywiście kilkuletnie dziecko jest zdecydowanie bardziej samodzielne, więc należy pamiętać o tym, by swobodnie mogło dosięgnąć włącznika lampy sufitowej i w tym celu umieścić go nieco niżej. Dzieci w tym wieku są bardzo ruchliwe, trudno im usiedzieć w jednym miejscu dłuższą chwilę, dlatego też nie warto na stałe mocować do blatu lampy biurkowej. Podobnie, jak nasze pociechy zmieniają swoje położenie, powinno z nimi wędrować źródło światła. Nie zapominajmy też o takim ustawieniu lamp, by zminimalizować możliwość jest przewrócenia i  zrobienia krzywdy dziecku.

Kiedy natomiast dziecko rozpoczyna naukę w szkole trzeba zadbać o to, by miało jak najlepsze warunki do odrabiania lekcji. Chodzi o dopasowanie do wzrostu krzesła, czy biurka, ale także o zadbanie o właściwe oświetlenie. Najważniejsza dla dziecka w tym wieku będzie dobrej jakości lampa biurkowa. Powinna być odpowiednio wysoka i posiadać na tyle długie ramię, by oświetlała książkę, czy zeszyt. Jeżeli dziecko jest praworęczne – to światło musi padać z lewej strony, a jeśli jest leworęczne - z prawej. Wiele dzieci wtedy już korzysta z komputera. Należy więc także zatroszczyć się o oświetlenie klawiatury. Idealne do tego okazują się diody LED, które posiadają wąski kąt padania światła, co sprawia, że klawisze są bardzo dobrze widoczne i nie trzeba wytężać wzroku, a ponadto nie pojawiają się refleksy na monitorze – a jest to bardzo istotne, ponieważ działają one niekorzystnie na oczy.

Montując oświetlenie dziecku powinniśmy nie tylko zadbać o to, by było funkcjonalne, ale także by dziecko dobrze się przy nim czuło. Jeśli woli ono światło ciepłe zamontujmy właśnie takie, niezależnie od tego, że np. w pozostałych pomieszczeniach naszego domu jest światło zimne, czy też bardziej neutralne. Ponadto ciepłe światło wpływa pozytywnie na koncentrację, a przecież w czasie nauki jest to bardzo ważne. Jeśli dziecko wyrazi chęć posiadania w jakimś miejscu swojego pokoju dodatkowego oświetlenia spełnijmy jego prośbę.

Sztuczne oświetlenie co prawda nie zastąpi nam promieni słońca, ale jego odpowiedni wybór może pomóc, zapewnić psychiczny komfort i podnieść efektywność pracy i naszej i naszych dzieci.

12:01, dorgroup
Link Komentarze (1) »
środa, 29 maja 2013

Kurz w domu jest wszechobecny. Osiada na meblach, na wszystkich sprzętach, na dywanie, na kanapach, firanach, gromadzi się właściwie w każdym zakamarku. Niestety nie możemy pozbyć się go na zawsze. Walka z kurzem jest trudna i nie da się jej uniknąć, ale możemy sprawić, by stała się mniej uciążliwa.

Przede wszystkim powinniśmy ograniczyć miejsca, w których kurz może się gromadzić. Pozbądźmy się suszonych kwiatów i ogromnej ilości bibelotów – nawet jeśli mamy do nich sentyment. Pamiętajmy, że tylko regularne porządki pomogą nam pozbyć się roztoczy, które na stałe goszczą w naszych czterech ścianach. Jeśli stoimy przed wyborem nowych mebli, zdecydujmy się na takie, pod które bez trudu będziemy mogli dostać się jedną z końcówek odkurzacza i zadbać o czystość pod nimi. Wykładziny i dywany koniecznie czyśćmy przeznaczonymi do tego specjalnymi detergentami.  

Jeśli nasze okna zdobią firanki pamiętajmy o ich regularnym praniu. Dobrym sposobem jest dodanie do ostatniego płukania łyżki soli kuchennej, wtedy firanki staną się nieco bardziej sztywne i kurz nie będzie się ich tak „czepiał”. Niestety wszelkie tekstylia są siedliskami roztoczy, oczywiście nie oznacza to, że mamy powyrzucać z domu sofy, fotele, zasłony, czy dywany, ale możemy wybierać takie materiały, które bez problemy można prać lub wycierać mokrą szmatką. Praktycznym rozwiązaniem są rzymskie rolety, wyprodukowane w technologii „flock”, które są bardzo odporne na częste pranie w pralce. Montując żaluzje musimy wiedzieć, że kurz osiadał będzie na ich poszczególnych lamelach. Wtedy musimy czyścić je przy pomocy specjalnych szczotek.

Bardzo ważne jest, by dbać o odpowiednią wentylację wnętrza. Otwarcie okien na 10-15 minut sprawi, że kurz znajdujący się w powietrzu zostanie usunięty. Możemy także ograniczyć rozpylanie kurzu podczas sprzątania, w tym celu używajmy zawsze wilgotnej gąbki, która nasączona jest antyseptycznym preparatem, albo szmatki wykonanej z mikrofibry. Jeśli użyjemy suchej ściereczki kurz zacznie tylko „fruwać” po pomieszczeniu i będzie przemieszczał się z miejsca na miejsce. Ponadto, drewniane powierzchnie warto przecierać preparatem z woskiem, a ekran komputera i telewizora specjalnymi chusteczkami, które nie tylko nie pozostawiają smug i sprawiają, że kurz nie osiada tak szybko, ale także nie niszczą powłoki ekranu.

Wycieranie mebli lepiej zacząć od góry, tak, by pozbywać się zabrudzeń i nie powodować, że kurz osiądzie na umytą przed chwilą powierzchnię. Do sprzątania podłogi przyda się odkurzacz, który wyposażony będzie w filtr antyalergiczny, pochłonie wtedy niemal całkowicie kurz i zatrzyma go w środku. Idealnie sprawdzi się też miotełka na teleskopowym drążku, przy pomocy której sięgniemy w trudno dostępne miejsca, np. za kaloryfer, czy tuż pod sufitem.

Kurz to zmora alergików. Tym bardziej muszą oni dbać o to, by w ich otoczeniu było go jak najmniej. Pamiętajmy, że roztoczy najwięcej zbiera się w naszej sypialni. Jest ich sporo w materacu, jeśli więc mamy zimę, a na dworze mróz warto wystawić go na parę godzin na dwór, np. na balkon – wtedy roztocza wyginą. Podobnie zróbmy z kołdrami, kocami i poduszkami, a zabieg taki powtarzajmy, póki trwa zima i sprzyja ku temu aura. Wiadomo, że jeśli pada śnieg, czy deszcz takie rozwiązanie odpada. Poza zimowym okresem także wietrzmy pościel - suche powietrze podobnie jak mróz nie sprzyja roztoczom.

Do walki z kurzem niezbędna jest cierpliwość i systematyczność. Im częściej sprzątamy, tym mniej kurzu jest i tym krócej trwały będą kolejne porządki.

Tagi: kurz
18:50, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 maja 2013

Podłoga jest bardzo ważnym elementem w każdym domu. Bez wątpienia ma wpływ na wygląd całego wnętrza. Wybór materiału z jakiego jest wykonana jest ogromny, a co za tym idzie także niełatwy. Podłoga ma nam służyć całe lata dlatego warto dobrze zastanowić się jaka powinna być. Koniecznie trzeba wziąć pod uwagę trwałość, łatwość pielęgnowania oraz oczywiście względy estetyczne. Pamiętajmy, że ciemne i duże wzory na podłodze sprawią, że pomieszczenie wyda się  mniejsze, natomiast jasne odcienie i drobne motywy pomogą nam optycznie powiększyć przestrzeń. Warto zastanowić się także, czy wolimy podłogi „zimne”, czyli wykonane np. z płytek ceramicznych lub kamienia, czy może preferujemy podłogi wykonane z „cieplejszych” materiałów jak np. deski, czy korek.

Drewno

Sporą popularnością cieszą się podłogi drewniane. Pięknie się prezentują, a przy tym są trwałe i z biegiem lat nabierają wyjątkowo szlachetnego wyglądu. Godne polecenia są podłogi z naturalnego, dębowego drewna. Ich główną zaletą jest ogromna odporność na ścieranie, a bogactwo barw i faktur sprawia, że mamy różne możliwości zaaranżowania wnętrz. Przyznać trzeba, że drewno to ponadczasowy materiał, zawsze jest w modzie.

Wielu z nas ma do niego pewnego rodzaju sentyment, pewnie dlatego, że jest klasyczne i wkomponuje się w każde pomieszczenie. Niestety drewniana podłoga nie należy do najtańszych. Ponadto jeśli jest niestarannie położona, przez kogoś kto nie bardzo się na tym zna może się odkształcać. Jeśli jednak nie wyobrażamy sobie, by nasza podłoga wykonana była z innego materiału, niż drewno pamiętajmy, żeby wybrać trójwarstwowe deski. Górna warstwa powinna być wykonana z drewna szlachetnego pokrytego olejem lub lakierem. Natomiast spodnia i środkowa warstwa zapewni stabilizację i usztywni całą konstrukcję.

Ceramika

Coraz częściej w pokojach dziennych wykorzystuje się płytki ceramiczne jako materiał podłogowy. Płytki te łatwo utrzymać w czystości. Są też odporne na zniszczenia. Niektóre rodzaje idealnie imitują dębowe deski. Dla potencjalnych ich właścicieli ważne jest także to, że można z nich tworzyć bardzo ciekawe wzory, a wtedy całe wnętrze wygląda oryginalnie. Jednak należy mieć świadomość, że płytki kładziemy na kilka lat, więc bardzo intensywne motywy, czy kolory mogą nam się po pewnym czasie znudzić i „zamęczać” nasze oczy swoim widokiem. Płytki ceramiczne są dość „chłodnym” materiałem, niezbyt miło jest dotykać je bosymi stopami, dlatego warto zastanowić się nad założeniem podłogowego ogrzewania. Wtedy podłoga wyda się nam zdecydowanie bardziej „przyjazna”.

Gres szkliwiony

Gres szkliwiony idealnie pasuje do nowoczesnych wnętrz. Jest materiałem twardym i odpornym na wszelkie zabrudzenia. Możemy zdecydować się na płytki o zwiększonej antypoślizgowości, wtedy zapewnimy sobie i naszym bliskim maksimum bezpieczeństwa. Gres pięknie wygląda w duecie z metalem lub drewnem. Ludzie, którzy nie przepadają za klasycznymi rozwiązaniami takimi jak np. tradycyjne panele będą zachwyceni „gresową” podłogą. Oczywiście jak wszystkie inne materiały gres ma także wadę, jest nią mała odporność na mechaniczne uszkodzenia, trzeba uważać, by nie upuścić na podłogę ciężkiego przedmiotu, ponieważ można uszkodzić płytkę.

Korek

Podłoga wykonana z korka wprowadza do wnętrza przytulność i ciepło – czyli prawdziwie domowy klimat. Ma sporo zalet. Idealnie wycisza dźwięki, nie przyciąga kurzu i jest łatwa w utrzymaniu czystości. Ponadto korek można zastosować w łazience i kuchni, ponieważ nie wchłania wody i jest bardzo odporny na pleśń. Pomyślmy – jak ładnie prezentuje się mieszkanie, w którym wszystkie podłogi wykonane są z tego samego tworzywa, całość wygląda wtedy bardzo spójnie i nie ma „bałaganu” w aranżacji. Jest to materiał ekologiczny, tym samym znakomity dla alergików. Minusem jest cena, niestety dość wygórowana oraz fakt, iż „korkowa” podłoga nie jest odporna na zniszczenia, więc nie posłuży nam przez długie lata.

Tagi: podłoga
13:14, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 maja 2013

Kiedy zbliża się upragniony urlop wielu ludzi staje przed sporym kłopotem - co zrobić, by podczas wyjazdu rośliny nie uschły? Jeśli jesteśmy zwolennikami zimowych podróży i wolimy pojeździć na nartach problem nie jest duży, ponieważ w zimowym okresie zapotrzebowanie roślin na wodę jest mniejsze. Jeśli jednak uwielbiamy poleżeć na gorącym piasku, poopalać się i wyjechać latem, to już problem. Oczywiście możemy poprosić kogoś z rodziny lub sąsiadów, by w czasie naszej nieobecności zajął się kwiatami, jednak nie zawsze mamy taką możliwość. Co wtedy? Pozostaje raz na zawsze „rozstać się” z naszymi roślinami i wyjechać ze świadomością, że po powrocie będziemy zmuszeni udać się na zakupy i nabyć nowe? Nic podobnego! Istnieje wiele sposobów na to, by zadbać o rośliny nawet wtedy, gdy nie ma nas w domu.  

Przede wszystkim musimy wiedzieć jakie jest zapotrzebowanie na wodę naszych roślin. Jeżeli posiadamy kaktusy nie musimy się martwić. Nawet kilkanaście dni bez podlewania im nie zaszkodzi. Wystarczy, że podlejemy je przed samym wyjazdem. Natomiast w przypadku, kiedy posiadamy rośliny, które znacznie częściej wymagają podlewania, musimy zapewnić im dostęp do wody. Pamiętajmy jednak, by nie przesadzać i by w trosce o nasz zielony kącik nie spowodować, że to nadmiar, a nie niedobór wody zniszczy nasze hodowlę. Nalanie wody „na zapas” zdecydowanie odpada. W taki sposób doprowadzimy do gnicia korzeni. Roślinom musimy zapewnić zapas wody, z którego one same, według swoich potrzeb będą korzystały. I to właśnie cały sekret!

Ważne jest, by ograniczyć straty wody. Nie można pozostawiać roślin na parapetach i w nasłonecznionych miejscach, gdzie temperatura jest wysoka, a woda szybko wyparowuje. Przestawmy rośliny do zacienionych pomieszczeń lub przynajmniej ustawmy je z dala od okna. Nie zapominajmy o zapewnieniu odpowiedniej cyrkulacji powietrza. Nie chodzi tutaj o zostawienie uchylonego okna podczas naszej nieobecności – to bardzo nierozsądne rozwiązanie i może okazać się wręcz katastrofalne w skutkach, szczególnie podczas sporych wiatrów i ulew, nie mówiąc już o ułatwianiu włamania złodziejom. Mamy na myśli raczej pozostawienie otwartych drzwi do pomieszczeń, w których znajdują się wentylacyjne otwory – często jest to łazienka i kuchnia.

Kiedy już zadbamy o to, by rośliny znalazły się w odpowiednim miejscu, czas na zapewnienie im optymalnego nawodnienia. Dobrym pomysłem, choć niestety dość kosztownym, jest zakup „automatycznej konewki”. Jest to system, który składa się z transformatora z czasowym włącznikiem, pompy, różnych rozdzielników wody, przewodów rozdzielających oraz uchwytów, które zapewniają umocowanie. System potrzebuje do swojej pracy prądu, transformator codziennie uruchamia nawadnianie na określony czas. Rozwiązanie jest niezawodne, jednak wydatek rzędu kilkuset złotych może niektórych odstraszyć. Warto w nie zainwestować szczególnie wtedy, gdy sporo podróżujemy, kiedy np. nasza praca tego wymaga, a nie jest to jedynie wyjazd raz do roku na wakacje. Jeśli opuszczamy na dłużej dom raczej sporadycznie, nie ma sensu narażać się na taki wydatek.

Zdecydowanie tańszym sposobem na zapewnienie odpowiedniego nawodnienia roślin jest hydrożel. Jest to substancja, która magazynuje wodę w glebie. Wchłania nadmiar wody i stopniowo dostarcza ją roślinom. Pozwala zwiększyć odstępy czasu między następnymi podlewaniami, nie ma więc ryzyka przelania roślin i doprowadzenia do ich gnicia. Wystarczy wymieszać hydrożel z glebą i możemy spokojnie pozostawić nasze kwiaty.

Praktyczne jest także kupienie specjalnych ozdobnych kul z kolorowego szkła, które posiadają rurkę doprowadzającą wodę. Po napełnieniu ich wodą rurkę wbijamy w glebę, a woda z kuli wpływa do podłoża i zapewnia nawodnienie roślinom. Woda dostarczana jest stopniowo i we właściwych ilościach. Dzięki takim kulom możemy zostawić rośliny bez opieki nawet na 2 tygodnie.

Możemy także sami skonstruować wyżej wspomnianą konewkę automatyczną. W tym celu plastikową butelkę napełniamy wodą i zamykamy w taki sposób, by nakrętka nie była dokręcona do końca. Woda powinna skapywać. Następnie umieszczamy ją w glebie do góry dnem. Woda stopniowo jest uwalniana do ziemi. Jeśli zdecydujemy się na takie rozwiązanie warto przed wyjazdem wykonać próbę, ponieważ jeśli woda będzie wyciekała za wolno rośliny uschną, a jeśli zbyt szybko przelejemy je. Ten domowy sposób jest bardzo tani i prosty, niekoniecznie jednak musi okazać się skuteczny.

Jeżeli posiadamy rośliny, które stale potrzebują wilgotnej gleby możemy je umieścić w wannie lub jakimś sporym naczyniu, które wypełnimy wodą do głębokości ok. 1 – 2 cm. Doniczki powinny mieć otwory w dnie, przez które woda będzie przenikała do gleby. Nad roślinami, które potrzebują wilgoci można także rozciągnąć folię przezroczystą, która jak szklarnia pomoże zapewnić odpowiednią wilgotność. Ponadto wokół doniczek dobrze jest poustawiać płaskie pojemniki z wodą, która będzie powoli wyparowywała i nawilżała powietrze.

Jak widać, sposobów na zapewnienie korzystnych warunków roślinom podczas naszej nieobecności jest sporo. Spokojnie więc możemy planować podróż bez obaw, że nasze ulubione kwiaty, które na co dzień starannie pielęgnujemy się zmarnują.

12:04, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 maja 2013

Wielu z nas uwielbia owoce i nie wyobraża sobie codziennego menu bez ich udziału. Piękne,  czerwono – zielone jabłka, słodkie gruszki, soczyste pomarańcze, cudownie pachnące, dojrzałe truskawki, na samą myśl nabieramy chęci na smaczne owoce. Jednak poza swoimi walorami smakowymi i mocą witamin, stanowią świetny motyw dekoracyjny. Mogą być naszą inspiracją podczas urządzania wnętrza, a zwłaszcza kuchni.

Dziś przedstawiamy kilka ciekawych pomysłów na to, w jaki sposób można wykorzystać owocowy motyw podczas aranżacji. Dzięki nim w kuchni zagości radość, kolor i od razu zachce nam się gotować pyszności.

Jabłkowo – gruszkowe wzory na ścianie. Przeważa zieleń i biel – idealne rozwiązanie dla tych, którzy nie przepadają za całą paletą barw na ścianie.


Ściana „w kiwi” – oryginalny pomysł - tylko jeden owoc, a jaki efekt!


Tu podobnie, ale kiwi zastępuje niezwykle soczyście orzeźwiająca limonka.


Owocowy motyw nie musi znajdować się tylko na ścianie, takie „pomarańczowe” drzwi prezentują się arcy ciekawie.


„Owocowa” zastawa sprawi, że rodzinny obiad będzie jeszcze smaczniejszy.

Pogodny nastrój i intensywne kolory, które bez wątpienia posiadają owoce, mogą nam towarzyszyć podczas przygotowywania i spożywania posiłków. W tym celu zakupmy w sklepie rękawice kuchenne, fartuszki, czy obrusy w owocowe motywy. 

Wszystkim zauroczonym owocowymi motywami życzymy „smacznych” i „soczystych” aranżacji! :-)

14:45, dorgroup
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 maja 2013

Najnowsze urządzenia grzejne coraz częściej zastępują te tradycyjne, znane nam od lat. Płyty indukcyjne – bo o nich dziś mowa to rzeczywiście nowej generacji urządzenia, które cechuje funkcjonalność, komfort obsługi i bezpieczeństwo. Oczywiście jak wszystkie „wynalazki” mają swoje plusy i minusy, które postaramy się przedstawić.

Na początek kilka słów o tym, jak w ogóle działają płyty indukcyjne. Zasada  pracy oparta jest na zjawisku indukcji magnetycznej. Pod ich powierzchnią są umieszczone zwoje indukcyjne, których działanie zaczyna się w momencie, w którym ustawiamy na płycie garnek i uruchamiamy pole grzewcze. Pole magnetyczne, jakie powstaje powoduje, że ogrzewane jest tylko dno naczynia, nie zaś całe pole, co sprawia, że nie tracimy ciepła, a tym samym oszczędzamy. Bez wątpienia to właśnie ta energooszczędność jest zaletą płyty indukcyjnej - choć nie jedyną. Oszczędzamy nie tylko energię, ale także swój własny czas, ponieważ dzięki płycie indukcyjnej znacznie szybciej przygotujemy posiłek. Spowodowane to jest wysoką wydajnością płyt, która wynosi ok. 90%, dla porównania wydajność płyt gazowych to ok. 45%, natomiast płyt ceramicznych 60%.

Bez wątpienia sporym plusem płyt indukcyjnych jest bezpieczeństwo ich użytkowania. Doceniają to szczególnie ci, którzy posiadają małe dzieci. Płytą taką nie można się poparzyć, nie ma także możliwości zatrucia gazem, a dodatkowo opcją, która zapewnia bezpieczeństwo jest blokada ustawień. Dzięki niej mamy pewność, że nie zmienimy przypadkowo ustawionych wcześniej parametrów podczas jej czyszczenia, czy gotowania.

Dla potencjalnego użytkownika płyty indukcyjnej na pewno istotne będzie to, czy łatwo można ją wyczyścić, czy przysparza to kłopotów. Tutaj dobra wiadomość – utrzymanie w czystości urządzenia jest banalnie proste. Wynika to głównie z tego, że wszelkie zabrudzenia, które powstają na płycie nie są podgrzewane, a tym samym nie przywierają do niej i nie przysychają tak, jak dzieje się to w przypadku innych kuchenek. Bez trudu możemy usunąć brud, a poza tym płyty indukcyjne nie wytwarzają spalin, więc na meblach, czy ścianach w kuchni nie będzie pojawiał się tłusty osad. Przyznać trzeba, że to doskonała cecha tych urządzeń. Kolejny, wartym podkreślenia plusem, jest bezpieczeństwo – nie istnieje tu ryzyko ulatniającego się gazu, nieszczelnych przewodów instalacji, etc.

Nie bez znaczenia jest estetyka. Przecież płyta indukcyjna tak jak lodówka, czy inne sprzęty jest elementem wyposażenia kuchni i chcemy, by wkomponowała się w wystrój. Z tym także nie powinniśmy mieć kłopotu, ponieważ płyty dostępne są w kolorach czarnym i białym, niektóre z nich mają także ozdobną listwę. Idealnie współgrają z nowoczesną kuchnią. Ich prosta forma, błysk, gładka, jakby lustrzana powierzchnia kojarzą się z minimalizmem. Przy tym poza swoją funkcją płyty indukcyjne stanowią pewnego rodzaju ozdobę  kuchni. Różnią się też kształtami pól grzewczych. Mogą być owalne, okrągłe, prostokątne, a w niektórych modelach przyjmują nawet kształty konkretnych naczyń, np. woka.

Jeśli chodzi o minusy płyt indukcyjnych to dla wielu ludzi głównym z nich jest cena. Mimo tego, że spada ona systematycznie, wciąż wydaje się wysoka - kształtuje się między 2000 zł, a 4000 zł, przy czym należy pamiętać, że niezbędny jest zakup specjalnych garnków ze stali ferromagnetycznej, czyli takiej która przyciąga magnes. Garnki takie to koszt rzędu ok. 500 – 600 zł, więc też niemały. Jednak wydane pieniądze zwrócą się w postaci zaoszczędzonej energii. Poza tym wadą może być również fakt, iż płyty indukcyjne trzeba utrzymywać w idealnej czystości, ponieważ tylko wtedy będą one wydajnie działać i nie będą pojawiały się komunikaty o błędach, np. o braku garnka. Z drugiej strony pisaliśmy, że samo wyczyszczenie płyty jest bardzo łatwe, nie trzeba jej szorować z całej siły, więc konieczność utrzymania czystości nie jest właściwie wielkim minusem. Tym bardziej, że przecież tradycyjne kuchenki również musimy myć.

Warto jeszcze wiedzieć, że osoby, które mają rozrusznik serca, noszą aparat słuchowy, czy używają pompy insulinowej muszą skonsultować się z producentem danego modelu płyty indukcyjnej i dowiedzieć się, czy bez przeszkód mogą korzystać z urządzenia, ponieważ  pole magnetyczne może powodować  zakłócenia pracy aparatu, czy rozrusznika.

Podsumowując, są zarówno wady jak i zalety, choć tych drugich zdaje się być zdecydowanie więcej. Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, oszczędność czasu i energii, a przy tym estetyczny, nowoczesny wygląd wydaje się, że warto zainwestować pieniądze w płytę indukcyjną. Wniosek jest jeden – czasem dobrze jest odciąć się od tego, co tradycyjne na rzecz tego, co daje nam współczesna technologia.

Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi