poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Pora na kolejną dawkę jeszcze ciepłych zdjęć z Wilanów Residence :-). Z nowinek - krok do przodu - zaczęły się już odbiory, więc zmierzamy spokojnie w zaplanowanym kierunku!

Pięknie jest, prawda?

piątek, 26 sierpnia 2011

Mieszkańcy dużych miast bardzo często ignorują modę na ekologię, tłumacząc, że obowiązek budowy ekologicznego budynku spoczywa na wykonawcy – oni kupują tylko mieszkanie, więc właściwie nic do roboty nie pozostaje.

O ekologii w zakresie wody i prądu, które zużywamy już pisaliśmy. Dziś pora na segregację śmieci. Temat dla nas samych powinien być ważny – chodzi o nasze otoczenie, świat w którym żyjemy i jak najlepszy komfort dla nas samych.

Mitem jest twierdzenie, że o segregację odpadów dbać można tylko wtedy, kiedy mieszka się we własnym domu – fakt, wtedy to my decydujemy gdzie i jakie pojemniki do segregacji stoją, z kim podpisujemy umowę, dotyczącą wywozu śmieci. Ale również mieszkając w bloku, możemy z powodzeniem zadbać o to, aby to, co wyrzucamy nadawało się do ponownego użycia.

Oczywiście nie wszystko do recyklingu się nadaje. Zdecydowanie jednak powinniśmy zapanować nad papierem, plastikiem i szkłem. Styl naszego życia powoduje, że tych materiałów każde gospodarstwo domowe produkuje bardzo wiele. Mnożąc to razy ilość gospodarstw na każdym osiedlu, mamy już całkiem pokaźny wynik… A zatem – warto.

Jak się do tego zabrać?

Przede wszystkim – rozejrzyjmy się wokoło – gdzie najbliżej nas ustawione są pojemniki do segregacji odpadów – na większości osiedli, można znaleźć je w zasięgu ręki – wyrzucanie do nich śmieci nie jest więc żadnym wysiłkiem i trudnością. Zwykle znajdziemy trzy, ustawione obok siebie – właśnie na: papier, plastik i metal oraz szkło. Bardzo często towarzyszy im także pojemnik na odpady elektroniczne – zużyte baterie, stare radia, czy budziki.

Ponieważ przegrzebywanie śmietnika, w poszukiwaniu poszczególnych materiałów, dla nikogo nie brzmi zachęcająco i idziemy o zakład – nikt z Was nie ma ochoty na to, aby wyszukiwać  w gąszczu śmieci butelki PET, w naszych domach, musimy zadbać o to, aby właściwe odpady, były gromadzone we właściwych miejscach. W sklepach z wyposażeniem wnętrz, możemy kupić różnego rodzaju, kształtu i różnych gabarytów pojemniki – ustawiane na sobie, lub obok siebie. Dostępne są także pojemniki trójstronne – z każdej strony komora, przeznaczona na inny typ odpadów. Takie opcje wcale nie muszą zajmować wiele miejsca. Wszystkich domowników powinniśmy pouczyć, gdzie wrzucać który materiał i po sprawie – wystarczy wynieść na koniec do właściwych pojemników.

Jak przygotowywać śmieci?

Aby był możliwy recycling, warto zadbać o to, aby gromadzone w domu śmieci, były przygotowywane w odpowiedni sposób. Ponieważ segregowane materiały, przeznaczone są do ponownego użycia (po przeróbce), konieczne jest ich oddzielanie, starajmy się więc w miarę możliwości odkręcać metalowe nakrętki od szklanych butelek, wyrzucając stary kalendarz, oderwijmy od niego plastikową okładkę, itp. Plastikowe butelki, metalowe puszki i kartonowe opakowania, powinny być zgniatane – w miarę możliwości bez żadnej zawartości w środku. Nie jest konieczne zdejmowanie nakrętek (jeśli surowiec pasuje do surowca) – można po zgnieceniu ponownie zakręcić butelkę.

Warto zapamiętać kilka zasad:

  • Pojemnik na szkło: nie wrzucaj termometrów rtęciowych, porcelany, żarówek.
  • Pojemnik na papier: nie wrzucaj mocno brudnego papieru, materiałów higienicznych, kalek.
  • Pojemnik na plastik: nie wrzucaj opakowań po lekach, puszek po farbach i materiałów zanieczyszczonych chemicznie. Do pojemnika na plastik, wrzucamy także elementy metalowe, drobny złom, itp.


Co zrobić z przeterminowanymi lekami, termometrami i strzykawkami?

Raczej nie znajdziemy na osiedlowych uliczkach pojemników, przeznaczonych na tego typu odpady (i całe szczęście!) – są one za to zawsze w aptekach. To bardzo ważne, aby tego typu materiały nie trafiały na trawniki i do zwykłych śmietników – to niebezpieczne. Zatem porządkując raz na czas apteczkę, nie powinno być dla nas problemem przespacerowanie się do najbliższej apteki, aby pozbyć się tych odpadów.

Duże gabaryty – pralki, lodówki, kuchenki…

Na tego typu śmieci, nie ma miejsca w pojemnikach, nie wolno ich także wyrzucać w typowych, osiedlowych zsypach – zwykle, jeśli wyrzucamy lodówkę, oznacza to, że kupujemy nową – każdy sklep, w którym kupujemy telewizor, pralkę, czy lodówkę ma obowiązek odebrania od nas poprzedniego sprzętu w proporcji 1:1 (lodówka za zakupioną lodówkę).

Sami świata nie uleczymy, sami go nie sprzątniemy, ale w ten sposób, możemy pomóc – a to nie kto inny, jak właśnie my produkujemy te tony śmieci, walające się po całym świecie…

czwartek, 25 sierpnia 2011

Wracamy dziś do kuchni. Przeglądając inspiracje, trendy i ciekawe pomysły zauważyliśmy, że większość z nich, to pomysły bardzo ciekawe, ale też pełne mocnych, zdecydowanych akcentów w różnych formach, stylach i kolorach. Zaczęliśmy się zastanawiać, co pozostaje tym, którzy chcieliby nadać swojej kuchni konkretnego stylu, ale nie mogą zdecydować się na wybór kolorów, albo nie lubią wielokolorowych pomieszczeń? A co z tymi, którzy nie cenią sobie pasków, kratek, kwiatów i innych deseni, które w zdecydowany sposób nadają wnętrzom charakteru? Czy dla nich, jedyną opcją pozostaje mdła kuchnia bez wyrazu?

Nic podobnego. Dziś mamy propozycję równie ciekawą, jak wnętrza z kolorowym pazurem. Dziś coś dla tych, którzy cenią sobie ponadczasowe rozwiązania. Białe kuchnie bowiem, niezależnie od czasów, zawsze były i będą modne. Biały jest tak klasycznym wyborem, że sprawdzi się w każdym stylu, bez względu na to, na jaki się zdecydujemy. Wyliczając zalety, nie zapominajmy  o tym, że biały również jest doskonałą bazą dla dodatków (wliczając kolory ścian i podłogę) w dowolnych barwach i wzorach.

Decydując się na białe szafki, możemy dobrać do nich bardzo ciekawe kolory blatów (najlepiej komponują się kamienne), krzesła i detale, które sprawią, że kuchnia nie będzie wyglądać ‘blado’.

Tym, czego najbardziej obawiają się krytykanci jest utrzymanie czystości. Pozornie mogłoby się bowiem wydawać, że biała kuchnia to nieustanne sprzątanie i czyszczenie – nic bardziej mylnego. Wbrew pozorom, znacznie łatwiej jest utrzymać w czystości szafki jasne, niż te ciemne, na których brud i odciski małych rączek widać najbardziej.

Wypełnieniem dla białych mebli mogą być absolutnie wszystkie barwy – bez wyjątku. Możemy dowolnie stylizować ściany, podłogi oraz dodatki. Do białych szafek bardzo łatwo dobrać również sprzęty kuchenne – pasują zarówno białe, srebrne inox, jak i czarne. Nie ma więc właściwie ograniczeń.

Podsumowując – kuchnie, wyposażoną w białe meble urządzić jest wyjątkowo łatwo :-). Ale wystarczy już gadania, czas popatrzeć, jak to może wyglądać…

piątek, 19 sierpnia 2011

O znaczeniu łazienki w naszym życiu pisać nie trzeba, każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, jak ważnym jest pomieszczeniem. Jej klimat, nastrój i to, jak się w niej czujemy, jest ważne każdego dnia w naszym życiu. Jednocześnie, jest miejscem specyficznym – duża ilość wilgoci i kontakt z wodą powodują, że do jej wykończenia trzeba wybierać materiały, które poradzą sobie z takim wyzwaniem i nie zmuszą nas do ponownego remontu po roku użytkowania.

Najczęściej używanym i popularnym materiałem wykończeniowym w łazience są płytki. Po pierwsze, jest to już z pewnością kwestia przyzwyczajenia – mamy nawyk kładzenia w łazience płytek, bowiem przez wiele lat, nie mieliśmy specjalnie innej opcji. Po drugie – to bardzo praktyczne rozwiązanie. Płytki są wyjątkowo łatwe w czyszczeniu i bardzo przyjazne w użytkowaniu – w kontakcie z wodą i wilgocią. Nie ma jednak nic za darmo – płytki, choć najtrwalsze, są równocześnie także najbardziej kosztowne. Dość długo trwa także ich układanie – to nieporównywalnie bardziej czasochłonne, niż malowanie ścian, czy naklejanie tapety.

Na rynku jest kilka rodzajów płytek – glazury, terakoty, gresy, czy klinkiery. Każdy z nich cechuje inna wytrzymałość i walory. Wybierając płytki do łazienki, zwłaszcza te na podłogę, musimy pamiętać o właściwościach antypoślizgowych – nie będziemy zadowoleni z wyboru, jeśli po każdej kąpieli będziemy się ślizgać na mokrej podłodze.
Oprócz płytek i materiałów podkładowych wraz z klejem, musimy kupić także fugę, wypełniającą szczeliny między płytkami – dokonując wyboru, pamiętajmy, że fuga do łazienki powinna mieć właściwości grzybobójcze – to znacząco wydłuży jej trwałość, a nam zapewni komfort i bezpieczeństwo.

Co w przypadku, kiedy płytek nie chcemy – jeśli szukamy czegoś, co da zupełnie inny efekt wizualny, albo po prostu chcemy wykończyć łazienkę niższym kosztem? Jeśli szukamy alternatywnych rozwiązań, mamy całą gamę materiałów do wyboru – wcale nie jesteśmy na płytki „skazani”…

Możemy zdecydować się na tapetę. O ile kiedyś jakość oferowanych w sklepach tapet, pozostawiała wiele do życzenia, o tyle dziś spokojnie jesteśmy w stanie dobrać materiał do naszych potrzeb. Producenci tapet tworzą specjalne, przystosowane do specyfiki łazienek tapety, które doskonale radzą sobie z temperaturami i wilgocią. Pamiętajmy o tym, że tapeta w łazience powinna dawać nam możliwość czyszczenia. Oczywiście nie możemy wybrać tapety papierowej, ale całkiem nieźle zamiast niej sprawdzi się winyl, tapety na powłoce fizelinowej lub nowoczesne tapety z włókna szklanego. Niezależnie od wybranego rodzaju, starannie powinien zostać dobrany klej o odpowiednich właściwościach i materiały podkładowe – źle zagruntowana powierzchnia nie utrzyma naszej tapety zbyt długo.
Przewagą tapety nad płytkami, jest cena. Zwykle – zarówno ze względu na koszt materiałów, jak i tzw. robocizny, tapetowanie wychodzi znacznie taniej.

W łazienkach tapetowanych, bardzo istotna jest wentylacja – to dużo ważniejsze, niż w przypadku łazienek, wyłożonych płytkami. Nie można tego aspektu potraktować po macoszemu, bo wówczas, niezależnie od jakości wybranego kleju, gruntowania i samej tapety, nie utrzyma się ona na powierzchni.

Tapety to nie koniec naszych możliwości. Możemy zdecydować się także na farby. Te, do wyboru których powinniśmy się ograniczyć, muszą mieć właściwości wodoodporne, muszą być bezwzględnie odporne na szorowanie (dobieramy wg norm i klas). Możemy wybierać wśród farb akrylowych, które dobrze radzą sobie z łazienkowymi potrzebami, sprawdzą się także farby lateksowe, silikonowe oraz silikatowe – te ostatnie należą do najbardziej kosztownych, ale też cechuje je wysoka wytrzymałość. Nakładanie farb jest szybkie i stosunkowo proste – ogranicza więc wydatki, związane z remontem. Koszt samej farby uzależniony jest od wyboru – na rynku dostępne są bardzo różne produkty, w zróżnicowanych cenach. Każdy może znaleźć coś pod kątem własnych potrzeb.

Łazienka, w której ściany pokryte są farbą ma jeszcze jedną zaletę – remont takiej łazienki jest znacznie łatwiejszy i tańszy, od takiego, w którym musimy skuć płytki i położyć nowe. To rekompensuje mniejszą trwałość farby od płytek – możemy częściej przeprowadzać renowację powierzchni.

Możemy też łączyć opcje – np. ściany, narażone na większy kontakt z wodą pokryć płytkami, te, które z kolei mają kontakt jedynie z parą w powietrzu – pomalować, lub wytapetować. Granice wytycza tu wyłącznie nasza wyobraźnia i zasobność portfela.

Niezależnie od wybranej opcji, pamiętać musimy o tym, aby wszystkie materiały, dobierane były z naciskiem na specyficzne warunki w łazience. Jeśli mamy opcję wyboru – zawsze decydujmy się na materiały wodoodporne, grzybobójcze i antypoślizgowe. Jeśli dołożymy do tego umiejętności fachowej ekipy, która będzie wiedziała, jak tych materiałów używać – możemy mieć pewność, że każda kąpiel, będzie źródłem relaksu i szerokiego uśmiechu na naszej twarzy.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Dziś czas na informacje z Wilanowa. Wciąż wiele się dzieje, więc donosimy, na jakim etapie jesteśmy…

Rozpoczęły się już procedury odbiorów technicznych – teraz wszystko w rękach „decydentów” miejskich. Mamy nadzieję, że będą działać szybko i sprawnie.

Jesteśmy także w trakcie ustalania kwestii przyszłej administracji osiedla – w końcu, jak już zamieszkacie, wszystko musi nadal iść gładko :-).

Odbywa się przekazywanie robót budowlanych od Generalnego Wykonawcy i Podwykonawców – i tu nie występują żadne problemy.

W związku z zakończeniem prac, wciąż sprzątamy (lubimy, jak jest czysto ;-)), zatem prace porządkowe w toku, testujemy także instalacje budynkowe, aby nie zdarzały się żadne przykre niespodzianki.

Mówiąc krótko – wszystko gra. Problemów (szczęśliwie) brak, terminy, zgodne z planami i całość – zgodnie z założeniami, już niebawem zostanie oddana naszym drogim Klientom – czyli Wam :-).

piątek, 12 sierpnia 2011

Pisaliśmy trochę o kuchniach, pisaliśmy o kuchennych blatach, ale nie było słowa o okapach. A wbrew pozorom, to urządzenie jest bardzo istotnym elementem wyposażenia każdej kuchni! Postanowiliśmy więc rozwinąć trochę ten wątek, ku uciesze tych, którzy kupują, albo planują kupować sprzęty do swoich kuchni.

Sam fakt konieczności posiadania okapu jest niezaprzeczalny, chyba, że w naszej kuchni nie zamierzamy gotować – ale nawet wtedy okap może przydać się tym, którzy w kuchni np. palą. Zadaniem okapu jest wentylacja naszych kuchni. Wyciągają wszystkie zapachy, pochłaniają opary, tworzące się w czasie kuchennych ekscesów, doskonale także usuwają z powietrza wilgoć, powstałą nad bulgoczącymi garnkami, tłuszcz oraz oczyszczają powietrze z dymu tytoniowego.

Popularność okapów rośnie, wraz z tendencją do zakupu mieszkań, w których kuchnia stanowi pomieszczenie wspólne z salonem – nikt nie ma ochoty wdychać kuchennych aromatów w całym mieszkaniu.

Wbrew pozorom, kupując okap, mamy bardzo wiele różnych modeli do wyboru. Pierwszym, co bierzemy pod uwagę, powinien być sposób urządzenia naszej kuchni – są okapy wyspowe (zakończone w taki sam sposób z 4 stron, aby można je było zamontować na samodzielnie stojącej wyspie kuchennej), okapy podszafkowe, które montujemy do ściany – pod szafką, lub bez niej – te nie są sprzętem najmocniejszym, mają dość niską wydajność – ale jednocześnie niską cenę, dalej – okapy kominowe – stanowiące swego rodzaju ozdobę, montowane są również do ściany, jednak nad takim okapem nie wieszamy już szafki, ostatnim rodzajem są okapy teleskopowe – do zabudowy – te montujemy w szafce, ich zaletą jest mała ingerencja wizualna, kiedy okap jest wyłączony, większość jego elementów jest schowana w szafce, wysuwając część, okap jest włączany i uruchamia się w nim oświetlenie.

Pamiętać musimy o tym, że rodzaj okapu powinien być dobierany do rodzaju szafek i typu zabudowy – jeśli zamawiamy szafki, robione na wymiar, powinniśmy ustalić ze zleceniobiorcą – wykonawcą szafek rodzaj okapu, jaki mamy kupić.

Dalej, musimy zdecydować o wymiarze urządzenia – zasada jest taka, aby okap był przynajmniej tej samej szerokości, co kuchenka – bo okap montujemy dokładnie w linii kuchenki. Można również zamontować okap szerszy od kuchenki, wówczas jego wydajność oczywiście rośnie wprost proporcjonalnie do wymiarów.

Kolejnym parametrem, koniecznym do ustalenia jest to, czy w naszej kuchni jest możliwość podłączenia urządzenia do wentylacji – nie w każdej kuchni jest taka opcja. Jeśli możemy podłączyć okap do wentylacji, to świetnie – ma on wtedy doskonałą wydajność, a wyciągane powietrze, nie wraca do pomieszczenia – jest to więc najskuteczniejszy sposób oczyszczania powietrza. Jeśli nie mamy możliwości takiego podłączenia, musimy zdać się na filtrowanie powietrza i jego powrót do obiegu, po oczyszczeniu przez zamontowane w okapie filtry. W takim wypadku musimy kupić filtry węglowe, które będą pochłaniały cząsteczki tłuszczu i zapachy. Tak zamontowane okapy mogą działać tylko w trybie pochłaniania (a nie wyciągu, jak w przypadku okapów podłączonych do wentylacji).

Wybierać możemy również między sposobem sterowania urządzeniem – do wyboru mamy mechaniczny i elektroniczny. Te z elektronicznym systemem sterowania, są zwykle droższe, ale panel sterowania wygląda ładniej i nowocześniej – zwykle mamy też w takiej opcji do dyspozycji więcej funkcji i programów do wyboru jednym dotknięciem palca.

Kupując wybrany model okapu, pamiętajmy o kupnie filtrów, które zwykle dostępne są, jako opcja dodatkowa. Rodzaj filtra dobierać musimy, dostosowując jego parametry do okapu oraz jego zastosowania (czy będzie podłączony do wentylacji, czy też nie).

Wybierając okap, sprawdźmy jego wydajność. Ten parametr podawany jest w specyfikacji urządzenia w metrach sześciennych na godzinę. Aby wyliczyć, jakiego okapu szukamy, należy powierzchnię wentylacji (jeśli kuchnia jest połączona z salonem, nie zapomnijmy doliczyć do powierzchni kuchni, również powierzchni salonu) przeliczyć na metry sześcienne, wg wzoru: powierzchnia pomieszczenia w m2 x wysokość mieszkania, następnie wynik należy pomnożyć razy 6 – bowiem o skutecznej wentylacji mówić możemy wtedy, kiedy urządzenie jest w stanie przefiltrować powietrze sześciokrotnie w ciągu godziny. Wynik, w metrach sześciennych, jest wydajnością okapu, jakiej poszukujemy. (np. kuchnia o powierzchni 10m2 x 2,6m (wysokość mieszkania) = 26m3 x 6 = 156m3 – taką wydajność powinien mieć wybrany przez nas sprzęt).

Ostatnim, wartym zapamiętania parametrem, jest wysokość, na której okap powinien zostać zamocowany – optymalna zalecana wysokość, umożliwiające wygodne stanie przy kuchence oraz skuteczną wentylację, to 70-80cm od kuchenki. Nad kuchenką gazową okap powinien być wieszany nieco wyżej, niż w przypadku płyt elektrycznych lub indukcyjnych.

Okapy to dziś już właściwie dwa w jednym – względy praktyczne, zapewniające nam świeże powietrze i brak tłustego nalotu na frontach szafek oraz – dzięki bogatej ofercie coraz ładniejszych sprzętów – estetyczno-wizualne. Coraz więcej modeli wygląda bardzo ciekawie, futurystycznie i elegancko.

A oto kilka przykładów, całkiem atrakcyjnych okapów :-):

wtorek, 09 sierpnia 2011

Co jakiś czas serwujemy Wam charakterystykę stylu (za każdym razem innego), aby wskazać Wam kierunki, w jakich można podążać. Nie chcemy absolutnie, abyście traktowali je, jako próbę narzucenia konkretnych rozwiązań – aspirujemy do czegoś innego… Chcielibyśmy, aby prezentowane przez nas propozycje inspirowały Was do szukania własnych, unikalnych i dostosowanych do Waszych potrzeb pomysłów. Wszak nikt nie powiedział, że nie możemy być kreatorami naszych wnętrz, to my możemy tworzyć style – nieokreślone, bez definicji, ale za to ze wszystkim tym, co nas uszczęśliwia i sprawia, że czujemy się, jak w domu.

Dziś kolejna propozycja – styl rustykalny. Co jest dla niego typowe? Przede wszystkim , wzorowanie się na sielskim naturaliźmie – w stylu rustykalnym, dobrze widziane jest wszystko, co podsuwa nam natura i ziemia. Korzystamy więc z drewna, które stanowi dominujący surowiec do produkcji rustykalnych mebli. Im drewno sprawia wrażenie starszego, tym lepiej – naznaczone czasem, z charakterem i ukrytymi w słojach historiami, tworzy klimat wnętrza. Z drewna mogą być meble, podłogi, albo też stylowe, drewniane belki stropowe – nawet, jeśli nie spełniają funkcji, do której teoretycznie są przeznaczone, traktować je możemy, jako element ozdobny.

Rustykalny styl wnętrza można określić skromnym – bezpretensjonalnym i przytulnym. Sprawiającym, że już po kilku minutach czujemy się we wnętrzu, jak w miejscu, z którego nie mamy najmniejszej ochoty wychodzić… Nie szukajmy więc wymyślnych mebli i dodatków – im prostsze w swoim przekazie, tym lepiej.

Kolorami, które dominują we wnętrzach rustykalnych są wszystkie barwy ziemi i natury – zwykle kolory stonowane, pastelowe i nie nachalne. Dopełnieniem pasteli powinna być biel i stonowany beż. Dodatki mogą (i powinny) być kolorowe.

Desenie to bardzo często pasy, kraty, ale najczęściej – kwiaty. Mile widziane są więc kanapy i fotele z kwiatowymi obiciami, narzuty w kwiaty i poduchy w kwiatowe wzory. Dobrze będzie też wyglądać patchworkowa narzuta, czy koc na kanapie. Oczywiście takich dodatków nie może być zbyt wiele, jeśli więc decydujemy się na zasłony w kwiaty i do nich dobieramy obicie kanapy – niech pozostałe dodatki będą gładkie, w myśl zasady – co za dużo, to niezdrowo.

Dodatki można dobierać dwojako – w myśl stylu, wyglądające jak prosto z babcinej komody – wazony, talerze i serwety, wyglądające, jak odziedziczone po przodkach – choć niekoniecznie takimi są – mogą być kupione w sklepach, oferujących stylizowane drobiazgi. Drugą drogą, którą możemy podążać, są dodatki nowoczesne – można dobrać je w taki sposób, że te dwa style, będą ze sobą współgrać w doskonałej harmonii.

Jak w każdym innym stylu, w rustykalnym wnętrzu nie powinna zagościć przesada, wszystkie elementy powinniśmy dobierać w sposób, który nas później nie przytłoczy i nie spowoduje, że poczujemy się, jak na targu ‘staroci’.

Zalety stylu rustykalnego, to przede wszystkim przytulność, ciepło i pozorna prostota wnętrza. To styl dość uniwersalny – wiele osób w takich miejscach czuje się komfortowo i wygodnie. Jednocześnie, dzięki bogactwu dostępnych dodatków, mamy możliwość stworzenia czegoś absolutnie unikalnego i niepowtarzalnego. Styl rustykalny jest przepełniony atmosferą prawdziwego domu, pachnący drewnem i kwiatami, kojący zmysły delikatnymi barwami i subtelnością.

Tak to może wyglądać...

piątek, 05 sierpnia 2011

Lofty to już żadne novum, moda na nie przybyła do nas kilka lat temu. Firmy deweloperskie w Polsce postanowiły podjąć ryzyko inwestycji, która w różnych miejscach na świecie – w Nowym Jorku, Londynie i innych, odniosła ogromny sukces. Nikt nie wiedział, czy tak samo będzie w Polsce. Szybko jednak, okazało się, że Polacy doceniają industrialny charaktery loftów i dość chętnie je kupują.

Zaczęło się w Łodzi…

Oczywiście, jak nie trudno zgadnąć, w Polskiej rzeczywistości o doskonałe miejsce na lofty najłatwiej było w Łodzi. Stare, opuszczone i nikomu niepotrzebne fabryki, których potencjał obiecywał wiele, czekały na inwestorów, dając nadzieję na sukces. Pierwsza inwestycja tego typu, spełniła oczekiwania. Zainteresowanie było spore, choć popularność łódzkie lofty zyskały głównie wśród środowisk artystycznych. Kupowali aktorzy, malarze – świat kultury i sztuki, który, jako obyty z podróżami z pewnością nie jeden loft już widział. To z resztą przez chwilę pozycji loftów nieco zaszkodziło, pojawiło się bowiem przeświadczenie, że na lofty stać tylko bohaterów pierwszych stron gazet. Okazało się jednak, że to nie do końca zgodne z prawdą. Właściciel inwestycji postępował z cenami dość ostrożnie, skutkiem czego, dość szybko pojawiło się zainteresowanie ‘pospolitych zjadaczy chleba’. W końcu, sąsiedztwo znanych i lubianych stało się dodatkowym atutem inwestycji.

Na kolejne próby czas przyszedł dość szybko. Lofty znajdziemy między innymi we Wrocławiu (budynek z 1896 roku), Krakowie, czy Żyrardowie – zaledwie 30 minut jazdy pociągiem od centrum Warszawy.

Stare fabryki się kiedyś skończą…

Ponieważ mianem loftów określić można wyłącznie lokale, zaadaptowane na mieszkalne, w wyremontowanych, odrestaurowanych fabrykach, magazynach i powierzchniach produkcyjnych z minionych epok, wiadomym jest, że ich liczba jest ograniczona. Ich posiadanie wiąże się także z potężnymi kosztami ze strony dewelopera, no i na koniec – nie zawsze jest łatwo ogarnąć taką inwestycję. A popularność ma zdecydowanie tendencję zwyżkową. Pojawiła się zatem alternatywa – imitacja loftów, budowana w naszych czasach, od podstaw, jednak do złudzenia przypominająca oryginały.

Mieszkanie w lofcie, to wiele atutów…

Decyzja kupna takiego lokalu, zamiast tradycyjnego mieszkania – np. w bloku, niesie ze sobą wiele plusów. Wiele fabryk, w związku ze swoim pierwotnym przeznaczeniem, znajdowała się w centrum miasta lub przynajmniej w pobliżu centrum, to doskonale wróży przyszłym inwestycjom… Charakter budynku jest absolutnie unikalny i niepowtarzalny. Klimat i nastrój, który oddaje jest nie do opisania. Wystarczy pomyśleć, ile historii pamiętają te mury, ile lat i osób przez nie przeszło… Czujemy ciarki na plecach :-). W ślad za tym, wygląd takich inwestycji jest absolutnie powalający – zachowany styl, cegły, elementy przemysłowe, wielkość i rozmach, stalowe konstrukcje – to elementy, których nie znajdziemy w żadnym bloku, na zacisznym osiedlu. Nie trzeba chyba wspominać o atutach metrażu – wprawdzie można kupić nawet lofty 2 – pokojowe, ale nawet te, choćby z racji swej wysokości, rozmiaru okien i przestronności, dają ogromne możliwości, poczucie przestrzeni i wolności. Potencjał, jaki dają lofty robi wrażenie. Choćbyśmy się bowiem nawet najbardziej starali, nie uda się oddać takiego klimatu w zwykłym mieszkaniu. Styl, jaki można nadać takiej przestrzeni jest absolutnie wyjątkowy.

Oczywiście, nie ma nic za darmo :-). W parze z plusami, idą również minusy. Począwszy od tego, że tego typu mieszkania, nadają się wyłącznie dla koneserów takiego stylu – nie każdy dobrze czuje się w takich miejscach, nie każdemu odpowiada świadomość wieku murów i tego, co przeżyły. Tak duże przestrzenie, wiążą się również z kosztami – zarówno na etapie kupna, urządzania i wykańczania, jak i samej eksploatacji – rachunki za ogrzewanie są znacznie wyższe :-). Dodatkowo, dbanie o loft, wymaga znacznie więcej poświęcenia, czasu i energii, niż o zwykłe mieszkanie – wyobraźmy sobie choćby mycie okien…

Dokonując jednak bilansu ogólnego, lofty wypadają zdecydowanie in plus. Ostatecznie, nikt, kto nie gustuje w obiektach poprzemysłowych, do kupna zmuszany nie jest. Amatorów takich inwestycji jest jednak wielu, bo i ceny są całkiem przystępne. Tendencja mówi wprawdzie o tym, że jak na razie, najwięcej loftów kupionych zostało albo jako inwestycja finansowa, albo pod wynajem, ale można przypuszczać, że w ślad za prekursorami w innych krajach, dość szybko polskie lofty będą kupowane i zamieszkiwane przez koneserów tego niepowtarzalnego stylu.

środa, 03 sierpnia 2011

Nie istnieją chyba mieszkania, w których od czasu do czasu nie byłoby gości. W czasach, kiedy żyjemy w pędzie, spieszymy się i mamy niewiele czasu dla siebie, chwile, spędzone z bliskimi i przyjaciółmi, dają nam wiele radości. Zapraszamy gości do swojego królestwa i chcemy, aby wspólnie spędzony czas był mile wspominany przez każdego, kto nas odwiedza.

Jak zadbać o to, aby goście z niecierpliwością oczekiwali kolejnej wizyty w naszym mieszkaniu i nie mogli się doczekać kolejnego zaproszenia?

Przede wszystkim, pamiętajmy o tym, że kluczowym aspektem udanego spotkania, jest atmosfera. Budujemy ją głównie my – gospodarze. To nasze zadanie, aby goście, którzy nas odwiedzają czuli się swobodnie i aby wiedzieli, że są mile widziani. Oczywiście zupełnie inny klimat ma spotkanie z osobami, które bywają u nas często, które same sobie robią herbatę i wiedzą, gdzie szukać kawy w naszej kuchni, inny natomiast bardziej oficjalne spotkania z tymi, którzy bywają u nas rzadko lub po raz pierwszy.

Aby nastrój spotkania był naprawdę miły, powinniśmy zadbać o oprawę. Nie trzeba chyba wspominać, że nasi goście nie będą czuli się komfortowo, jeśli odwiedzą nas w nieuporządkowanym mieszkaniu, gdzie w pośpiechu będziemy zgarniać z kanapy wczorajsze skarpetki i naczynia ze śniadania ze stołu. Postarajmy się o to, aby w mieszkaniu panował ład i w miarę możliwości, porządek. Jeśli w czasie, poprzedzającym wizytę, przygotowywaliśmy rozmaite smakołyki, postarajmy się ogarnąć kuchnię i przewietrzyć mieszkanie – aby naszych gości już od progu nie witały kuchenne aromaty. Pamiętajmy o uporządkowaniu wszystkich pomieszczeń, w których będą przebywali nasi goście. Nie pomijajmy łazienki, w której również powinno być czysto – tu ważnym jest, aby pod ręką był papier toaletowy, mydło i ręcznik do rąk, przygotowany dla gości.

Jeśli decydujemy się na spotkanie przy stole, warto zatroszczyć się o to, aby wyglądał on, jak przygotowany specjalnie na tę okazję. I nie mamy tu na myśli wcale wyjmowania ślubnej zastawy ;-). Stół, zastawiony zwyczajnymi, codziennymi naczyniami, ale pasującymi do siebie w komplecie, dobrane kolorystycznie serwetki i świeże kwiaty w wazonie, cieszące oko – to wystarczające zabiegi, aby nasi goście czuli, że staraliśmy się o to, aby było im miło i przyjemnie. Menu wcale nie musi być wykwintne, aby impreza była udana. Pamiętajmy jednak o tym, kogo zapraszamy – jeśli to wegetarianie, zatroszczmy się o to, aby mieli co zjeść, jeśli nasi goście są uczuleni na jakieś składniki pokarmowe, spróbujmy nie używać ich w menu – kiedy zapraszamy gości, to oni są najważniejsi, potrawy powinny być więc dostosowane głównie do ich potrzeb – my jesteśmy na drugim miejscu.

Czas na kilka słów o savoir-vivre.

Choć czasy się zmieniają i świat pędzi do przodu, elementy kultury i dobrego wychowania wciąż pozostają w cenie, warto zastosować kilka przydatnych zasad. Na pewno zrobimy tym dobre wrażenie na gościach i sprawimy, że spotkanie będzie udane.

Wziąwszy w dłoń książkę ze spisanymi zasadami savoir-vivre, znajdziemy wiele porad, nie znajdujących zastosowania w dzisiejszych realiach – odeszły do lamusa, wraz z nawykami, których dotyczyły. Wiele z nich jednak, pozostaje uniwersalnymi i tych, jak najbardziej, powinniśmy przestrzegać.

W momencie przyjścia gości, powinniśmy być gotowi – niegrzecznym jest informowanie ich, że za 15 minut wrócimy, czeka nas tylko szybki prysznic. Nie powinniśmy otwierać drzwi w spodniach od dresu, informując, że zabrakło nam czasu, aby się przebrać. Spotkanie ustalmy na taką godzinę, aby na pewno zdążyć. Z drugiej strony – będąc gościem, nie przychodźmy wcześniej, niż zostaliśmy zaproszeni. Gospodarze mają ręce pełne roboty przed naszym przybyciem, dajmy im więc czas na przygotowania.

Odwiecznym dylematem pozostaje zdejmowanie butów w gościnie. Zasada przyjęła się dawno temu, kiedy do czystego domu wchodziło się z pola, zabłocone buty zostawiano w sieni. Trochę się jednak od tamtej pory zmieniło. Zdania więc są podzielone – zwolennicy praktycyzmu przekonują, że zdjęcie butów nie stanowi problemu, a gospodarzom może oszczędzić wiele kłopotów, związanych z brudem w mieszkaniu. Savoir-vivre mówi jednak inaczej – jeśli przychodzą do domu goście, którzy nie są codziennymi bywalcami, oczekiwanie, że zdejmą buty, jest dużym nietaktem. Zwykle idąc w gości, zakładamy ubrania, w których staramy się wyglądać lepiej, niż ‘zwyczajnie’. Elegancki strój, fryzura i dodatki, nijak nie komponują się ze skarpetkami lub gołymi stopami. Założone buty, są elementem całego stroju i nie powinniśmy zmuszać gości do zmian. Oferowanie gościom kapci, w których chadzają wszyscy goście, jest także bardzo nietaktowne (i niehigieniczne :-)). W miejsce tego, zadbajmy o porządną wycieraczkę przed wejściem, tak – aby goście mieli możliwość starannego wytarcia butów przed wejściem. Jeśli w naszym salonie leży śnieżnobiały dywan, który mógłby bezpowrotnie stracić swój urok po jednej imprezie w butach (notabene odradzamy takie dywany :-)), uprzedźmy gości o tym wcześniej, prosząc o przyniesienie obuwia na zmianę – to znacznie grzeczniejsze, niż proszenie o chodzenie boso. W ślad za tą zasadą, gospodarze również powinni przyjmować gości w butach. Choć wielu osobom wydaje się to szalenie niepraktyczne i niewygodne, jeśli spotkanie ma mieć oficjalny, lub pół-oficjalny charakter, powinniśmy wyglądać nie gorzej, niż nasi goście.

Goście powinni być przez nas wprowadzeni, powinniśmy zabrać ich okrycia wierzchnie, a następnie wprowadzić ‘na salony’. Powinniśmy iść przodem, prowadząc gości za sobą. Jeśli nasi goście wizytują u nas po raz pierwszy, po drodze powinniśmy wskazać im łazienkę, aby mogli umyć ręce. W ten sposób doprowadzić ich powinniśmy do miejsca, w którym odbywa się impreza. Jeśli chcielibyśmy, aby goście przy stole usiedli w sposób wyznaczony przez nas, powinniśmy delikatnie wskazać im miejsca. To jednak jest zasada, stosowana bardzo rzadko – zwykle spotkania nie są na tyle formalne, abyśmy decydowali się na wyznaczanie miejsc przy stole.
Jeśli jednak chcemy, aby goście usiedli w uporządkowany przez nas sposób, pamiętajmy, że małżeństwa powinno się rozsadzać, aby wpłynąć na jakość komunikacji – w ten sposób unikamy tworzenia się hermetycznych ‘grup’, unikających kontaktu z pozostałymi biesiadnikami. Dobrze widziane jest sadzanie pań i panów naprzemiennie – wówczas rozmowa towarzyska płynie gładko :-).

Również częstą wątpliwością jest palenie. Jeśli gospodarze palą, a goście są niepalący, nie powinniśmy palić przy stole. Szanując potrzeby naszych gości, powinniśmy się do nich dostosować i wyznaczyć na czas imprezy miejsce do palenia, które nie będzie nikomu przeszkadzało. Analogicznie – jeśli w domu się nie pali, ale zaprosiliśmy gości, którzy palą, powinniśmy dać im taką możliwość – nawet jeżeli nie tolerujemy palenia w domu, miejsce, w którym gość może zapalić, znaleźć powinno się na balkonie, lub w jego pobliżu.

Zasady dobrego tonu i wychowania, mówią także o tym, aby w gościnie nie zasiedzieć się za bardzo. Kiedy gospodarze dają nam subtelne sygnały, że chcieliby już zakończyć spotkanie, uszanujmy ich potrzeby. Nie ma nic gorszego, niż goście, których nie można się pozbyć :-).

Naszym zadaniem jest troska o to, aby gościom niczego nie brakowało. Dbajmy więc o to, aby ze stołu znikały puste, brudne naczynia, a w ich miejsce pojawiały się pełne i czyste, donośmy napoje i zerkajmy dyskretnie, czy naszym gościom czegoś nie potrzeba.

Powszechnie panuje zasada, w myśl której, jako goście mamy obowiązek dostosować się do zasad, panujących w domu gospodarzy. Nie możemy – jako gospodarze – jednak myśleć w takich kategoriach. Zapraszamy przyjaciół i znajomych z myślą, że będą się u nas czuli dobrze, komfortowo i że z przyjemnością skorzystają z kolejnego zaproszenia. Jeśli będziemy kierowali się wyłącznie zasadą, że to oni mają się dostosować do nas, raczej nieprędko do nas wrócą…

Jest wiele sposobów na to, aby wizytujący u nas goście, czuli się mile widziani, aby było im wygodnie, komfortowo i aby spotkanie przebiegało w świetnej, domowej atmosferze, która nikogo nie urazi, nie odstraszy i sprawi, że wszyscy będą żałowali, że impreza już dobiega końca. Należy przy tym pamiętać przede wszystkim o tym, że jako gospodarze, mamy bardzo poważną rolę do odegrania – to od nas zależy samopoczucie gości, atmosfera spotkania i naszym bezwzględnym obowiązkiem jest dbanie o to, aby nasz dom był miejscem, do którego zapraszani goście wracają z przyjemnością.

Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi