|
środa, 15 maja 2013
Wielu z nas uwielbia owoce i nie wyobraża sobie codziennego menu bez ich udziału. Piękne, czerwono – zielone jabłka, słodkie gruszki, soczyste pomarańcze, cudownie pachnące, dojrzałe truskawki, na samą myśl nabieramy chęci na smaczne owoce. Jednak poza swoimi walorami smakowymi i mocą witamin, stanowią świetny motyw dekoracyjny. Mogą być naszą inspiracją podczas urządzania wnętrza, a zwłaszcza kuchni.
Pogodny nastrój i intensywne kolory, które bez wątpienia posiadają owoce, mogą nam towarzyszyć podczas przygotowywania i spożywania posiłków. W tym celu zakupmy w sklepie rękawice kuchenne, fartuszki, czy obrusy w owocowe motywy.
środa, 08 maja 2013
Najnowsze urządzenia grzejne coraz częściej zastępują te tradycyjne, znane nam od lat. Płyty indukcyjne – bo o nich dziś mowa to rzeczywiście nowej generacji urządzenia, które cechuje funkcjonalność, komfort obsługi i bezpieczeństwo. Oczywiście jak wszystkie „wynalazki” mają swoje plusy i minusy, które postaramy się przedstawić. Na początek kilka słów o tym, jak w ogóle działają płyty indukcyjne. Zasada pracy oparta jest na zjawisku indukcji magnetycznej. Pod ich powierzchnią są umieszczone zwoje indukcyjne, których działanie zaczyna się w momencie, w którym ustawiamy na płycie garnek i uruchamiamy pole grzewcze. Pole magnetyczne, jakie powstaje powoduje, że ogrzewane jest tylko dno naczynia, nie zaś całe pole, co sprawia, że nie tracimy ciepła, a tym samym oszczędzamy. Bez wątpienia to właśnie ta energooszczędność jest zaletą płyty indukcyjnej - choć nie jedyną. Oszczędzamy nie tylko energię, ale także swój własny czas, ponieważ dzięki płycie indukcyjnej znacznie szybciej przygotujemy posiłek. Spowodowane to jest wysoką wydajnością płyt, która wynosi ok. 90%, dla porównania wydajność płyt gazowych to ok. 45%, natomiast płyt ceramicznych 60%. Bez wątpienia sporym plusem płyt indukcyjnych jest bezpieczeństwo ich użytkowania. Doceniają to szczególnie ci, którzy posiadają małe dzieci. Płytą taką nie można się poparzyć, nie ma także możliwości zatrucia gazem, a dodatkowo opcją, która zapewnia bezpieczeństwo jest blokada ustawień. Dzięki niej mamy pewność, że nie zmienimy przypadkowo ustawionych wcześniej parametrów podczas jej czyszczenia, czy gotowania. Dla potencjalnego użytkownika płyty indukcyjnej na pewno istotne będzie to, czy łatwo można ją wyczyścić, czy przysparza to kłopotów. Tutaj dobra wiadomość – utrzymanie w czystości urządzenia jest banalnie proste. Wynika to głównie z tego, że wszelkie zabrudzenia, które powstają na płycie nie są podgrzewane, a tym samym nie przywierają do niej i nie przysychają tak, jak dzieje się to w przypadku innych kuchenek. Bez trudu możemy usunąć brud, a poza tym płyty indukcyjne nie wytwarzają spalin, więc na meblach, czy ścianach w kuchni nie będzie pojawiał się tłusty osad. Przyznać trzeba, że to doskonała cecha tych urządzeń. Kolejny, wartym podkreślenia plusem, jest bezpieczeństwo – nie istnieje tu ryzyko ulatniającego się gazu, nieszczelnych przewodów instalacji, etc. Nie bez znaczenia jest estetyka. Przecież płyta indukcyjna tak jak lodówka, czy inne sprzęty jest elementem wyposażenia kuchni i chcemy, by wkomponowała się w wystrój. Z tym także nie powinniśmy mieć kłopotu, ponieważ płyty dostępne są w kolorach czarnym i białym, niektóre z nich mają także ozdobną listwę. Idealnie współgrają z nowoczesną kuchnią. Ich prosta forma, błysk, gładka, jakby lustrzana powierzchnia kojarzą się z minimalizmem. Przy tym poza swoją funkcją płyty indukcyjne stanowią pewnego rodzaju ozdobę kuchni. Różnią się też kształtami pól grzewczych. Mogą być owalne, okrągłe, prostokątne, a w niektórych modelach przyjmują nawet kształty konkretnych naczyń, np. woka. Jeśli chodzi o minusy płyt indukcyjnych to dla wielu ludzi głównym z nich jest cena. Mimo tego, że spada ona systematycznie, wciąż wydaje się wysoka - kształtuje się między 2000 zł, a 4000 zł, przy czym należy pamiętać, że niezbędny jest zakup specjalnych garnków ze stali ferromagnetycznej, czyli takiej która przyciąga magnes. Garnki takie to koszt rzędu ok. 500 – 600 zł, więc też niemały. Jednak wydane pieniądze zwrócą się w postaci zaoszczędzonej energii. Poza tym wadą może być również fakt, iż płyty indukcyjne trzeba utrzymywać w idealnej czystości, ponieważ tylko wtedy będą one wydajnie działać i nie będą pojawiały się komunikaty o błędach, np. o braku garnka. Z drugiej strony pisaliśmy, że samo wyczyszczenie płyty jest bardzo łatwe, nie trzeba jej szorować z całej siły, więc konieczność utrzymania czystości nie jest właściwie wielkim minusem. Tym bardziej, że przecież tradycyjne kuchenki również musimy myć. Warto jeszcze wiedzieć, że osoby, które mają rozrusznik serca, noszą aparat słuchowy, czy używają pompy insulinowej muszą skonsultować się z producentem danego modelu płyty indukcyjnej i dowiedzieć się, czy bez przeszkód mogą korzystać z urządzenia, ponieważ pole magnetyczne może powodować zakłócenia pracy aparatu, czy rozrusznika. Podsumowując, są zarówno wady jak i zalety, choć tych drugich zdaje się być zdecydowanie więcej. Biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, oszczędność czasu i energii, a przy tym estetyczny, nowoczesny wygląd wydaje się, że warto zainwestować pieniądze w płytę indukcyjną. Wniosek jest jeden – czasem dobrze jest odciąć się od tego, co tradycyjne na rzecz tego, co daje nam współczesna technologia.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Wiele osób chciałoby uprawiać warzywa w sposób tradycyjny, czyli we własnym przydomowym ogrodzie, czy na działce, jednak nie każdy ma taką możliwość. Podpowiadaliśmy już, jak można wyhodować na balkonie piękne i pachnące kwiaty, dziś powiemy jak stworzyć własny, mały warzywniak na balkonie. Korzyści jakie płyną z posiadania domowego warzywniaka jest wiele. Przede wszystkim możemy do minimum ograniczyć zabiegi środkami ochrony roślin, co spowoduje, że w warzywach nie znajdziemy pozostałości pestycydów. Nawozić je będziemy, kiedy zajdzie taka konieczność, dzięki czemu zminimalizujemy zawartość azotanów w naszych roślinach. Poza tym warzywa zbieramy, gdy są dojrzałe, czyli w momencie, w którym mają najwięcej wartościowych składników. No i najważniejsze - warzywa są „pod ręką”, co sprawia, że jemy ich więcej, a to jak wiemy korzystnie wpływa na nasze zdrowie. No dobrze, wiemy już jakie są plusy posiadania własnych warzyw, teraz kilka cennych wskazówek i porad dotyczących założenia warzywniaka. Na początek musimy dobrać odpowiednie gatunki warzyw do wielkości balkonu. To właśnie niewielka przestrzeń jest głównym ograniczeniem. Zastanówmy się ile możemy przeznaczyć miejsca i nie zapominajmy, że całkowicie zastawiony roślinami balkon nie wygląda zbyt atrakcyjnie, a poza tym jest to bardzo niepraktyczne rozwiązanie, ponieważ trudno będzie nam dostać się do roślin i je pielęgnować. Musimy zrezygnować z tych gatunków, które potrzebują sporo miejsca do wzrostu, np.: roślin dużych dyniowatych, dużych liściowych, czy kapustnych, a także z roślin, które tworzą głęboki korzeniowy system, tutaj mamy na myśli rośliny korzeniowe i duże rzepowate. Często uprawianym warzywem na balkonie jest pomidor, szczególnie karłowe odmiany koktajlowych pomidorów. Poza tym polecamy uprawiać cebulę, sałatę, paprykę, rzodkiewkę, pietruszkę, szczypiorek, fasolę pnącą, czy seler naciowy. Są to warzywa o krótkim okresie wegetacji i co ważne, są niewielkie - więc idealnie sprawdzą się na balkonowej przestrzeni. Zakładając warzywniak na balkonie, a co za tym idzie stawiając na uprawę pojemnikową wystarczy, że kupimy w ogrodniczym sklepie podłoże do uprawy warzyw. Nie przekopujemy pola, nie odchwaszczamy go, jak to ma miejsce w gruntowych uprawach. Uprawa warzyw na balkonie jest znacznie mniej czasochłonna, niż w ogródku. Podstawą jest oczywiście rozsada. Można ją kupić w sklepie lub samodzielnie przygotować, co nie jest wcale takie trudne. Jej przygotowanie to po prostu uprawa roślin w warunkach kontrolowanych przed wysadzeniem w stałe miejsce. W tym czasie konieczne jest zapewnienie roślinom odpowiedniej wilgotności, światła i temperatury. Pamiętajmy, że gleba w pojemniku znacznie szybciej się nagrzewa, więc latem istotne jest systematyczne podlewanie. Najlepiej robić to rano lub wieczorem, co 2 – 3 dni, a kiedy panuje duży upał nawet codziennie. W dni chłodniejsze warzywa podlewajmy rzadziej, jednak dość obficie. Niezbędne jest oczywiście nawożenie warzyw. W sklepie ogrodniczym kupimy nawóz, który nadaje się do balkonowych upraw. Poprawi on strukturę gleby i wzmocni system obronny roślin. Do stworzenia warzywniaka na balkonie potrzebne są donice i skrzynki. Ważne jest, by pamiętać o tym, że donice powinny być odporne na wpływ warunków atmosferycznych, czyli na promienie słoneczne, na deszcz, mróz. Pojemniki muszę być wysokie i dość ciężkie, tak by nie przewrócił ich wiatr. Jeśli ich głębokość będzie mniejsza niż 40 cm ziemia szybko wyschnie. Donice powinny posiadać otwory na dnie, niezbędne więc będą podstawki pod nie, by nie zalać balkonu, który znajduje się poniżej naszego. Warto zadbać o odpowiedni drenaż na dnie pojemników. Można w tym celu wykorzystać potłuczone doniczki gliniane. W sporych skrzyniach warto posadzić pomidory, fasole pnącą, czy ogórki, dla takich warzyw trzeba przygotować podpory. W okrągłych, ciężkich donicach można posadzić seler naciowy, cebulę, pietruszkę, czy szczypiorek. Natomiast w plecionych, delikatnych koszykach pięknie będzie prezentowała się sałata. Warzywniak na balkonie może być doskonałą ozdobą, urządźmy go zgodnie z naszym gustem i wyobraźnią. Tworzenie go to świetna zabawa dla całej rodziny. Wyobraźcie to sobie – wstajemy rano, idziemy na balkon, zrywamy sałatę, rzodkiewkę, pomidora i robimy pyszne kanapki lub sałatkę, pełną własnoręcznie wyhodowanych witamin. Do dzieła!
piątek, 26 kwietnia 2013
Decyzja dotycząca wyboru kredytu hipotecznego jest decyzją poważną – co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Zwykle nie mamy wyjścia, zakup nieruchomości to ogromny wydatek, na który z posiadanych środków stać niewielu. Przeglądając różne oferty banków powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na najważniejsze parametry kredytu: marża, prowizja, czy oprocentowanie kredytu. Po pierwsze pamiętajmy, że im dłuższy jest czas spłaty kredytu tym większe są odsetki, które systematycznie, co miesiąc oddajemy do banku. Często zapominamy o tym sądząc, że długi okres spłaty zobowiązania, a co za tym idzie niższa rata – to idealna sytuacja dla nas. Ponadto dłuższy czas spłaty związany jest także z ograniczeniem naszej zdolności kredytowej, co ma znaczenie, kiedy zechcemy zaciągnąć inny kredyt, np. na zakup nowego samochodu. Bardzo istotna jest marża. Stanowi ona niezmienny składnik oprocentowania, który z kolei jest zyskiem banku. O jej wysokości decyduje często stosunek wysokości kredytu do całej wartości danej nieruchomości. Im większy będzie nasz wkład własny, tym marża powinna być niższa. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że marża „towarzyszy nam” podczas całego okresu spłaty zobowiązania. Jeśli więc kredyt będziemy spłacać 25 – 30 lat należy zadbać o to, by marża była możliwie niska. Optymalna jej wysokość to mniej niż 1,5 procent i właśnie taką oferuje wiele banków. Niemałym wydatkiem podczas zaciągania kredytu jest prowizja. Co prawda jest to jednorazowa opłata, jednak może być naprawdę dużym obciążeniem dla naszego budżetu domowego. Szczególnie, gdy wysokość kredytu jest spora. Na szczęście dla nas – banki proponują kredytowanie prowizji, co zdaniem ekspertów jest dobrym rozwiązaniem. Oceniają oni, że jeśli chodzi o prowizję to rozsądną stawką jest od 2 do 3 procent kwoty kredytu. Czasem negocjacje pozwalają osiągnąć prowizję w wysokości 1 procenta. Oczywiście nie ma kredytu bez oprocentowania, które jest jednym z największych kosztów całego kredytu. Jest ono zmienne, a obecnie oprocentowanie hipotecznych kredytów w złotych to ok. 6 – 7 procent. Często jest ono mocno akcentowanym elementem we wszelakich reklamach banków, jednak nie powinno być dla nas jedynym elementem, na który zwracamy uwagę podczas wyboru kredytu. Jak już wyżej wspomnieliśmy istotną rolę pełni marża, ponieważ to ona w dużej mierze wpływa na wysokość oprocentowania. Kiedy jesteśmy na zakupach, przechadzamy się między półkami z artykułami spożywczymi, czy wieszakami z ubraniami ogromne wrażenie robi na nas „promocja”. Powoduje, że często z uśmiechem na twarzy rzucamy się w wir zakupów. Okazuje się, że nie tylko artykuły w sklepie mogą podlegać promocji – kredyt także. Banki „ścigają się” w tworzeniu specjalnych ofert, byle tylko przyciągnąć klientów. Główną cechą takich promocji w przypadku kredytów jest obniżenie marży. Czasem spotykamy oferty, w których banki zupełnie całkowicie z niej rezygnują. Niestety, takie „oferty - perełki” przeważnie są ograniczone czasowo. Oznacza to, że np. po roku może okazać się, iż zerowa lub niska marża znacznie przewyższa średnią rynkową. Konieczne jest więc, by dokładnie policzyć, czy takie rozwiązania i okazje w ogóle nam się opłacają w dłuższej perspektywie. Poza tym możliwość skorzystania z promocji bankowych często związana jest ze spełnieniem różnych warunków, np. niezbędne okazuje się wykupienie różnych produktów banku, zaczynając od konta, karty kredytowej, aż po ubezpieczenie na życie. Bywa, że koszty takiego pakietu są bardzo wysokie i sięgają nawet kilku procent wartości całego kredytu. Dlatego trzeba porównać uzyskanie ewentualnych korzyści z dodatkowymi wydatkami, dodajmy, że niemałymi. Kiedy analizujemy bankowe oferty zwróćmy także uwagę na wysokości jednorazowych opłat, np. sporządzenie aneksu do umowy, nadpłatę, czy wcześniejszą spłatę. Jeżeli bierzemy kredyt w obcej walucie dowiedzmy się ile bank policzy nam za ewentualne przewalutowanie. Na pierwszy rzut oka wydawać się może, że propozycje banków są zbliżone do siebie, jednak kredyt hipoteczny to poważne zobowiązanie dlatego warto dobrze zastanowić się nad podjęciem decyzji i poradzić się specjalistów. Często z pozoru korzystna oferta może nas sporo kosztować.
czwartek, 25 kwietnia 2013
Kiedy nastają ciepłe dni i wreszcie wychodzi słońce marzymy, by poleżeć na leżaku wśród zieleni i pachnących kwiatów. Pragniemy dotlenić się, odpocząć i nacieszyć piękną pogodą. Idealnym miejscem ku temu jest oczywiście działka, ale nie każdy przecież ją posiada. Co wtedy? Nie martwmy się - nic straconego, własny mini–ogród możemy stworzyć na balkonie i wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne. Od czego więc zacząć tworzenie zielonego kącika? Przede wszystkim musimy rozplanować przestrzeń, zmierzyć ile mamy miejsca na balkonie. Pamiętajmy o tym, żeby nie zastawiać kwiatami całego balkonu, ponieważ utracimy wtedy dostęp do światła, w mieszkaniu zrobi się ciemniej, a kiedy zechcemy się np. opalać, czy posiedzieć i poczytać książkę nie będziemy mieli możliwości rozłożenia koca lub ustawienia małego stolika i krzesła. Kiedy już wiemy jaką dysponujemy przestrzenią czas na zakupy. Wybór roślin dzięki którym możemy ozdobić balkony jest ogromny. Najczęściej decydujemy się na aksamitki, begonie, pelargonie, petunie, czy bratki. Jednak od kilku lat sprzedawane są nowe odmiany cudownych kwiatów, wśród nich rośliny o pięknym ulistnieniu, różnobarwnych kwiatach i zwisających pędach. Najlepiej oczywiście wybrać takie rośliny, które długo kwitną i udekorują balkon od wiosny do jesieni. Tutaj do wyboru mamy rośliny jednoroczne jak np.: nasturcja większa, petunia ogrodowa, werbena ogrodowa, a także rośliny wieloletnie: pelargonie ogrodowe, fuksje, dalie, czy długopędowe odmiany petunii. Rośliny na balkony przeważnie sadzimy w skrzynki balkonowe, ale wykorzystać możemy także donice plastikowe, czy ceramiczne lub wiszące kosze. Aby stworzyć idealną kompozycję należy wziąć pod uwagę pokrój i kolor sadzonych kwiatów. Możemy połączyć żółcie i odcienie czerwieni z fioletem i barwą niebieską. Ciemny granat będzie ładnie komponował się z żółtym, niebieski zaś z pomarańczowym, a róż z bielą. To oczywiście tylko propozycje, tak naprawdę dobór kolorów zależy od naszych gustów i upodobań, nie ma tutaj żadnych ograniczeń. Ważne, by miło nam się przebywało w takim domowym ogrodzie. Możemy łączyć ze sobą odmiany jednego gatunku roślin, które różnią się barwą, np. niecierpki o różowych, bordowych i białych kwiatach, ale możemy też zestawić ze sobą rośliny kilku gatunków, które posiadają zróżnicowany pokrój, ale barwę w tej samej tonacji. Jest to ciekawy pomysł. Podobnie jak połączenie różnokolorowej kompozycji z odmiennych pod względem barwy i pokroju roślin, np. niebieskie lobelie, czerwone pelargonie, pantofelki w żółtym odcieniu oraz szarolistne kocanki. Jak się okazuje podczas tworzenia własnego ogrodu, nawet jeśli to tylko balkonowy ogród niezbędna jest wyobraźnia. Doskonałym uzupełnieniem kwiatowych aranżacji są rośliny posiadające ozdobne liście. Srebrne liście mają np. kocanka włoska czy starzec popielny. Piękną rośliną jest koleus, którego liście obdarzone są wielobarwnymi, czerwonymi, kremowymi i różowymi wzorami. Jeżeli chcemy dopełnić kompozycję roślinami o zielono – białym lub zielonym ulistnieniu możemy wybrać np. pachnące geranium, czy bluszcz. Poza tym świetnym dodatkiem do kwiatów będą wszelkie odmiany ziół, jak np. mięta, czy szałwia. Wiele roślin jednorocznych, które tworzą pnące się pędy to gatunki o sporej żywotności. Fasola ozdobna, kobea, czy wilce w ciągu jednego sezonu potrafią gęsto zarosnąć. W zależności od siły ich wzrostu pnączom możemy wyznaczać przeróżne role, mogą być np. żywopłotem, który dzieli przestrzeń tarasu lub „parawanem”, który z kolei oddzieli balkon od ulicy i zapewni nam więcej prywatności. Pnącza owijające się wokół prętów mogą przykryć niezbyt ładną, zniszczoną barierkę. Atrakcyjnie prezentują się pnącza uprawiane przy ścianie, wtedy jednak trzeba koniecznie zapewnić im podpory, np. gotowe, dostępne w sklepie ogrodniczym konstrukcje lub bambusowe kijki. Wybierając rośliny, które zagoszczą na naszym balkonie musimy wziąć pod uwagę ich wymagania świetlne. Wiele z nich jest gatunkami światłolubnymi i wymagają nasłonecznionych stanowisk. Do tej grupy należą m.in.: astry, petunie, bratki, maciejki, pelargonie, begonie, czy surfinie. Inne rośliny jak np. fuksja, czy niecierpek zdecydowanie wolą cień od promieni słonecznych. Warto także wiedzieć, że większość roślin balkonowych można bez problemu uprawiać w uniwersalnej ziemi, niektóre jednak wymagają zasobnego podłoża, np. petunie i pelargonie. Wtedy trzeba je sadzić w specjalnym podłożu. Rośliny posiadające łamliwe pędy i delikatne kwiaty jak nasturcja, czy petunia nie należy sadzić w miejscach, które narażone są na deszcz, czy silny wiatr. Zielony kącik będzie długo cieszył nasze oczy jeśli będziemy odpowiednio dbali o rośliny, tzn. systematycznie podlewali, nawozili i usuwali obumarłe kwiaty. Nawet najpiękniejsza kompozycja kwiatowa pozostawiona bez „opieki” nie zbyt długo ozdabiała będzie nasz balkon jeśli nie będziemy jej pielęgnowali. Dla tych, którzy mieszkają w mieście, na dodatek w blokach balkon bardzo często jest jedynym miejscem, w którym mogą uprawiać rośliny i właśnie w ich otoczeniu spędzać każdą wolną chwilę. Okazuje się, że nie trzeba posiadać działki, czy ogrodu, by móc cieszyć się z cudownych, pachnących kwiatów. Pozdrawiamy wszystkich ogrodników! :-)
środa, 17 kwietnia 2013
Trudno nam wyobrazić sobie codzienne życie bez posiadania pralki. Oczywiście nie jest to niezbędny element wyposażenia, ale bez niego raczej trudno o wygodę. O ile wypranie odzieży jeszcze nie jest dla nas tak „przerażające”, o tyle pranie pościeli, czy sterty ręczników już powoduje lekkie zniechęcenie. Dzisiejsze pralki swym standardem obsługi można porównać do komputerów, więc uwaga drogie Panie! :-) jest nadzieja, że i wasi mężczyźni będą w stanie samodzielnie wyprać swoje koszule. Zanim dokonamy zakupu pralki musimy najpierw dobrze zastanowić się nad jej typem. Zorientujmy się, ile mamy miejsca w łazience. Jest to bardzo istotne. W zależności od tego, ile wolnej przestrzeni jest do dyspozycji możemy zdecydować się na pralkę ładowaną od góry lub od przodu. Pralki ładowane od przodu zajmują więcej miejsca, ich wymiary to: ok. 60 cm szerokości, 33-65 cm. głębokości oraz 82-85 cm wysokości. Ich główną zaletą jest to, iż blat może stanowić dodatkową półkę w łazience. Natomiast pralki ładowane od góry zajmują zdecydowanie mniej miejsca, ale musimy pamiętać, że nad takimi urządzeniami trzeba pozostawić trochę wolnej przestrzeni - ok. 60 cm. na to, by wygodnie otworzyć klapę. Na rynku dostępnych jest wiele modeli pralek. Te najtańsze, są też „najprostsze” w zakresie zabezpieczeń i funkcji, które posiadają. Oczywiście nie zawsze cena idzie w parze z jakością, przed zakupem warto dokładnie obejrzeć pralkę, sprawdzić, czy wykonana jest solidnie i z dobrych materiałów. Choć wiadomo, że nie do końca możemy to sami ocenić, dobrym pomysłem jest także poszukanie opinii o danym urządzeniu w internecie, na jednym z for, na których ludzie wymieniają się spostrzeżeniami, opisując wady i zalety sprzętów. Pralki posiadają od 3 do ok. 30 różnych programów umożliwiających pranie przeróżnych tkanin w jak najlepszych warunkach – od tych bardzo szybkich, po programy oszczędne i specjalne do prania delikatnych ubrań. Warto zwrócić uwagę, czy dana pralka posiada elektroniczny programator. Dzięki niemu można włączyć pralkę z „opóźnieniem”. Mając do dyspozycji taki programator możemy wybrać rodzaj tkaniny, a urządzenie samo automatycznie dobierze odpowiednią temperaturę, czas prania, prędkość wirowania i ilość potrzebnej wody. Nie bez znaczenia jest liczna obrotów na minutę w czasie wirowania. Tradycyjne osiągają ok. 1000 obrotów. Im jest ich więcej, tym suchsze pranie wyjmiemy. Ponadto możemy także zdecydować się na pralkę z funkcją całkowitego wyłączenia po skończonej pracy oraz funkcją, dzięki której wybierzemy najekonomiczniejszy program. Nowe pralki posiadają zdecydowanie lepszą konstrukcję bębna, zmniejsza ona tarcie pranych rzeczy, a tym samym sprawia, że stają się one delikatniejsze. Wiadomo, że do pralki możemy włożyć określoną ilość prania. Wygodnym rozwiązaniem są te urządzenia, które mają czujnik wagowy oraz wskaźnik dozowania, który pozwoli dobrać optymalną ilość detergentu. Pralka powinna być łatwa w obsłudze. Zgodzi się z tym chyba każdy, kto raczej nie przepada za zastanawianiem się pół godziny jaki guzik nacisnąć i czy przypadkiem coś się nie popsuje. Dlatego też przed zakupem trzeba sprawdzić, czy programator jest czytelny. Sensorowy panel sprawi, że łatwo będziemy mogli uruchomić funkcje i programy, co będzie potwierdzone na wyświetlaczu. Nie zapominajmy, że podstawa to bezpieczeństwo. Jeśli mamy w domu małe dzieci zadbajmy, by pralka miałam podwójne szklane drzwiczki, co uchroni malucha przed oparzeniem się, jeśli będziemy prali coś w wysokiej temperaturze. Warto jeszcze wspomnieć o funkcji suszenia (o suszarkach już pisaliśmy). Możemy kupić pralkę z funkcją suszenia – w przeciwieństwie do osobnej suszarki, prania nie trzeba wówczas nigdzie przekładać – włączamy odpowiedni program i wyjmujemy suche pranie – prosto do szafy. Wybrać możemy nie tylko wielkość pralki, czy jej funkcje, ale także kolor. Wielu producentów w swojej ofercie ma sprzęty nie tylko w nudnych dla wielu z nas białych odcieniach, ale w ciekawych barwach. Dzięki temu możemy sprawić, że sama pralka będzie nie tylko pomocnym urządzeniem, ale także interesującą ozdobą w naszej łazience. Wybór kolorów jest spory, od srebrnych, beżowych, aż po te w kolorze pudrowego różu, czy soczystej czerwieni. Dla osób, które chcą realizować własne pomysły istnieje świetna oferta. Wygląd pralki można samodzielnie zaprojektować, wykorzystując w tym celu grafikę, ulubione zdjęcia, czy rysunki. W wykonaniu takiego projektu pomoże aplikacja komputerowa, dostępna na stronach producentów. Prawda, że to ciekawe? Możemy być projektantem własnej pralki, a nie tylko jej użytkownikiem – cóż, najnowsze technologie jeszcze zapewne nie raz nas zaskoczą!
piątek, 12 kwietnia 2013
Wiosna w tym roku zrobiła sobie z nas żarty. Pozwolimy sobie zauważyć, że żarty te są mało zabawne. Kiedy pojawiały się cieplejsze dni i mieliśmy nadzieję, że zima już nie wróci, zaczynał padać śnieg i znowu robiło się mroźno. Kładliśmy się spać z myślą, że rano przywita nas słońce, a zamiast niego za oknem piętrzył się śnieg. Teraz jednak „Pani Wiosna” chyba na dobre się zadomowiła. Przyroda budzi się do życia, a my nabieramy energii. To doskonały okres do wprowadzenia zmian - i nie mamy na myśli tylko zmian w trybie życia, ale także zmian w naszym otoczeniu. Powinniśmy „odświeżyć” swój dom, wprowadzić do niego ciepły klimat, zafundować mu małą metamorfozę, dzięki której nie tylko za oknem, ale także w czterech ścianach poczujemy tak długo wyczekiwaną wiosnę – dajemy Wam gwarancję na to, że wraz ze zmianami, poczujecie ogarniającą Was energię! Zacznijmy od zrobienia porządków – to podstawa. Mowa tutaj nie tylko o odkurzeniu, czy umyciu podłóg, bo to przecież robimy także zimą, chodzi przede wszystkim o zrobienie porządku z wszystkimi niepotrzebnymi rzeczami, które tylko zalegają po kątach i zajmują niepotrzebnie przestrzeń. W schowkach, szafach, czy piwnicach przechowujemy przedmioty, których tak naprawdę nie potrzebujemy i nie używamy, ale z braku chęci, czy lenistwa wciąż trzymamy. Uparcie gromadzimy zniszczone lub za małe buty, przyciasne kurtki, wyszczerbione szklanki, talerze, stare gazety i wiele bibelotów, które już nigdy nie spełnią żadnego zadania. Często jest tak, że przyzwyczajeni do tych wszystkich rzeczy potrzebujemy bardzo silnego bodźca, by się ich pozbyć. Takim okazuje się przeprowadzka, myśl, że wszystkie te przedmioty trzeba pakować i przenosić sprawia, że chcemy je wyrzucić. „Odchudzenie” szaf, piwnic i schowków przyniesie świetny efekt, a wraz z nim – poczujemy się o wiele ‘lżejsi’. Okaże się, że mamy więcej miejsca na nowe rzeczy i zyskujemy cenną przestrzeń. Przy okazji możemy zrobić dobry uczynek i oddać stare zniszczone kołdry, czy koce do schroniska dla zwierząt. Kiedy już zrobimy porządek ze stertą niepotrzebnych przedmiotów, możemy wreszcie pomyśleć o wprowadzeniu do wnętrza wiosennych akcentów. Co najbardziej kojarzy nam się z wiosną? – kwiaty. Stwórzmy zatem „mini ogródek” w domu. Na parapetach poustawiajmy doniczki z kwiatami, wybierajmy te wielobarwne, które wyjątkowo cieszą nasz wzrok. Kwiaty mogą zagościć także w wazonach. Bukiet tulipanów bez wątpienia wprowadzi wiosnę do wnętrza, jednak w przeciwieństwie do kwiatów doniczkowych, często będziemy musieli je wymieniać, jest to trochę kłopotliwe. Jednak jeśli uwielbiamy kwiaty cięte, nic nie stoi na przeszkodzie, by stały się dekoracją mieszkania. Świetnym sposobem na wprowadzenie radosnego klimatu jest zamiana zwykłych szklanek, czy kubków na takie, które są np. w kolorowe wzory, czy kwiaty. Herbata w „kwiecistym” kubku smakowała będzie jeszcze lepiej. Możemy się także pokusić o kupno „wiosennej” zastawy stołowej, która będzie utrzymana w żywych kolorach - pomarańcz, czy zieleń. Pamiętajmy, że to właśnie takie detale decydują o klimacie we wnętrzu. Nie musimy przemalowywać ścian na żółto lub zielono, by poczuć, że nadeszła ciepła pora roku. Osoby, które lubią zestawiać ze sobą różne formy i kształty mogą się wykazać. Dla odważnych proponujemy połączenie kratki z kropkami, czy nawet wzorami kwiecistymi. Zabawmy się kolorami, komponujmy różne motywy ze sobą, pozwólmy sobie na szaleństwo. Koniec z ponurością nadeszła wiosna! W salonie, czy sypialni także powinno zrobić się weselej i cieplej. Powieśmy zasłonę w soczystym kolorze, zmieńmy pościel na bardziej kolorową. Ubierzmy poduszki w poszewki, które posiadają radosne motywy, jak choćby barwne figury geometryczne. Obrusy, bieżniki, czy serwetki spełnią dekoracyjną funkcję jeśli znajdą się na nich wiosenne akcenty. Wiosenna aranżacja ma wnieść w nasze wnętrza ciepło, sielski klimat, powiew świeżości, a jeśli do tego dodamy zapach kwitnących kwiatów - będzie idealnie! Życzymy udanej metamorfozy :-).
piątek, 05 kwietnia 2013
Zamek do drzwi wejściowych wydaje się sprawą banalną, wbrew pozorom jednak, to bardzo istotny element wykończenia, bez którego nie można mówić o poczuciu bezpieczeństwa. Na naszym rynku dostępnych jest około dwa tysiące przeróżnych modeli zamków do drzwi. Wybór jest spory, mimo to, a może zwłaszcza dlatego - często nie wiemy, na jaki się zdecydować. Sprzedawcy służą nam pomocą, jednak zanim udamy się do sklepu warto zapoznać się trochę z tym, jakie w ogóle są rodzaje zamków i na co zwrócić uwagę dokonując wyboru. Przede wszystkim, zamki dzielimy ze względu na sposób montażu.. Tutaj wyróżniamy zamki wpuszczane i nawierzchniowe. Wpuszczane są montowane w środku drzwi w specjalnym otworze. Po przekręceniu klucza rygiel wchodzi do otworu w futrynie i tym samym blokuje drzwi. Natomiast zamki nawierzchniowe są mocowane do samych drzwi. Przeważnie z jednej strony można je otworzyć za pomocą klucza, z drugiej zaś za pomocą zasuwy lub gałki. Ten rodzaj zamka montuje się na drzwiach, które są za cienkie, by umieścić w nich wpuszczany zamek. Istnieją również zamki rozporowe i wielopunktowe, które mogą być zarówno wpuszczane jak i nawierzchniowe. Najczęściej są montowane w drzwiach antywłamaniowych. Różnią się od zwykłych zamków tym, że zamiast jednego blokującego drzwi rygla posiadają ich kilka. W tym wypadku wpuszczany zamek jest lepszym rozwiązaniem - zarówno z powodów bezpieczeństwa, jak i estetyki. Dostępne są także zamki mechaniczne i elektromechaniczne. Pierwsza grupa, to zamki najczęściej stosowane, tradycyjne. Nie są drogie, cechuje je skuteczność i nie trzeba ich zasilać prądem. Przekręcenie klucza powoduje przesunięcie rygla. Bezpieczeństwo w tym wypadku zależne jest od kombinacji ząbków i nawierceń na kluczu. W najlepszych modelach tego rodzaju zamków, wykorzystywane jest magnetyczne kodowanie klucza. Zamek rozpoznaje unikatową informację magnetyczną, która jest zapisana w kluczu. Mamy wtedy podwójne zabezpieczenie - kodem magnetycznym i mechanicznym. Natomiast zamki elektromechaniczne zwane także elektronicznymi, łączą w sobie cechy zamka tradycyjnego z elektronicznym sterowaniem. Zwykły klucz zastępuje karta z zakodowaną informacją. Po odczytaniu informacji impuls elektryczny powoduje zwolnienie blokady i otworzenie drzwi klamką. Zamki tego typy wymagają zasilania sieci lub bateriami np. AA. Istnieją również zamki szyfrowe i zatrzaskowe. Te pierwsze mogą być mechaniczne i elektroniczne. W elektronicznych informacje są cyfrowo zakodowane, a mechaniczne związane są z kombinacją sprężynowych zapadek, które odblokowują klamkę. Zamków szyfrowych nie poleca się do drzwi zewnętrznych. Ich zadaniem jest zabezpieczanie składzików, schowków, czy drzwi znajdujących się między domem, a garażem. Mimo, iż wszystkie tego rodzaju zamki pozwalają na szybką zmianę kodu, rozszyfrowanie go nie stanowi zbyt wielkiego problemu. Wystarczy, że ktoś kto chce się włamać schowa się w krzakach koło naszego domu, użyje kamery o dużym zoomie i nagra sam moment wpisywania przez nas kodu. Nie jest to trudne zadanie, bez wysiłku można zdobyć taki kod, więc rozwiązanie nie jest bezpieczne. Zamki elektroniczne pozwalają na wprowadzenie trudniejszych kombinacji kodu, ale nie działają kiedy wysiądą baterie i zabraknie prądu. Wszystko, jak widać, ma swoje plusy i minusy. Innym rodzajem są zamki zatrzaskowe, mogą być one zarówno nawierzchniowe, wpuszczane, elektromechaniczne, mechaniczne, jak i szyfrowe. Wystarczy wychodząc z domu zamknąć drzwi, a zamek samoczynnie się zatrzaśnie. Oczywiście należy przy tym pamiętać o zabraniu klucza, w przypadku szyfrowego zamka nie musimy mieć obaw, że nie wejdziemy do domu, ale musimy wtedy pamiętać układ cyfr. Kiedy dobieramy zamek do drzwi warto zwrócić uwagę na to, czy posiada on wymienną wkładkę bębenkową, która jest jakby pośrednikiem między kluczem, a zamkiem. Jeśli zdarzy się nam zgubić klucz lub zostanie on nam ukradziony nie będziemy musieli wymieniać całego zamka, a jedynie samą wkładkę. Wybierając zamek weźmy pod uwagę różne aspekty. Ważne jest to, gdzie znajdują się drzwi, ile pieniędzy zamierzamy przeznaczyć na zakup oraz fakt, czy trzymamy w domu bardzo cenne rzeczy, np. dzieła sztuki, czy drogi sprzęt elektroniczny. Jeśli nie, nie ma sensu inwestować w zamek, który, owszem, stanowi zabezpieczenie, ale kosztuje kilkaset złotych. Jak zwykle w takich sytuacjach proponujemy, zakupy „z głową”.
piątek, 29 marca 2013
Wszystkim naszym czytelnikom, klientom, kontrahentom i współpracownikom życzymy gorących Świąt, pełnych rodzinnych radości, wzruszeń i uniesień oraz pozytywnych akcentów, mokrego dyngusa i wiosny w sercu - skoro ta za oknem nie dopisała :-). Do zobaczenia po Świętach!
środa, 27 marca 2013
Święta wielkanocne to czas wyciszenia i rozmyślań. W praktyce, to także czas odpoczynku. Jest to także czas, kiedy obserwujemy jak wszystko budzi się do życia, rozkwita wiosna, a wraz z nią nowe nadzieje (czy wiosna obudzi się w tym roku, jeszcze nie wiemy – bo trochę zaspała ;-) ). Spotykamy się świątecznie z bliskimi i spędzamy z nimi czas przy stole. Warto zatem zadbać o jego udekorowanie – powinien być uroczysty, odświętny i piękny! Dekoracje wielkanocne powinny być utrzymane w kolorach wiosny. Pastelowe odcienie zieleni, pomarańczu, żółci, różu, błękitu, czy fioletu – świetnie sprawdzą się w tym wyjątkowym świątecznym okresie także na naszych stołach. Bardzo modne są ozdoby zrobione z materiałów naturalnych, jak: wiklina, siano, filc, czy wełna. Robione na drutach przez nasze babcie kurki idealnie się nadają, podobnie jak zające wykonane z wikliny lub siana i gliniane naczynia, przypominające skorupy jaj, w których zasiana jest rzeżucha. Stół warto przykryć kolorowym bieżnikiem, możemy wykorzystać barwne podkładki pod talerze, które sprawią, że zrobi się przytulniej i milej. Wykorzystać można także serwetki w soczystych odcieniach, które upięte w niebanalny sposób, poza praktyczną funkcją będą również pięknym dekoracyjnym detalem. Nie zapominajmy o krzesłach, które znajdują się wokół stołu. Ubierzmy je w pokrowce i przewiążmy grubymi wstążkami zawiązując kokardę na środku oparcia. Kolory takich „ubrań” mogą zgrać się z tymi jakie goszczą na obrusie lub wręcz przeciwnie, mogą być zupełnie inne, dobrze będzie wyglądało połączenie np. żółtego obrusu i żółtych pokrowców na krzesła, czy wielobarwnego obrusu i białych pokrowców. Możliwości jest bardzo wiele, wszystko zależy od tego, czy wolimy bardziej stonowane kolory, czy stawiamy na intensywne odcienie. Takich „kolorowych duetów” jest naprawdę sporo. Warto pamiętać o tym, by znajdujące się na stole świeczniki i kwiaty nie przysłaniały twarzy naszych gości, to dość trudne i niezbyt miłe rozmawiać z kimś, kogo prawie się nie widzi i trzeba „kukać” przez wazon, by dostrzec twarz rozmówcy. Dlatego zrezygnujmy z wysokich i okazałych kwiatowych kompozycji i innych ozdób. Nie zapominajmy o formie podania dań – każdy dodatek powinien być przełożony/przelany do ładnego naczynia – zapomnijmy o słoikach z etykietami, kartonowych pudełkach i butelkach z plastiku. Zrobi się o wiele bardziej elegancko. Metalowy pojemnik lub koszyczek na pieczywo wyłóżmy i zakryjmy serwetką – najlepiej z wielkanocnym motywem. Nieodłącznym motywem Wielkanocny są oczywiście pisanki. Piękne, kolorowe, malowane farbami, pisakami, czy farbowane w barwnikach - są nieodłącznym elementem stołu. Zamiast na białym talerzu połóżmy je na rzeżuchę w glinianych, czy plastikowych pojemnikach w kształcie skorupek jaj, albo niewielkim wiklinowym koszyczku, a między nimi powbijajmy gałązki bukszpanu. Możemy także wykorzystać wytłaczanki po jajkach. Są one doskonałą podstawą do tworzenia ozdób. Nie powinien nam przeszkadzać ich szary kolor, ponieważ jest naturalny i mimo, iż wydaje się ponury, ma w sobie prostotę i wdzięk. Jeśli jednak nie wyobrażamy sobie takiego koloru na wielkanocnym stole możemy go przemalować nawet zwykłymi, plakatowymi farbami, pamiętając o tym, by nie były zbyt rozwodnione, bo wtedy pojemnik się zniszczy. W takiej wytłaczance możemy umieścić pisanki, ale możemy także powkładać skorupki jajek, których środek wypełnimy drobnymi kwiatkami, choćby sztucznymi lub krótkimi gałązkami bazi. Wielkanocnego stołu nie musi i raczej nie powinna ozdabiać cała masa dekoracji, ważny jest umiar. Owszem możemy poustawiać na nim kilka figurek królików, czy świeczek, ale znacznie lepiej prezentował się będzie stół na którym nie ma zbyt wielu ozdób. Czasem wystarczy tylko postawić wazon z bukietem żonkili, czy tulipanów, dodać jakiś wielkanocny element jak wyżej wspomniana wytłaczanka z pisankami, gdzieniegdzie położyć gałązki bukszpanu i już – skromnie, prosto, a pięknie. Nie gorzej prezentuje się stół, na którym znajdują się fioletowe pisanki, fioletowe serwetki i fiołki w wazonie. Nie każdy z nas lubi wielobarwność. Jeśli na stole znajdzie się zbyt wiele dekoracji zabraknie miejsca na to co ważne, czyli jajka, baranka z masła lub ciasta, pachnące baby, mazurki i pachnące wędliny. Postarajmy się sprawić, by stół „ubrany był” odświętnie, ze smakiem i bez zbędnego przepychu. Czasem „mniej znaczy więcej”. Niech towarzyszy nam ta zasada, a zastanawiając się jak udekorować swój stół na Wielkanoc nie zapominajmy, że i tak najważniejsi są ludzie którzy wokół niego zasiądą.
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tagi
|