Kategorie: Wszystkie | Co u nas | Nasze inwestycje | Trendy | Urządzanie mieszkania
RSS

Urządzanie mieszkania

piątek, 01 lipca 2011

Dziś chcieliśmy poruszyć temat, który nurtuje wielu z Was. Poprzednie pokolenia nie potrzebowały fachowców, których zadaniem było doradzanie, inspirowanie i kreowanie wnętrz.

To, co było w sklepach ograniczało możliwości wyboru tak drastycznie, że właściwie nie było się nad czym zastanawiać. Dziś wybór jest nieskończony.

Można szukać gotowych rozwiązań, inspirować się branżowymi pismami, propozycjami z wystaw i ekspozycji, gdzie właśnie projektanci układają i dobierają meble i dodatki tak, by wyglądały atrakcyjnie – a my korzystając z tego, możemy brać, jak leci – wszystko, co zdobi dany kącik w komplecie, możemy sami tworzyć kombinacje i dobierać to, co wpadnie nam w oko, albo to, co spodobało nam się u przyjaciół w mieszkaniu. Opcji jest wiele. I żadna nie jest zła. Wszystko zależy od tego, na ile sami wiemy, co lubimy, na ile jesteśmy w stanie podejść w gąszczu sklepowych półek do wybranego produktu i włożyć go do koszyka, wiedząc, że to jest to, czego szukaliśmy. Decyzji do podjęcia jest wiele i choć sami uwielbiamy zakupy – przyznajemy – nie jest to wcale łatwe.

Stosunkowo łatwo można bowiem wnętrze oszpecić, zepsuć styl, który próbowaliśmy nadać, zrobić wizualny chaos i bałagan. Choć to oczywiście czarna wizja, która wielu z Was omija szerokim łukiem :-).

Wracając jednak do sedna, projektanci są od tego, aby uchronić nas przed całym złem, które czyha na nas w zakamarkach sklepów, są od tego, dokonać za nas wyborów, jeśli sami zrobić tego nie umiemy. Zakres ich pracy w naszym mieszkaniu jest dostosowany do naszych potrzeb. Może to być projekt – wraz z ustawieniem ścian, jeśli potrzebna nam przebudowa, może to być jedynie dobór kolorów, albo wręcz samych dodatków w pokojach, może to być pomoc w zakupach – projektanta można ‘wynająć’ i zaprosić na wspólną podróż po sklepach, usługi możemy wybierać pojedynczo – możemy też zdecydować się na cały pakiet – od projektu, aż po decyzję o wyborze drobnych świeczek i dekoracji okiennych.

Żadną tajemnicą nie jest, że urządzanie mieszkania, remonty i wszelkie duże zmiany, to jednocześnie duże koszty. Współpraca ze specjalistą od aranżacji wnętrz jest dodatkowym wydatkiem – nie da się ukryć. Należy jednak pamiętać o tym, że fatalną jest sytuacja, w której przeznaczamy na zmiany w mieszkaniu duże środki a finał wesoły nie jest – nie podoba nam się własne dzieło, nie czujemy się w mieszkaniu komfortowo – albo jeszcze gorzej – mieszkanie nie spełnia swoich funkcji z powodu zaburzonych przestrzeni i błędów, popełnionych na etapie przebudowy. I właśnie dlatego, warto przemyśleć temat – jeśli nie jesteśmy pewni, czy nasze umiejętności wystarczą, aby stworzyć to, o czym marzymy, wydatek, poniesiony na dekoratora może okazać się jednym z rozsądniejszych w całym przedsięwzięciu.

Czym różnią się zdolności dekoratorów od naszych - przeciętnych 'zjadaczy chleba'? O gustach się nie dyskutuje, zatem nie będziemy próbowali przekonywać Was, że projektant ma lepszy gust, niż Wy - byłoby to ogromnym kłamstwem. Jednak coś projektantów od nas odróżnia - obycie, wiedza, doświadczenie i wypracowana świadomość, gdzie czego szukać. My designem wnętrzarskim ineresujemy się wtedy, kiedy mamy taką potrzebę, czyli na etapie urządzania naszych mieszkań - na tym zwykle się kończy, projektanci natomiast trzymają rękę na pulsie przez cały czas. Znają modę, trendy i wiedzą, gdzie pojawiły się ciekawe nowości. Pisma branżowe, szkolenia, stałe dokształcanie i szlifowanie warsztatu powodują, że horyzonty dekoratorów w zakresie aranżacji wnętrz, sięgają po prostu dalej, niż nasze. Jest im łatwiej znaleźć rozwiązania, których widzieli znacznie więcej, niż my. Dzięki tym właśnie umiejętnościom my i nasze wnętrza możemy wiele zyskać.

środa, 29 czerwca 2011

O łazienkach już było. Uznaliśmy jednak, że temat wcale nie został wyczerpany, a wg nas jest to tak istotne pomieszczenie w domu, że należy poświęcić mu dużo uwagi.

Duże łazienki są bardzo ładne, pozwalają na bardzo ciekawe aranżacje i dają ogromne pole manewru. Nie każda łazienka jednak jest taka, jakbyśmy chcieli. Wiele z nich jest znacznie mniejszych, niż nasze potrzeby. Dziś zatem o tym, jak optycznie można oszukać rzeczywistość – kiedy nasza łazienka wcale nie jest tak duża, jakbyśmy sobie tego życzyli.

Podczas wybierania glazury, terakoty oraz mebli, zapomnijmy o ciemnych barwach. Zostańmy przy kolorach jasnych i pogodnych – one optycznie dodają przestrzeni. Jeśli nie chcemy jednokolorowej łazienki, możemy wybrać jeden kolor na ściany, drugi na podłogę, możemy też łączyć ze sobą kolory – ewentualnie możemy sobie pozwolić na drobne detale w ciemnym, kontrastowym odcieniu – ale te decyzje podejmujmy z rozwagą – niech będzie to tylko cienki pasek dekoru, kilka płytek odcinających – zbyt duża ilość mocnych barw zmniejszy łazienkę, którą chcemy powiększyć. Wpłynąć na wizualną wielkość łazienki możemy także, wybierając płytki prostokątne, zamiast kwadratowych – kładzione pionowo sprawią, że łazienka będzie wydawała się wyższa, układane poziomo optycznie ją poszerzą.

W łazience musimy umieścić kilka elementów, które są tam konieczne – nie obędzie się bez toalety, umywalki, wanny/kabiny prysznicowej, ewentualnie jeszcze pralki. Pierwszym elementem, który pozwoli uzyskać nieco przestrzeni jest zrezygnowanie z wanny na rzecz kabiny prysznicowej – jeśli jesteśmy gotowi do takich wyrzeczeń, da nam to spore pole manewru. W kwestii pozostałych elementów, wymienników nie ma, ale za to możemy wybierać kolekcje, przeznaczone do małych pomieszczeń – nieco mniejsza toaleta, niewielka umywalka, mała pralka, ładowana od góry, etc. Tu warto także poświęcić uwagę meblom – najlepiej w takiej sytuacji zamówić meble na wymiar – to pozwoli wykorzystać każdą lukę na szafkę, nie marnując potrzebnego miejsca.

Nie zapominajmy o dodatkach! Lustra mają tak samo wielu zwolenników, jak przeciwników. Krytykanci wytykają lustrom małą praktyczność – w łazience łatwo o zachlapania, duże lustro jest więc krytycznym punktem dla wszystkich tych, którym przeszkadzają ślady po kroplach wody – trzeba je często czyścić. W małej łazience jednak, lustro jest na wagę złota – ozdobienie nim jednej ze ścian sprawi, że łazienka wydaje się nie mieć końca – odbijające się w nim całe pomieszczenie dodaje wizualnie do metrażu drugie tyle, ile faktycznie posiadamy. Podobne wrażenia możemy uzyskać oświetleniem – pamiętajmy, że nie może to być stonowane, przytłumione światło – im jaśniej, tym lepiej, im więcej punktów świetlnych, tym większe wydaje się pomieszczenie. Nie żałujmy więc lamp, halogenów, kinkietów i wszystkiego, co świeci.

Na koniec kilka drobnych tricków, które w połączeniu mogą działać cuda… Aby optycznie zyskać jeszcze odrobinę miejsca, możemy zrezygnować z framugi – ościeżnicy na rzecz systemu drzwi przesuwnych. Jeśli umiejscowienie naszej łazienki nam na to pozwala, drzwi mogą zsuwać się na zewnętrzną ścianę łazienki, od środka pozostawiając jedynie gładko wykończoną wnękę wejściową – brak obudowanej ościeżnicy również wpłynie na małą łazienkę korzystnie. Nad drzwiami wejściowymi, możemy zamontować szafkę – to pozwoli nam odciążyć od mebli np. miejsce pod umywalką – jeśli pozostanie wolne, łazienka będzie wydawała się bardziej przestronna, jednocześnie szafka nad wejściem może sporo pomieścić. Jeśli potrzebne nam są półki, zrezygnujmy z drewna/materiałów imitujących drewno i zamieńmy je na szkło – szklane półki, dzięki swojej delikatności także optycznie dodają przestrzeni. Pamiętajmy także, aby zwrócić uwagę na sposób montażu glazury – zrezygnujmy z wszelkich listew i łączników – niech płytki schodzą się ze sobą w narożnikach jedna do drugiej, listwy optycznie zmniejszą powierzchnię.

piątek, 11 marca 2011

foto: smallcapworld.wordpress.com

Urządzając sypialnie mamy do wyboru kupno gotowego łóżka, zawierającego już materac lub wybór jednego z wielu dostępnych na rynku łóżek, do którego sami wybieramy najwygodniejszy dla nas materac – my polecamy drugą opcję.

Wybór jest tak duży, że wcale niekoniecznie łatwo zdecydować się na to, co byśmy chcieli kupić i na czym spać. A sprawa jest bardzo poważna – zdrowy i wygodny sen, pozwalający nam wypocząć decyduje o całym kolejnym dniu. W czasie snu możemy pozwolić naszemu kręgosłupowi zregenerować siły – ale aby było to możliwe, musimy dokonać dobrego wyboru. Kupując łóżko warto zainwestować czasem nieco więcej, profity, płynące z wygodnie przespanej nocy będą procentować każdego dnia.

O ile kupując łóżka „gotowe” nie często wiemy nawet, jaki typ materaca zawierają – dokonując wyboru, możemy skupić się jedynie na twardości materaca i podjąć decyzję, czy takie łóżko jest wystarczająco twarde/miękkie, to już kupując oddzielny materac, musimy wiedzieć sporo, aby wybór był trafny i zgodny z naszymi potrzebami.

Sprawdzenie twardości

Twardość materaca jest najważniejszym kryterium jego wyboru. Zbyt miękkie powodują, że kręgosłup nie ma odpowiedniego wsparcia podczas snu, powoduje to, że mięśnie kręgosłupa nie mogą odpocząć, najmniejszy ruch wymaga wysiłku – co znacząco obniża komfort snu. Zbyt twarde natomiast powodują, że mamy znacznie utrudnione krążenie pod wpływem nacisków oraz brak możliwości ułożenia się w anatomicznie prawidłowej pozycji.

Nie kupujmy materaca, dopóki go nie sprawdzimy. Opisy, klasy twardości i informacje o materiałach, z których są wykonane materace to za mało, aby podjąć decyzję. Na materacu musimy się położyć – warto się na nim wręcz ‘powiercić’ – to pozwoli nam stwierdzić, czy jest nam wygodnie, czy nie. Często i to okazuje się wiedzą niekompletną – inaczej leżymy w sklepie, w ubraniu, często w kurtce, inaczej w domu, we własnej sypialni. Nie ma jednak innego sposobu na sprawdzenie materaca.
Klasy twardości mają swoje oznaczenia, w praktyce jednak różne materiały w tej samej klasie twardości są zupełnie inne. Trudno więc określić, że chcemy materac o twardości H3 i stosować tę miarę dla każdego z typów materiałów.

Warto także pamiętać o tym, że każdy człowiek ma inne potrzeby – w zależności od sylwetki, wagi i płci, inne typy materacy będą nam odpowiadać najbardziej. Jeśli kupujemy materac dla dwóch osób – każdy z jego użytkowników musi go sprawdzić. Doskonałym testem twardości materaca jest wsunięcie dłoni pod lędźwiowy odcinek kręgosłupa, leżąc na nim na plecach. Dłoń powinna wchodzić pod plecy z lekkim oporem – wówczas klasa twardości jest dla nas odpowiednia i najzdrowsza. Zbyt duży ‘luz’ oznacza, że wybraliśmy materac zbyt twardy, brak możliwości wsunięcia ręki, że jest za miękki.

Warto tu także wspomnieć o możliwości kupienia materaca o dwóch różnych klasach twardości – to tzw. materace damsko – męskie, twardsze z jednej i miększe z drugiej strony.

Wybór materiału

Najczęściej używanymi w produkcji materacy materiałami są sprężyny (różne typy), pianki oraz lateks. Trudno tu o obiektywną opinię, który ze wspomnianych materiałów jest najlepszy i najzdrowszy – opinii bowiem panuje wiele. Każdy z nas musi dokonać samodzielnej oceny i wybrać to, co dla niego najwygodniejsze. Możemy tu także brać pod uwagę cenę – te potrafią być bardzo zróżnicowane. Pamiętajmy jednak, że to inwestycja w nasze samopoczucie, nie szukajmy więc za wszelką cenę materaca najtańszego.

Bardzo często możemy kupić materace, łączące różne wypełnienia razem. O każdym wyborze warto poczytać, dopytać się sprzedawcy i dopiero wtedy podejmować decyzję.

Ostatnim hitem są materace z pianki termoelastycznej – pod wpływem ciężaru ciała i ciepła, materac dostosowuje się do anatomicznego kształtu ciała osoby leżącej. W efekcie uzyskujemy wsparcie dla wszystkich punktów dokładnie w miejscach, w których jest to konieczne. Materace piankowe i lateksowe mają różną gęstość materiałów. Z reguły, im gęstsze, tym wygodniejsze i zdrowsze są dla naszego ciała.

Łóżko i stelaż

O ile wybór ramy łóżka zwykle podyktowany jest (i słusznie) naszymi preferencjami, gustem i stylem urządzenia sypialni, to już wybór stelaża jest inną sprawą. Sama rama łóżka nie jest wystarczająca, abyśmy spali zdrowo i wygodnie. Powinniśmy zainwestować także w stelaż – na rynku dostępnych jest wiele typów, wielu producentów projektuje coraz nowsze rozwiązania. Dobry stelaż powinien być regulowany, umożliwiając nam ustawienie różnego stopnia twardości w różnych miejscach naszego ciała. Dobry stelaż, oprócz większej wygody przedłuża także żywotność naszego materaca.

Wybór dobrego materaca jest ważny – to pewne, nie róbmy więc tego pochopnie i sprawdźmy wszystkie możliwe opcje, aby pozwolić naszemu organizmowi na zdrowy, twardy sen każdej nocy.

wtorek, 15 lutego 2011

Powszechnie panuje opinia, że wszelkie prace renowacyjno – remontowe, powinny być przeprowadzane latem lub wiosną. Rzecz dotyczy dwóch spraw- wilgotności powietrza i temperatury. I faktycznie, każdy preparat, podkład, klej, czy farba potrzebują odpowiednich warunków, aby wyschły.
Nie jest jednak prawdą, że preparaty nie będą się wiązać, a farba spłynie, bo nigdy nie wyschnie, jeśli robimy remont zimą. Przekonanie, że zimą remontom mówimy kategoryczne NIE! jest mitem.

Odradzamy oczywiście zimą prace remontowe na zewnątrz – tam temperatura i wilgotność jest zimą taka, jaka jest i nic nie zrobimy – a to stanowi zdecydowaną przeszkodę we wszelkich pracach remontowych. W mieszkaniach jednak, sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Przede wszystkim, powinniśmy wiedzieć, że bardzo często, jeśli w mieszkaniu działa ogrzewanie centralne, wszystko schnie i wiąże się zimą szybciej i skuteczniej, niż w cieplejszych porach roku.

Jeśli jednak prace dotyczą mieszkania nowego, w którym chcemy przeprowadzić prace wykończeniowe, a ogrzewanie jeszcze tam nie działa, musimy zwrócić uwagę na kilka elementów.

Po pierwsze zadbajmy o odpowiednią wilgotność powietrza. Powinna ona wahać się pomiędzy 40 a 70%. Jeśli jest niższa – z pomocą przychodzi nawilżacz powietrza. Jeśli jest wyższa (co raczej nie powinno się zdarzyć w mieszkaniach), pomoże osuszacz powietrza, który wchłonie nadmiar wilgoci.
Drugą sprawą jest wilgotność podłoża, na którym będziemy pracować – ta nie powinna przekraczać 5%. Upewnijmy się, że nie odbiega za mocno w żadną stronę – w przeciwnym razie prace remontowe wcale nie koniecznie muszą zakończyć się sukcesem.

Drugi – lecz wcale nie mniej ważny temat to temperatura. Przy zbyt niskiej temperaturze, preparaty nie będą chciały schnąć, dodatkowo farby będą nam się źle rozprowadzać, co przyniesie opłakany skutek wizualny.
Optymalna temperatura w remontowanym pomieszczeniu powinna wahać się w granicach 20-23 stopni C. O to, że zimą będzie wyższa – martwić się nie musimy. Jeśli natomiast jest o wiele niższa – wstawiamy do pomieszczenia jedno z wielu dostępnych urządzeń grzewczych – np. „farelka”, czy grzejnik elektryczny. Pamiętajmy także, aby nie przesadzić – zbyt wysoka temperatura także nie przysłuży się naszemu remontowi.

Na koniec wspomnimy jeszcze o jednym, bardzo istotnym aspekcie remontowania zimą – w związku z powszechnie panującą opinią, że zimą remontów się nie robi, wiele firm i fachowców, trudniących się remontami i wykończeniami, ma znacznie więcej wolnych terminów do dyspozycji – mamy więc wtedy znacznie większą szansę na to, że ekipa dostosuje się terminem do naszych preferencji, a remont będzie przebiegał bez zbędnego pośpiechu. Dodatkowo, mamy wówczas do dyspozycji znacznie większą liczbę firm remontowych do wyboru.

Cóż więcej dodać? Chyba tylko pozostaje życzyć powodzenia w zimowych remontach :-)

piątek, 28 stycznia 2011

Pozostając przy tematyce mieszkań deweloperskich, idąc „za ciosem”, dla tych wszystkich, którzy planują kupić mieszkanie do wykończenia, a brakuje im jeszcze doświadczenia w zakresie takich prac, krótki poradnik – co i kiedy, który – mamy nadzieję, pomoże Wam w zorganizowaniu i przeprowadzeniu sprawnego remontu.

Odbierając gotowe mieszkanie od dewelopera, pozostają nam prace wykończeniowe – to jednak nie musi być wszystko. Często bowiem, chcemy wedle własnego uznania, zmienić pewne elementy już na etapie budowy – tak jest bowiem łatwiej i taniej, niż ingerować w gotowe – odebrane już lokum. O jednych i drugich – przeczytacie poniżej:

Prace na etapie budowy mieszkania:

  • Rozpocznijmy od dokładnej analizy planów mieszkania i zastanówmy się, czy taki układ spełnia nasze oczekiwania – jeśli nie – posilając się projektantem wnętrz lub architektem (firmy deweloperskie bardzo często mogą pomóc w takim zakresie), zmieńmy układ ścian w mieszkaniu.
  • Zastanówmy się, czy punkty elektryczne odpowiadają naszym oczekiwaniom – jeśli nie – podobnie, jak wyżej, z pomocą dewelopera, ustalmy rozkład nowych/dodatkowych punktów, zgodnie z naszymi potrzebami.
  • Przemyślmy późniejsze ułożenie kuchni i łazienki - wanna, toaleta, kabina prysznicowa, kuchenka, lodówka, zmywarka itd. – te elementy wymagają odpowiedniego podłączenia, jeśli więc np. chcemy zdecydować się na wyspę w kuchni – wygodnie jest zaplanować to na etapie budowy i zlecić te prace deweloperowi.


W ten sposób zakończyliśmy etap przeróbek budowlanych – przechodzimy dalej, czyli – wykańczanie:

  • Glazurnictwo – pierwszym etapem wykańczania naszego lokum powinno być położenie glazury/terakoty. Te elementy wymagają stosunkowo długiego suszenia. Wiążą się także z pewną ilością pyłu – jeśli glazura/terakota jest cięta pod wymiar.
  • Malujemy ściany. Zaczniemy od ciekawostki, zasłyszanej od specjalisty – pierwszą i bazową warstwą zawsze powinna być farba biała – po pierwsze eksponuje ona ewentualne nierówności w strukturze ściany, a po drugie, na białej farbie doskonale prezentują się wszystkie kolory – wyglądają „żywiej” i zyskują bardzo ładne nasycenie barwy. Tu warto przyjrzeć się ewentualnym błędom i wskazać je ekipie remontowej – aby mogła uwzględnić uwagi i wyrównać powierzchnię (ściany powinny być oglądane zarówno przy świetle dziennym – naturalnym, jak i sztucznym – wtedy mamy możliwość weryfikacji ewentualnych błędów, czy niedociągnięć). Na farbę białą, kładziona jest pierwsza warstwa farby docelowej. Następnie kładziemy kolejną/kolejne
  • Podłoga – kładziemy parkiet/panele. W przypadku drewnianych parkietów, często konieczne jest odczekanie – aż podłoga się „ułoży”, w przypadku paneli z laminatu – oczekiwanie nie jest potrzebne. Jeśli zdecydowaliśmy się na podłogę drewnianą, konieczne będzie także jej wykończenie (cyklinowanie, lakierowanie – pomiędzy kolejnymi warstwami także konieczne są przerwy, przeznaczone na schnięcie materiału).
  • Montujemy armatury i urządzenia sanitarne.
  • Kolejnym etapem są prace, związane z meblami pod wymiar (zabudowa kuchni, szafy wnękowe, etc.), w tym samym momencie montujemy kuchenne urządzenia (zmywarka do zabudowy, lodówka, itp.)
  • Elementy elektryki i oświetlenia, wraz z listwami podłogowymi – na tym etapie możemy zdecydować się na to, czy chcemy pod listwami ukryć kable (o tym było jakiś czas temu), jeśli tak – wstrzymajmy się z listwami, pod którymi będziemy chować przewody – aby nie trzeba było ich demontować w tym celu.
  • Ostatnim – chyba najprzyjemniejszym elementem jest dobór wyposażenia i dodatków – lampy, zasłony, meble i wszelkie drobiazgi, które umilą nam czas, spędzany w nowym gniazdku :-)


Powyższa lista i uwzględniona na niej kolejność nie jest oczywiście dogmatem, każdy remont ma inną specyfikę, może się więc zdarzyć, że specjaliści, którzy będą wykonywać u nas prace zaproponują inny harmonogram prac – warto z pewnością ich posłuchać i wziąć wszelkie sugestie pod uwagę – dobra ekipa remontowa, jest bowiem na wagę złota – ale o tym napiszemy innym razem.

środa, 12 stycznia 2011

foto: edmonton-kitchens.ca

Dziś nieco kulinarnie. Nie podamy niestety przepisów na niebanalne potrawy, napiszemy jednak kilka słów o kuchniach. Kuchnie otwarte, połączone z salonem lub innym pomieszczeniem w mieszkaniu, kontra kuchnie zamknięte – podsumujemy w kilku zdaniach wady i zalety obu rozwiązań.

Nie będziemy namawiać Was ani na jedne, ani na drugie, wybór bowiem podyktowany powinien być powierzchnią, jaką dysponujecie, potrzebami i Waszymi preferencjami. Postaramy się jednak krótkim podsumowaniem rozjaśnić Wam nieco temat, aby wybór był łatwiejszy.

Zaczniemy od kuchni zamkniętej. Takie pomieszczenie ma jedno tylko (aż?) zadanie – umożliwić przygotowywanie potraw dla naszej rodziny i przechowywanie wszystkiego, co z tym związane (począwszy od przedmiotów, potrzebnych do gotowania, na zastawie stołowej skończywszy).

Co w praktyce oznacza posiadanie oddzielnej, zamkniętej kuchni?

  • W trakcie przygotowywania potraw, jesteśmy „odcięci” od reszty mieszkania i domowników, którzy spędzają czas w innych pomieszczeniach.
  • W przypadku kuchni, która nie jest wystarczająco duża, jesteśmy dość mocno ograniczeni w kwestii ilości szafek, miejsca na urządzenia kuchenne, czy stołu, przy którym można zjeść śniadanie – wszystko to zmieścić się musi w obrębie jednego pomieszczenia.
  • Nie musimy skupiać się na wyglądzie i jakości mebli kuchennych (jeśli nie jest to dla nas samych ważne) – kuchni nie będą widzieć odwiedzający nas goście.
  • Nie musimy dbać nieustannie o porządek – jeśli zapraszamy gości, nieład pozostawiony po przygotowanej dla nich kolacji, pozostaje ukryty.
  • Mamy możliwość wyciszenia, jeśli to właśnie gotowanie stanowi dla nas źródło relaksu i kilku chwil, spędzonych w samotności.


Kuchnia otwarta spełnia wiele zadań. Oprócz przygotowywania potraw, przechowywania naczyń i akcesoriów kuchennych, stanowi także jednocześnie jadalnię, jest miejscem, gdzie nawet gotując, spędzamy czas z gośćmi, czy domownikami. Taka kuchnia staje się zwykle „najpopularniejszym” miejscem w domu, miejscem, gdzie wspólnie z rodziną, spędzamy najwięcej czasu.

Z czym wiąże się kuchnia otwarta?

  • Mamy większe pole do popisu w zakresie przestrzeni – łącząc kuchnię z salonem wybieramy, czy łącznik stanowić będzie stół w „kąciku” jadalnym, czy może wyspa, stanowiąca od strony salonu formę baru ze stołkami barowymi.
  • Jeśli kuchnia jest niewielka, zyskujemy na wizualnym wrażeniu wielkości – pozbywając się jednej ściany, tworzymy od razu – niezależnie od metrażu, przestronne pomieszczenie.
  • Przygotowując posiłki, mamy możliwość jednoczesnego spędzania czasu z rodziną.
  • Jeśli wrażenia estetyczne są dla nas istotne, powinniśmy zadbać o to, aby dobór mebli i wyposażenia kuchni był niemniej staranny, niż reprezentacyjnego salonu – taka kuchnia będzie bowiem, wraz z salonem, stanowić wizytówkę naszego mieszkania.
  • Z powyższego powodu, (o ile to dla nas ważne), musimy zadać sobie więcej trudu w utrzymaniu czystości, nie można pozwolić sobie na pozostawienie zlewu, pełnego nie umytych naczyń w czasie proszonej kolacji.
  • Musimy liczyć się z tym, że w salonie będą nam towarzyszyły kuchenne zapachy. Możemy naturalnie zadbać o dobra wentylację, nie wyeliminuje ona jednak woni przygotowywanych potraw zupełnie.
wtorek, 04 stycznia 2011

Witamy Was gorąco w Nowym Roku. :-) Od razu przechodzimy do rzeczy...

Zajęliśmy się dziś tematem, który dotyczy wszystkich domów, mieszkań i ich właścicieli. Korzystamy z coraz większej ilości urządzeń, podłączanych do prądu. Nie unikniemy tego, co jest dla nich nieodłączne – kabli. Wszyscy także zgodzimy się z pewnością, że marna z nich ozdoba naszych wnętrz. Najchętniej korzystalibyśmy z technologii bezprzewodowych, ale na to musimy jeszcze trochę poczekać – obecne są jeszcze mało dostępne, niewiele urządzeń daje takie możliwości, a te, które są, są wyjątkowo drogie.

Pozostaje nam ukrycie tego, czego pokazywać wcale nie chcemy. Sposobów jest kilka i każdy z nas może wybrać dla siebie ten, który jest mu najbliższy.

Kable w ścianach. Jeśli urządzanie i wykańczanie mieszkania jest przemyślane i zaprojektowane przez nas w najdrobniejszych szczegółach, możemy ukryć kable w tynku. Są one wówczas absolutnie niewidoczne. Problem polega na tym, że wymaga to fachowców – jeśli chowanie kabli w ścianach odbywa się na etapie robót wykończeniowych – to nie jest duży problem, natomiast jeśli mieszkanie jest już wykończone, musimy cofnąć się o kilka kroków i skuć ściany. Drugim problemem jest wymiana urządzeń lub kupno nowych – zdarza się, że wymieniamy sprzęt elektroniczny, zdarza się, że kupujemy coś nowego – organizowanie przy tej okazji każdorazowo remontu to z pewnością coś, czego nikt z nas nie chce. Dlatego – wg nas, kable zamurowane w ścianach to średnio szczęśliwe rozwiązanie.

Opcją pośrednią – pomiędzy skuwaniem ścian, a metodami maskującymi są dobudowane fragmenty ścian, specjalnie na kable. Wówczas tworzy się z kartongipsu specjalnie wycięte do tego celu „kanały”. Nie wymaga to kucia ściany, tworzymy wówczas nadbudówkę – najlepiej tuż nad podłogą, w niej umieszczamy kable. Dostęp do kabli jest mocno ograniczony, nie jest jednak konieczny poważny remont, jeśli chcemy kable wyjąć. Takie kanały możemy zamaskować, montując w nich jakieś źródła światła, sprawiają wówczas wrażenie "listew oświetleniowych" i kompletnie nie kojarzą się z plątaniną przewodów.

Jeśli tematy kucia ścian, malowania i dobudowywania nie spełniają Waszych oczekiwań, pozostaje opcja bezinwazyjnego ukrywania kabli. Tu mamy kilka dróg do wyboru.

Pierwszą z nich jest odpowiedni dobór wyposażenia. Na rynku dostępne są meble, w których możemy schować kable i przewody. Najwięcej kabli znajduje się tam, gdzie rozmieszczamy telewizor, kino domowe, sprzęt grający, itp. (zwykle w salonie); w miejscu, gdzie stoi komputer, tam także podłączamy często monitor, drukarkę, internet, etc.; oraz w kuchni – w której mamy do podłączenia wiele elementów wyposażenia na stałe (ekspres do kawy, mikrofalówka, toster, wypiekacz do chleba, itd.). Do każdego z tych miejsc powinniśmy zadbać o meble, posiadające specjalnie zaprojektowane miejsca do ukrycia kabli – a wybór jest spory. Jeśli zamawiamy szafki kuchenne u producenta, wystarczy zapytać o taką opcję składając zamówienie. Ukrywanie kabli w meblach daje nam znacznie większe pole manewru – kable w każdej chwili można wyjąć, jeśli chcemy coś wymienić, nie wymaga to remontu i skuwania ścian, a jednocześnie zapewnia estetykę i kompletnie niewidoczne przewody – czyli dokładnie to, co chcemy uzyskać.

Drugą opcją jest zastosowanie listew maskujących. Stworzone specjalnie do tego celu, pozwalają ukryć dowolną ilość kabli. Sami decydujemy, jaka listwa jest nam potrzebna – dostępne są różne rozmiary i kolory. Taką listwę możemy zamontować w dowolnym momencie, w dowolnym momencie także, możemy wydostać z niej kable. Nie wymaga to remontu i specjalnych zabiegów. Nie jest to wprawdzie rozwiązanie idealne – listwę widać, możemy zamocować ją w wybranym – dyskretnym miejscu, na pewno jednak nie da się sprawić, aby zniknęła z pola widzenia. Jednocześnie jest to na pewno znacznie bardziej eleganckie i estetyczne, niż plątanina kabli w całym mieszkaniu.

Na koniec zostawiliśmy rozwiązania najprostsze i w naszej opinii – najmniej skuteczne:

Możemy kupić specjalne zaczepy, którymi łączymy wiązki kabli ze sobą, następnie taką wiązkę przymocować wzdłuż listwy przypodłogowej (na złączeniu ściany z podłogą) lub wzdłuż boków mebli. Unikniemy w ten sposób chaotycznie rozrzuconych kabli, unikniemy związanego z nimi bałaganu, nie unikniemy jednak widoku kabli na wierzchu.

Możemy iść o krok dalej, zdemontować listwy podłogowe i ukryć kable pod nimi, nie zawsze jednak jest to możliwe – wszystko zależy od rozmiarów takiej listwy i ilości kabli, które chcielibyśmy tam schować. Nieco trudniejszy jest także w tym wypadku dostęp do kabla, jeśli chcemy wymienić urządzenie.

Jak widzicie, opcji i pomysłów jest wiele - do wyboru w zależności od środków finansowych, stopnia pracy i zmian, na które jesteśmy gotowi, potrzeb oraz gustu. :-)

wtorek, 28 grudnia 2010

foto: lsucb.org

Dziś powiemy Wam, na co – naszym zdaniem – należy zwrócić uwagę, urządzając pokój dla naszych małych pociech. Każdy rodzic chciałby, aby dziecko w pokoju czuło się dobrze, aby było zadowolone, no i oczywiście, aby nie czyhały tam na nie żadne zagrożenia. O tym wszystkim należy myśleć, urządzając pokój naszym dzieciom.

Asortyment mebli i dodatków jest ogromny i oczywiście, przede wszystkim – jako kryterium wyboru - najważniejszy jest wiek właściciela pokoju. Nie jest odkryciem, że dziecko w wieku 3 lat ma zupełnie inne potrzeby, niż 8- latek.

Niezależnie jednak od wieku – w przypadku pokoi dziecięcych, najważniejsze jest bezpieczeństwo. Wybierając meble i dodatki, musimy być czujni, sprawdzić solidność mebli, upewnić się, że nie odpadną z nich drobne elementy, czy śrubki. Drobiazgi – zwłaszcza w wypadku dzieci młodszych, nie mogą być łatwe w usunięciu, nasze pociechy mają czasem ogromny „dar” w demontażu ;-) a może to stanowić dla nich ogromne zagrożenie. Na rynku dostępnych jest wiele zabezpieczeń, stworzonych z myślą o najmłodszych, jeśli dziecko ma zamieszkać we własnym pokoju i spędzać tam czas – czasami bez nadzoru starszych – warto zapoznać się z takimi zabezpieczeniami (chociażby zaślepki do kontaktów).

Kształty wybieranych mebli także powinny być bezpieczne – unikajmy ostrych kantów, materiałów metalowych, czy szklanych, które łatwo się tłuką i stanowić by mogły duże zagrożenie.

Urządzając pokój dziecka, powinniśmy pamiętać, że dzieci mają ogromne potrzeby ruchowe. Nie możemy wypełnić pokoju meblami na tyle, żeby nie było w nim miejsca dla zabaw i szaleństw malucha. Wybierajmy więc meble praktyczne, które pomieszczą wszystkie potrzebne rzeczy, ale nie „zagracajmy” przestrzeni, która jest tak bardzo potrzebna naszemu dziecku.

Kolejnym ważnym kryterium są kolory. Oprócz efektów wizualnych, wpływają one także na nastrój i psychikę. Zadbajmy więc o to, aby kolory w pokoju dziecka wpływały na rozwój, stymulowały kreatywność, były wesołe i pogodne.
Do dekoracji ścian użyć możemy naklejek lub szablonów do malowania – dzięki nim, pokój stanie się wymarzoną baśniową krainą, pełną leśnych stworów, czy ukochanych przez dziecko bohaterów bajek.

Bardzo wielu producentów oferuje specjalne meble, stymulujące rozwój dzieci. Dostępne są one dla dzieci w każdym wieku. Ogólnie rzecz ujmując, taka stymulacja polega na wykorzystaniu ruchomych elementów – zamontowanych w bardzo bezpieczny sposób. Do tworzenia i projektowania takich kreatywnych mebli wykorzystywane są również kolory, wpływające na rozwój dzieci.

Do dekoracji takiego pokoju nie powinniśmy używać zbyt wielu drobnych elementów (wazoniki, czy szklane ramki itp. odpadają zupełnie), pokój dziecka wypełniać powinny jego przedmioty i zabawki, przedmioty – które służą dziecku i z którymi czuje się związany. Pokój jest dla dziecka jego azylem, spędza w nim dużo czasu i musi czuć się dobrze, swobodnie i lubić tam przebywać. Jeśli więc nasza pociecha jest na tyle duża, że wyraża swoje zdanie, weźmy je pod uwagę dokonując wyborów.

środa, 22 grudnia 2010

foto: how-to-faux-finish.com

Kolory są jednym z podstawowych elementów, którymi kreujemy wnętrza naszych mieszkań. To one – ich dobór, decydują o tym, jak wygląda nasz dom i jak się w nim czujemy. Dobierając gamę kolorystyczną, oprócz preferencji i tego, co nam się podoba, warto wiedzieć, jak dany kolor oddziałuje na człowieka i jego psychikę. Wbrew pozorom bowiem, nie jest to wcale bez znaczenia. Kolory w naszym domu mogą nas pobudzać, uspokajać, dodawać energii, radości lub motywować do działania. Mogą spełniać bardzo wiele funkcji, dlatego właśnie poświęcimy im ten wpis, aby sprowokować Was do zastanowienia się nad tym, jakimi kolorami powinniście się otaczać.

Mówiąc bardzo ogólnie – na wnętrze składają się kolory trzech powierzchni podstawowych - ścian – te dominują wizualnie, kolory uzupełniające – np. duże meble oraz drobne dodatki – poduszki, ramki, wazony i wszelkie drobne ozdoby. Aby całość wnętrza wyglądała dobrze, wszystkie trzy elementy podstawowe powinny ze sobą współgrać. Muszą do siebie pasować i uzupełniać się wzajemnie, tworząc całość.

Nie mogą to być ani kolory zbyt nasycone i intensywne, ani zbyt blade – w pierwszym wypadku, bylibyśmy zbyt nerwowi, w drugim – byłoby mdło i bez wyrazu. Używajmy więc połączeń delikatnych pasteli z nasyconymi, mocnymi barwami. Jeśli wybieramy delikatny kolor ścian, uzupełnijmy go mocnymi akcentami w postaci mebli, czy dywanu, jeśli natomiast decydujemy się na nasycone kolorystycznie ściany, „uspokójmy” wnętrze delikatnymi meblami i subtelnymi dodatkami.

Czas na kilka słów o samych kolorach – nie uda nam się oczywiście opisać wszystkich kolorów, jakie znamy, postaramy się więc opowiedzieć o kilku podstawowych – pozostałe możecie traktować analogicznie – dopasowując je skojarzeniowo do opisanych.

Biały

To kolor neutralny, pasuje do wszystkiego i bardzo łatwo go łączyć z innymi barwami. Ma jednak wiele wad i w naszej opinii, nie jest kolorem, którego powinno się używać do ścian. Pomijamy względy praktyczne (po prostu się brudzi i widać na nim absolutnie każdy ślad), biały kojarzy się ze sterylnością, urzędami, szpitalami. Jest kolorem, który wbrew pozorom przygnębia.

Czarny

Nie polecamy oczywiście czarnego, jako koloru na ściany. Można jednak wykorzystać go, jako kolor uzupełniający w dodatkach. Nie powinien jednak zajmować dominującego miejsca we wnętrzu, bo - choć pasuje do wszystkich kolorów, jest przygnębiający, depresyjny i wzmaga odczucie blokady.

Brązowy

Tu mamy już znacznie większe pole do popisu. Przede wszystkim dlatego, że brąz brązowi nie równy – znaleźć lub stworzyć możemy mnóstwo odcieni brązu. To kolor ziemi, naturalna barwa, wywołująca pozytywne skojarzenia. Działa uspokajająco, zwiększając poczucie bezpieczeństwa, kojąco – ze względu na swoje skojarzenia z naturą. Należy jednak zachować ostrożność – mocno nasycony brąz na bardzo dużych powierzchniach będzie nas przytłaczał, doskonale za to pasuje na podłogi i wszelkie dodatki. Można go także używać na ścianach, jednak odradzamy wówczas mocne nasycenie koloru.

Zielony

Wszelkie odcienie zieleni, jako kolory naturalne, przywodzące skojarzenia z lasem, naturą i roślinami, to odcienie uspokajające, wpływające doskonale na wyciszenie, harmonię, spokój wewnętrzny i relaks. Najlepiej działać będą na nas odcienie naturalne, nieco gorzej – te jaskrawe – przy nich uważać należy już nieco na nadmiar energii – mogą powodować niezdrową nadaktywność. Doskonały do pokoju dziecięcego.

Pomarańczowy

Ten energiczny kolor budzi wręcz do życia. Działa na nas pobudzająco, motywująco i energetyzująco. Pomaga koncentracji i pcha do działania. Należy jednak uważać, bowiem pomalowanie nim ścian może sprawić, że odczujemy „za dużo szczęścia na raz” – duże powierzchnie w tak dynamicznej barwie mogą powodować rozdrażnienie. Jest jednak doskonały, jako kolor wszelkich dodatków, które poprzez barwę będą działać na nas rozweselająco. Odradzamy tę barwę do sypialni.

Czerwony


To kolor – wulkan. Czerwień, kojarząca nam się z jaskrawością, szybkością, ciepłem i zdecydowanym działaniem. Podobnie, jak kolor pomarańczowy – czerwony motywuje do działania i napełnia energią, jest jednak nieco agresywny – należy więc używać go z rozwagą. Zbyt duże natężenie ostrej czerwieni będzie działało, na nas, jak przysłowiowa płachta na byka. Doskonale jednak wygląda w tapicerce i dodatkach – nawet tych większych, typu dywan, czy zasłony. Nie polecamy go, jako dominującego w pokoju do spania.

Niebieski

Kolor, kojarzący się z wodą, niebem i przestrzenią, powiększa optycznie przestrzeń. Działa wyciszająco i uspokajająco. Sprzyja kreatywności – nadaje się więc doskonale do biur. Poprzez swoje wyciszające działanie, jest doskonałą barwą do sypialni – zwłaszcza w odcieniach lekko rozmytych bielą. Nadaje się także do pokoju dla dziecka – wcale niekoniecznie wyłącznie chłopca.

Żółty

Energetyczna barwa, kojarzona ze słońcem, wysoką temperaturą i latem. To działanie zdecydowanie energetyzujące – w zależności od stopnia nasycenia koloru, będzie powodował, że będzie nam cieplej. Dodaje także energii i budzi optymizm. Sprzyja kreatywnemu, jasnemu myśleniu, nadaje się więc do kącika do pracy lub biura. Należy jednak zachować ostrożność, w zbyt dużym nasyceniu i natężeniu, może bowiem powodować rozdrażnienie i agresję.

Wymieniliśmy kolory, których używa się najczęściej. Pamiętajcie, że można je dowolnie łączyć, ściany w pokoju nie muszą wcale być w jednym kolorze. Doskonale komponują się także zabawy nasyceniem barwy – jedna ściana może być głęboko nasycona, pozostałe w tym samym kolorze, jednak idąc już w stronę pasteli.

Nie traktujmy kolorów po macoszemu – mają na nas ogromny wpływ i bardzo ważnym jest, aby jak najlepiej je dobrać do naszej natury i potrzeb.

wtorek, 21 grudnia 2010

foto: learners.in.th

Dziś o meblu, który każdy z nas – chcąc, nie chcąc – posiadać w domu musi – w takiej, czy innej formie. Szafy – to one będą bohaterkami naszego wpisu.

Kiedyś oferta na rynku była na tyle mało zróżnicowana, że nie było się właściwie nad czym zastanawiać. Dziś jest inaczej, producenci i projektanci prześcigają się w tworzeniu coraz nowszych i lepszych rozwiązań, abyśmy mogli przechowywać nasze ubrania i inne skarby w najwygodniejszy, z możliwych sposób.

Na początek o tym, co może stanowić alternatywę dla szaf – garderoby w formie osobnych pomieszczeń. Jeśli pomyśleliśmy o takim rozwiązaniu na etapie urządzania mieszkania, wybór szafy mamy z głowy. Wnętrze garderoby zaprojektować możemy tak, aby mieściła i nasze ubrania na półkach, i te na wieszakach i bieliznę w szufladach, a dodatkowo – powierzchnie na buty, deskę do prasowania, czy odkurzacz. Nad garderobą warto chwilę pomyśleć – może ona stanowić prawdziwy skarb w naszym mieszkaniu, umożliwiając nam ukrycie wszystkiego, co chcielibyśmy, aby było ukryte dla oczu gości.

Jednak nie w każdym mieszkaniu na garderobę jest miejsce. Dla tych, którzy jej nie mają i mieć nie będą – pozostaje opcja szafy. A taka szafa powinna być dobrze przemyślana. Dzisiejsze technologie pozwalają na zaprojektowanie miejsca, które pomieści naprawdę wszystko.

foto: homedesignfind.com

To, co zmieniło się przez ostatnie lata, to właściwie tyle, że nie idziemy już do sklepu, wybrać wolno-stojącej szafy z kilkoma półkami. Dziś, zapraszamy do domu fachowca, a ten projektuje taką szafę, która spełni nasze potrzeby. Rozwiązania są niesamowite – chciałoby się powiedzieć – takie, o których filozofom się nie śniło…

W pierwszej kolejności oczywiście, musimy mieć pomysł, gdzie taką szafę wnękową możemy stworzyć. Zwykle jest to miejsce w okolicy naszej sypialni – nie bez przyczyny – to tam najczęściej naszej szafy potrzebujemy.
Jeśli mamy już wybrane miejsce, czas zastanowić się, jakie rzeczy chcielibyśmy w takiej szafie przechowywać – i o tym, koniecznie – powinniśmy powiedzieć projektantowi. Systemy są dostosowane do potrzeb najdziwniejszych w kształtach przedmiotów. Wieszaki, podwieszane na dużej wysokości, obniżane jednym ruchem ręki, aby ściągnąć wybraną kreację, schowki i wymyślne rozwiązania, pozwalające na ukrycie wszystkich przedmiotów, na które gdzie indziej miejsca nie ma. A wszystko to, ukryte za eleganckimi drzwiami przesuwanymi, dobranymi do naszego wnętrza i wyposażenia mieszkania. Taki mebel doda w naszym wnętrzu elegancji i stylu.

Materiały, z których budowane są takie szafy są bardzo różne – dostosowane do zróżnicowanych potrzeb klientów, wybór jest ogromny i każdy z Was znajdzie na pewno coś, co spełni Wasze oczekiwania.

Gorąco i z pełnym przekonaniem polecamy Wam takie rozwiązania. Są nieporównywalnie lepsze i bardziej praktyczne od gotowych szaf, które nigdy nie będą do końca spełniać naszych potrzeb.

Nie będziemy polecać Wam konkretnych firm i fachowców – bo tych najlepiej znajdziecie sami, w każdym mieście w Polsce znajdziecie oferty takich firm. Warto przy tym zapoznać się z rekomendacjami, aby mieć pewność, że wybieramy wykonawcę rzetelnego i profesjonalnego.

 
1 , 2
Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi