Trendy

wtorek, 17 maja 2011

foto:china-kitchen-cabinets.cn

Co jakiś czas podrzucamy Wam pomysły, które – mamy nadzieję, mogą być inspirujące. Dziś w tym samym temacie – coś nowego w Waszej kuchni.

Specyfika tego pomieszczenia wymaga od nas, aby pomiędzy stojącymi, a wiszącymi szafkami umieścić coś, co ochroni naszą ścianę przed zachlapaniami, brudem i kuchennymi wypadkami. Od bardzo dawna stosuje się w tym celu glazurę – rozmaitość wzorów i kolorów, ma nam ułatwiać zadanie wyboru, umożliwiając go, bez względu na zróżnicowanie gustów. Wciąż jednak, pozostaje to glazurą – ułożonymi w poziomie lub caro płytkami. Co, jeśli taka forma nam się znudziła i szukamy czegoś zupełnie nowego?

Z pomocą przychodzi nam szkło. Otwiera ono przed nami pole zupełnie nowych możliwości. Bez względu na gust, upodobania, czy styl naszej kuchni, możemy zaprojektować coś, co w 100% spełni nasze oczekiwania.

Opcji do wyboru jest wiele. A wybór podyktowany powinien być potrzebami – zarówno praktycznymi, jak i tymi wizualnymi oraz zasobnością portfela.

Jaki rodzaj szkła?

Możemy wykorzystać tafle szkła hartowanego – to wprawdzie nie jest najtańsze, jednak wysoko oceniana jest jego odporność (zwłaszcza na temperatury). Nie jest to jednak konieczne. Równie dobrze sprawdzi się zwykłe szkło. Ważne, aby montowane było przez fachowców – podczas montażu można je łatwo uszkodzić. Do wyboru mamy kilka grubości tafli - tu z pomocą przyjdą profesjonaliści, którzy doradzą, który typ będzie najlepiej spełniał nasze oczekiwania.

Jaki możemy osiągnąć efekt?

W kwestii designu, możemy wybierać szkło satynowane, matowe, szkło lakobel – lakierowane w specjalnej technologii (jak na zdjęciach), szkło ornamentowe – z wyrysowanymi na nim wzorami, a nawet lustra. Do wyboru, do koloru – rozmaite faktury i kolory. Możemy zdecydować się również na zwykłą, przezroczystą taflę szkła i umieścić pod nią wybrany wzór – to może być tapeta, zdjęcia, wydrukowane na folii samoprzylepnej przepisy, a nawet rodzinne zdjęcia – pełna dowolność (ostatnie zdjęcie). Zyskujemy tu tak ogromne pole do popisu – sama ilość dostępnych na rynku tapet, powala na kolana.

O czym pamiętać?

Zadanie możemy zlecić jednej z wielu firm, które profesjonalnie zajmują się montażem szkła w kuchni – wówczas na naszej głowie jest jedynie wybór materiału i określenie, w którym miejscu życzymy sobie np. kontakty. Jeśli jednak chcemy wydać nieco mniej, możemy zamówić szkło wraz z montażem u szklarza – to wymagać od nas będzie nieco więcej kontroli nad projektem, ale różnica cenowa może skutecznie zrekompensować wydatek energii ;-).

Warto zwrócić uwagę na to, czy szkło jest szczelnie zamocowane – pomiędzy taflami a ścianą nie powinno być żadnej przestrzeni, brzegi warto wypełnić przezroczystym silikonem – za szkło nie dostaną się wówczas zanieczyszczenia, szkło nie będzie parować i nie zamieszka tam żaden pająk ;-).

Jeśli nie zlecamy zadania specjalistycznej firmie, należy także pamiętać, że jeśli folia lub grafika ma być przyklejona do szkła, a nie ściany, użyty musi zostać specjalny klej – w przeciwnym razie, po jakimś czasie, widoczne pod szybą będą spękania struktury kleju.

Jakie są korzyści?

Przede wszystkim, atuty wizualne – kuchnia wygląda bardzo ciekawie, szklaną powierzchnią nadajemy jej zupełnie nowego wymiaru, duże, niemal niewidocznie łączone płyty szklane, powiększają wizualnie powierzchnię, a odbijające się w szybie światło, dodaje jej jasności i blasku. Koloryt, jaki nasza kuchnia może zyskać ma naprawdę niebanalny wymiar – nie mamy absolutnie szansy na ozdobienie jej w ten sposób nawet najpiękniejszą glazurą.

Kuchnia jest miejscem, w którym sprzątać należy dość często. Wykonywane tam czynności sprzyjają bałaganowi :-). Szkło jest znacznie łatwiejsze w utrzymaniu w czystości, niż fugowane kafle. Musimy oczywiście pamiętać, aby nie czyścić go szorstkimi, ostrymi ścierkami - zarysowań już nie usuniemy. Z każdym brudem z łatwością poradzi sobie miękka, mokra ściereczka, nasączona zwykłym płynem do zmywania (można używać także płynu do okien i luster).

Finansowo wcale nie wyjdziemy na tym gorzej, niż na kładzeniu glazury – cena materiałów i glazurnika jest podobna do ceny zamontowania szkła, wliczając w to także tapetę, czy grafikę.

Gorąco Was zachęcamy do przemyślenia tego rozwiązania, w naszej skromnej opinii – warto!


foto: china-kitchen-cabinets.cn

foto: archzine.org

foto: housetohome.co.uk

czwartek, 12 maja 2011

Było już o minimalistycznym stylu skandynawskim – dla tych, którzy cenią sobie proste formy i wygodną funkcjonalność. Dziś skrajnie odmiennie – dla wszystkich tych, którzy urok dostrzegają tam, gdzie bogato zdobione meble, otaczane są stylowymi drobiazgami, a wszystkiego jest dużo – lecz ze smakiem. Styl francuski – bo o nim mowa, nie jest żadnym novum. Króluje w wielu krajach od lat i nie zanosi się wcale, aby miało się to zmienić. Ot, zawsze byli i będą miłośnicy przytulnych, romantycznych wnętrz, w których czuje się ciepło i przytulność już od pierwszej minuty spędzanego tam czasu.

Styl francuski ma wiele wyznaczników – ponieważ kształtował się latami, ponieważ charakterystyczne dla niego jest bogactwo dodatków, stał się z czasem właściwie mieszanką wielu stylów architektonicznych, z których czerpie, zupełnie nie zważając na prawidła zachowania jednego z nich. Klasycznego klimatu takim wnętrzom dodaje symetria i proporcje – zwykle jeśli po jednej stronie fotela wisi obraz, po drugiej znajdziemy drugi, jeśli ustawiona jest lampa, to najpewniej ma ona symetrycznie ustawioną towarzyszkę…

Dla stylu francuskiego typowy jest blichtr i blask ustawianych przedmiotów. Jeśli łóżko ma stosunkowo prostą formę, to jego wykończenia muszą być mocno ozdobne, drobne detale – klamki, ramy obrazów, czy zdjęć, lampy i uchwyty w komodzie to także bogate ozdoby, pasujące do najwytworniejszych salonów.

Ważnym elementem wnętrza, urządzanego w stylu francuskim, jest także światło – obowiązkowo musi być go wiele (no bo skoro wyeksponowanych jest tyle pięknych przedmiotów, grzechem byłoby je skrywać w mroku ;-)), nie wystarcza tu górne, jasne światło, konieczne są lampy, kinkiety i lampki – im więcej, tym lepiej, i wcale nie muszą być z tego samego kompletu.

Ciepła i kolorytu dodają piękne, wzorzyste zasłony, poduchy, czy narzuty, dopełniające całość. I choć to wszystko wcale nie musi być kupowane w sklepie z antykami, powinno być przynajmniej stylizowane na stare, "nadgryzione zębem czasu" i mające duszę, skrywające sekrety minionych epok...

Obowiązkowo w kolorach natury, nie za mocno nasyconych – to spowodowane jest tym, że kiedy styl powstawał, ludzie nie potrafili wytworzyć farb w znanych nam dziś kolorach, ale także i dlatego, że bogactwo mebli i dodatków, wymaga stonowanych ścian – w przeciwnym razie, wyglądałoby to zbyt agresywnie.

Trudno nam oceniać, jaki styl jest najlepszy. Bo – jak wiemy – o gustach się nie dyskutuje. Ten z całą pewnością przeznaczony jest dla artystycznych dusz, romantyków, lubiących otaczać się pięknymi przedmiotami, nie ma tu miejsca na minimalizm i prostotę. Zasada – im więcej, tym lepiej, stosowana jest bez większych ograniczeń. Z całą pewnością także, właściciel takiego wnętrza, musi móc poświęcić sporo czasu na odkurzanie tych wszystkich zdobień – o porządek w takim mieszkaniu nie jest łatwo :-). Za to magia... ją czuć na każdym kroku.

A oto kilka przykładów:

foto: hote-ls.com

foto: designerpreviews.com

foto: imghost.ge

foto: interiordesigningblog.com

foto: blesak.com

piątek, 29 kwietnia 2011

Zastanawialiśmy się, jak na wiosnę można by ożywić mieszkanie, nie pakując się w generalny remont i robienie wielkiego bałaganu. Do zmian tęskno czasem każdemu z nas, lubimy nasze wnętrza, ale chętnie coś byśmy w  nich odmienili, żeby poczuć dreszczyk emocji czegoś nowego, nieznanego i czegoś, co nam się jeszcze nie opatrzyło.

Znaleźliśmy sposób, żeby to uzyskać. Artystyczne malowanie ścian. To stosunkowo nowa moda, pozwalająca na uzyskanie niesamowitych efektów w naszych mieszkaniach. Pozwala na tworzenie wnętrz unikalnych, nieszablonowych i w pełni zgodnych z naszymi oczekiwaniami. Mówiąc prościej – ściany, szyte na naszą miarę.

Powstaje coraz więcej firm, oferujących takie usługi. Artyści projektują wzory, dostosowując je do potrzeb klientów, którzy je zamawiają. Możemy zażyczyć sobie absolutnie wszystko. Nie ma wzoru, którego artysta nie byłby w stanie namalować, przenosząc nasze ściany w wymiar baśni i świata fantazji. Możemy zamówić malowidła, wykonane w technice 3D. Te powodują, że nasze wnętrza sprawiają wrażenie niekończących się przestrzeni. Ściana miesza się z pomieszczeniem w sposób wręcz magiczny, robi to niesamowite wrażenie i daje całą paletę opcji do wyboru. Taka iluzja na Waszej ścianie wprawi w osłupienie każdego gościa…

Jak się za to zabrać? Artysta zwykle oczekuje, że pomieszczenie, w którym będzie malował, będzie już uprzednio przygotowane. Pamiętajmy, że to fachowiec w kwestiach sztuki, a nie remontów – nie oczekujmy od niego robienia gładzi, czy malowania ścian farbą podkładową.

Ponieważ kolorem, który najlepiej przyswaja wszelkie barwy jest biel, artyści proszą zwykle, aby przygotowane ściany były gładkie, bez pęknięć i nierówności i pomalowane na biało. Reszta zostaje już po stronie zamówionego artysty.

Projekty możemy wybierać z katalogów, zdjęć w internecie, które znajdziemy, albo też wymyślić własne. Malarz w pierwszej kolejności zwykle pokaże nam projekt – miniaturę – szkic naszego malunku do akceptacji, a następnie przeniesie go na ścianę. Po zakończeniu dzieła, pozostaje się rozliczyć i cieszyć nowym, fantastycznie odmienionym wnętrzem :-).

Ceny takich malowideł są uzależnione od naszych oczekiwań i wielkości zdobionej powierzchni. Ale nie są to kwoty powalające, spokojnie można sobie na taki luksus pozwolić.

Do dzieła! :-)
A oto kilka przykładów, jak można zaczarować mieszkanie...

foto: thenextfix.net

foto: decorplace.com/

foto: hubblesite.org

foto: prettylittletoyshop.co.uk

foto: ecosalon.com

foto: groups.yahoo.com

czwartek, 17 marca 2011

foto: bkkhome.blogspot.com

Urządzając mieszkanie, trzeba się zdecydować na jakiś styl. Spróbujemy więc co jakiś czas podrzucić Wam jakieś koncepcje – może pomogą Wam one w odnalezieniu tego, co chcielibyście zobaczyć we własnych wnętrzach.

Wybór stylu mebli i dodatków, jakie kupujemy do mieszkań nie jest sprawą prostą. Bogactwo oferty na rynku sprawia, że trudno się czasem zdecydować na jeden kierunek, w którym podążymy. Nikt nie powiedział oczywiście, że styl musi być zaszufladkowany – dobierając zróżnicowane elementy możemy stworzyć swój własny, niepowtarzalny i – co najważniejsze – stworzony przez nas i dla nas charakter wnętrza. Można też inspirować się tym, co projektanci z różnych zakątków świata przygotowują dla klientów – a nóż - widelec, coś nas zainteresuje.

Dość modnym ostatnio stylem, jest tzw. styl skandynawski. Z pewnością większości z Was na pierwszy rzut oka kojarzy się to z Ikeą, ale to nie do końca tak. Owszem, to producent mebli i wyposażenia, rozsławiony na świecie, ceny są przystępne, wybór duży, ale wielu klientów nie jest zainteresowanych tą ofertą, bowiem różne krążą opinie o jakości produktów. Styl skandynawski to jednak nie tylko Ikea. Producentów takich mebli jest bardzo wielu, coraz bogatsza jest także ta oferta na polskim rynku – na pewno z łatwością znajdziecie coś dla siebie.

foto: comparestoreprices.co.uk

Styl skandynawski to najkrócej mówiąc – połączenie prostoty z wygodą i funkcjonalnością. Trudno zaprzeczyć, że akurat wygoda i funkcjonalność to cechy, które powinny charakteryzować każdy dom, bez względu na preferencje właścicieli – mieszkać powinno się fajnie :-). Skandynawscy projektanci, właśnie na te atuty kładą szczególny nacisk. Decydując się na taki styl, mamy więc gwarancję, że rozmaite rozwiązania i systemy ułatwią nam życie, pomogą zorganizować przestrzenie adekwatnie do ich celów, uproszczą utrzymanie porządku i ładu w mieszkaniu. Znajdziemy doskonałe rozwiązania w szafach, komodach i szafkach, organizery do różnych rodzajów schowków, świetne systemy kuchenne, czy łazienkowe, doskonałe opcje dla domowych gabinetów – jeśli pracujecie w domu. Jednocześnie priorytetem pozostaje przejrzystość powierzchni. Rzecz dzieje się wokół mebli (najczęściej) jasnych, pogodnych, prostych – bez zbędnych ubarwień i akcentów, zaburzających koncepcję prostoty. Nie jest to jednak prostota w tzw. wydaniu sielskim – a przynajmniej taka być nie musi – wiele z tych mebli, to przedmioty eleganckie, stylowe i z charakterem. Z całą pewnością także, gama wyposażenia w stylu skandynawskim, jest nowoczesna. W takim wnętrzu czuć się macie – wg założenia projektantów – lekko i pogodnie. Wnętrze w stylu skandynawskim ma pozwolić każdemu domownikowi na odkrycie własnej energii, bez poczucia przytłoczenia, bez konieczności skupiania się na tym, jak zorganizować swój dzień. Przestrzeń życiowa ma być aż do bólu wygodna. Ruchem jednej ręki sięgamy po to, czego akurat potrzebujemy, a każdy przedmiot w naszym mieszkaniu ma swoje miejsce.

foto: scandiavalue.com

Przyznacie, że brzmi dobrze? My uważamy, że bardzo. Z pewnością nie jest to styl dla tych, którzy poszukują nietuzinkowych form ekspresji elementami wyposażenia wnętrz. Nie nazwalibyśmy tego stylu wyszukanym. Słowa, które opisują go najlepiej, to elegancka prostota w wygodnym wydaniu. Pasuje wg nas do tych, którzy żyją szybko, którzy nie chcą tracić czasu na organizację życia i domowych obowiązków. A jeśli całe mieszkanie w stylu skandynawskim, to dla Was zbyt wiele – zastanówcie się nad wykorzystaniem jego pojedynczych elementów, połączonych z wyposażeniem innego typu – też może wyglądać ciekawie.

wtorek, 15 marca 2011

Okna to element naszych mieszkań, który często jest przez nas pomijany podczas projektowania designu wnętrza. Traktujemy je, jako konieczny element – są zawsze (to nie ulega wątpliwości), ale niewiele da się zrobić, aby wyglądały inaczej. To błędne podejście. W każdym z pomieszczeń, w którym okna się znajdują, zajmują one znaczącą część przestrzeni. Nie są niezauważalne, mają kluczowy wpływ na nastrój w naszych pokojach, ba! – mogą decydować o tym, jak nasze mieszkania wyglądają. A my mamy mnóstwo możliwości ich aranżacji, aby nadać wnętrzu ciekawego wyglądu i osiągnąć to, co chcemy.

Niezależnie od typów okien, które posiadamy – czy to tradycyjne, dachowe, czy sięgające do podłogi, przeszklenie naszych ścian dodaje wnętrzom uroku, klimatu, dzięki wpadającemu światłu nasze mieszkania stają się pogodne, energiczne i zwyczajnie poprawiają nasz nastrój.
Lecz pełne doświetlenie, to niekoniecznie to, co chcemy osiągnąć w każdej sytuacji. Bywa, że chcemy się nieco od świata odgrodzić. Zwykle lubimy spać w przyciemnionych miejscach, czasem, oglądając w ciągu dnia TV, także chcielibyśmy pozbyć się radosnych promieni słońca, padających wprost na ekran naszego telewizora.

Najpopularniejszymi kiedyś formami zasłaniania okien były firany i towarzyszące im zasłony. Nie było mieszkań, w których byśmy ich nie znaleźli. Z biegiem czasu jednak te formy odeszły do lamusa, wypierane przez nowoczesne wówczas żaluzje, a po nich przyszedł czas na rolety. Ale i te ewoluowały w kolejne formy – coraz atrakcyjniejsze i ciekawsze, spełniające coraz więcej funkcji i dające nam coraz większe pole do popisu. Dziś na rynku dostępnych jest tak wiele rozwiązań, że trudno czasem zdecydować się na coś konkretnego. Wybór z całą pewnością powinien być przemyślany – bo jak wspomnieliśmy na wstępie – wygląd naszych okien stanowi znaczący przestrzennie element w każdym wnętrzu.
Nie sposób opisać każdego z dostępnych rozwiązań – pojawiło się ich zbyt wiele. Musimy więc potraktować temat dość ogólnie – w jakich opcjach możemy wybierać i na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę...

W pierwszej kolejności musimy zadać sobie pytanie, które z pomieszczeń chcemy mocno zaciemnić, a w których potrzebujemy dużo światła. Bo na przykład – kuchnia, do której nie wpada światło, a w której nie potrzebujemy aż tak wiele prywatności, jak np. w sypialni – to słaby pomysł. Z kolei salon, w którym nie mamy możliwości zaciemnienia, może być kłopotliwy w słoneczne dni, kiedy chcielibyśmy spędzić trochę czasu przed TV.
Należy także pamiętać, że nie musimy – a wręcz nie powinniśmy w całym mieszkaniu stosować identycznych rozwiązań. Każde z pomieszczeń ma własną specyfikę – rozwiązania dostosowane powinny być do konkretnych potrzeb wybranych pomieszczeń.

Nie będziemy klasyfikować rozwiązań wg różnych typów, bo musielibyśmy sztucznie stworzyć bardzo wiele kategorii – spróbujemy więc wymienić te popularniejsze i najłatwiej dostępne.

Zewnętrzne osłony okien mają spełniać – oprócz funkcji zaciemniającej i izolującej naszą prywatność, bardzo często także rolę ochrony antywłamaniowej. Są doskonałym rozwiązaniem w mieszkaniach parterowych, gdzie możemy się czasem czuć mniej bezpiecznie. Najczęściej stosuje typowe rolety zewnętrzne, z wygodnym mechanizmem otwierania/zamykania. To idealna forma zabezpieczenia, kiedy nie ma nas w domu, takie rolety bardzo fajnie izolują także pomieszczenie od słońca, wspomagając ochronę przed przegrzaniem mieszkania. Jednocześnie jednak bardzo skutecznie niwelują doświetlenie – co może być plusem, lub minusem – w zależności od naszych potrzeb. Dość ponuro wyglądałaby raczej kuchnia, w której permanentnie zasłonięta byłaby taka roleta. Sprawdzają się jednak świetnie, jako osłona okien tarasowych, balkonowych, czy salonowych. Pamiętajmy, że w przypadku takich rolet, nie mamy możliwości regulacji konta nachylenia – zamknięte, otwarte lub półotwarte – to jedyne opcje manewrów.

Na zewnątrz stosować możemy także różnego rodzaju okiennice. To moda, która przybyła do nas stosunkowo niedawno, wybór na rynku jest już jednak spory, więc można się na nie śmiało decydować. Okiennice spełniają już mniej funkcji ochronnych, za to w zamian dostarczają bardzo fajne wrażenia estetyczne. Mogą być powierzchnią jednolicie płaską lub jak żaluzje – z wąskich listewek o zmiennym kącie nachylenia. Produkowane są z różnych materiałów – drewna, aluminium, etc., otwierane na zawiasach w prowadnicy lub przesuwne w szynie – do wyboru, do koloru. Okiennice bardzo dobrze zasłaniają pomieszczenie przed światłem, izolują także od świata zewnętrznego – przez tak zasłonięte okno, z pewnością nikt nie zajrzy.

Można zamówić także zewnętrzne żaluzje. Produkowane są na nieco innych systemach, niż te wewnętrzne i z mocniejszych materiałów, aby oprzeć się zmiennym warunkom pogodowym. Dzięki wygodnym systemom sterowania, w prosty sposób możemy decydować o stopniu zasłonięcia i przepuszczalności światła.

We wnętrzu mieszkania mamy znacznie więcej opcji do wyboru. Tu myśleć powinniśmy także o stylu wykończenia naszego mieszkania i użytym wyposażeniu – typ wykończenia okien powinien być spójny z konwencją nowoczesności, czy stylu klasycznego.

Możemy zdecydować się na rolety – dostępne są różne stopnie zaciemnienia i przepuszczalności światła, od gumowanych – które zupełnie go nie przepuszczają, po lekko przezroczyste, które odizolują nas od wścibskich sąsiadów, ale jednocześnie pozwolą na doświetlenie pokoju. Możemy zamówić w specjalnych prowadnicach, lub bez nich, wzorzyste i gładkie, we wszystkich możliwych kolorach – jest w czym wybierać.

Jeśli szukamy alternatywy dla rolet, możemy wybrać żaluzje – wiele z nich z bardzo ciekawych materiałów, w różnych wzorach i kolorach. Żaluzje dodają we wnętrzu wiele ciepła i przytulności. Są bardzo dekoracyjną formą wykończenia okien.

Możemy się zdecydować na okiennice wewnętrzne – tzw. shutters. To jedna z nowszych form na naszym rynku. Składają się na zawiasach w prowadnicy, mogą tworzyć całą ‘ścianę’. Ich listewki (mechanizm jest podobny nieco do żaluzji) posiadają możliwość regulacji stopnia nachylenia, możemy więc sami decydować o tym, ile światła wpada do pomieszczenia. Same w sobie są wspaniałą ozdobą i elementem dekoracyjnym.

Niedrogą i łatwą w samodzielnym montażu opcją są różnego typu rolety bambusowe. Dodają one wnętrzu wiele ciepła i przytulności, montuje się je na ramie okiennej – należy tylko dobrać rozmiar do wymiarów okna.

Kolejną opcją są verticale. Pionowo ułożone pasy specjalnej tkaniny. Mogą bardzo skutecznie zasłonić okna, w naszej opinii jednak, nadają się bardziej do biur itp., mniej do mieszkań. Nie polecamy więc tej opcji do domu.

Możemy także zastosować tzw. rolety rzymskie. Stworzone z wybranego materiału, mogą być mniej lub bardziej przepuszczające, doskonale nadają się do pomieszczeń, typu kuchnia – jeśli chcemy, aby okno było przysłonięte, ale jednocześnie, aby wpadało do pomieszczenia dużo światła – wybieramy tkaninę półprzezroczystą i to spełni wszystkie te wymagania. Dodatkowo rolety rzymskie stanowią bardzo atrakcyjną wizualnie formę dekoracyjną.

Opcji, jak widzicie jest wiele – nie wymieniliśmy wszystkich, które projektanci mają w swoich ofertach. Z ozdobionymi fajną formą oknami przekonacie się, że wnętrze nabiera zupełnie nowego charakteru. Warto ten temat przemyśleć i zastosować w swoim mieszkaniu – oprócz komfortu, zapewnimy sobie intymność i atrakcyjną wizualizację.

foto: coastalliving.com

Okiennice zewnętrzne

foto: newblinds.co.uk

Materiałowe rolety wewnętrzne z opcją mechanizmu przesuwania od góry i od dołu

foto: orangecountyhandymancontractor.com

Drewniane żaluzje wewnętrzne

foto: sunlightwindowfashions.com

Wewnętrzne okiennice - shutters

foto: aweblinds.co.uk

Rozświetlające rolety rzymskie

środa, 09 marca 2011

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, to doskonały moment na zaplanowanie pięknych ogródków, które będą nas cieszyć latem.

Ten wpis adresujemy głównie do posiadaczy mieszkań lub apartamentów w dużych miastach. Ci bowiem, nie mają możliwości cieszenia oka własnym ogrodem, w którym tęcza barw kwiatów i zieleń trawy przynosi każdego dnia ukojenie skołatanym nerwom.

Fakt, że mieszkamy na wielkomiejskim osiedlu nie zabiera nam jednak szansy na to, aby móc rozkoszować się relaksem, płynącym z dobrodziejstw natury. I dziś właśnie o tym...

foto: homedesignfind.com Balkon, czy inaczej mówiąc loggia to element większości mieszkań - a już na pewno standard - w tych, budowanych w ostatnich latach. To "okno na świat" naszych mieszkań, a dla nas - wiele atutów. Począwszy od praktycznego zastosowania powierzchni - choćby do suszenia prania, na odpoczynku skończywszy - i to drugie, w ujęciu dzisiejszego wpisu, jest dla nas istotne.

Jak urządzimy nasze ogródki - to oczywiście kwestia gustu i naszych potrzeb. Możemy  zaaranżować kącik ze stolikiem, krzesłami - z gamy tych ogrodowych (odpornych na warunki atmosferyczne), możemy ustawić wygodną leżankę i łapać na niej promienie letniego słońca, w końcu - możemy zaprojektować piękny, zielony - i, co ważniejsze - nasz własny, kawałek świata.

W zależności od powierzchni, którą dysponujemy, możemy myśleć o małych drzewkach, krzewach, roślinach pnących i kwiatach. W zależności od naszego gustu natomiast, możemy zaopatrzyć się w rośliny sezonowe, lub całoroczne - jeśli chcemy mieć także kawałek lata zimą. Dowolność jest ogromna.

Wszyscy znamy królowe osiedlowych balkonów - surfinie, czy pelargonie. Dziś jednak, oferta sklepów ogrodniczych jest znacznie bogatsza i możemy popuścić wodze naszej fantazji...

foto: stonewallnursery.com Absolutnym hitem balkonowych ogrodów są iglaki - krzewy, które w swej dobroduszności są wyjątkowo mało wymagającymi roślinami. Zachowują swoje piękno przez cały rok, są odporne na trudniejsze warunki atmosferyczne i nie wymagają zbyt częstego podlewania. Dodatkowym atutem małych krzewów jest możliwość kreacji ich kształtów - możemy podcinać je w dowolny sposób, tworząc namiastkę królewskich ogrodów.
foto: wikipedia.org, autor: Marek Ślusarczyk - galeria.wyprawa.info Możemy rozważyć także byliny - kilkuletnie rośliny, kwitnące w różnych okresach w roku. I one potrafią być wyjątkowo urokliwe i dają wiele możliwości dla projektowania naszych domowych ogródków.
foto: sears.ca To nie wszystko... Na balkonie możemy mieć nawet małe oczko wodne - kto powiedział, że do tego konieczny jest ogród?
Mechanizm takiego oczka wodnego możemy zakupić w jednym ze sklepów ogrodniczych, lub - jeśli mamy trochę inwencji twórczej - zrobić je własnoręcznie.


Pomysły można mnożyć - wszystko zależy od tego, jaki typ roślinności nam się podoba - w zakresie własnych upodobań, opcji mamy nieskończenie wiele. Każda z nich zaowocuje uroczym kącikiem, w którym bez względu na porę roku odnajdziemy spokój i miejsce do relaksu.

piątek, 18 lutego 2011

foto: oldcreameryfurniture.com

Projektowanie wnętrz rządzi się swoimi prawami. Rynek dyktuje nowe style, moda wciąż się zmienia. A my możemy – ale nie musimy czerpać z tego inspiracji.

Dziś chcielibyśmy podrzucić Wam myśl pod rozwagę. Ogólnie rzecz ujmując uważamy, że o ile moda żyje własnym życiem, o tyle każdy z nas – bez wyjątku powinien sam decydować o tym, jak wygląda jego mieszkanie. Wnętrza, urządzane pod kątem trendów, które nie pasują do naszego charakteru, zupełnie się nie sprawdzają.

Nasze mieszkanie powinno być odzwierciedleniem tego, co nam w duszy gra. Dlatego też, chcielibyśmy dodać Wam odwagi w podejmowaniu decyzji, wcale niekoniecznie idących za najnowocześniejszym designem.

Każdy z Was widział na pewno różne zdjęcia wnętrz, dekorowanych meblami, czy dodatkami z ‘minionej epoki’. Może macie stary kredens, który stał u babci w domu? Może wiąże się on dla Was z pięknymi wspomnieniami i przywodzi na myśl najpiękniejsze chwile z dzieciństwa? Albo widzieliście na targu staroci coś, co przekonało Was do siebie od razu, ale wydaje Wam się, że to za stare, aby umieszczać to w Waszym wypieszczonym gniazdku?

To nic, że nie wygląda tak, jak meble z okładek magazynów wnętrzarskich. Nawet, jeśli mebel  jest mocno zniszczony, nie musi to decydować o tym, że jego miejsce jest na śmietniku. Pamiętajcie, że meble można odnawiać. Te bardzo stare mają to do siebie, że zrobione są z bardzo dobrych materiałów i ich solidność pozwala nawet po wielu latach wydobyć z nich znowu całe piękno. Na rynku dostępnych jest wiele środków, umożliwiających renowację ‘staroci’. Meblom tapicerowanym możemy zmienić obicie – wtedy pozostaje ich charakter z duszą i nowy design – w jednym.

Dodatkowo, pamiętajcie o tym, że stary, odnowiony mebel można doskonale łączyć z nowoczesnymi dodatkami (poduchy, ramki, obrazy, etc.). Wykorzystanie pięknego przedmiotu z przeszłości nie oznacza więc wcale stworzenia całego wnętrza w tym stylu.
Stara rama lustra może być doskonałym dopełnieniem naszej nowoczesnej sypialni, możemy zmienić jej kolor, jeśli nie pasuje do ogólnej koncepcji. Regał, czy komoda z szufladami może wypełnić salon, a rama łóżka - ozdobić sypialnię.

Najważniejszy jest pomysł, jeśli oczyma wyobraźni widzimy ukochany staroć w naszym nowoczesnym mieszkaniu, zawsze jest możliwość znalezienia na niego miejsca. Trzeba tylko trochę pokombinować, a zapewniamy, że czasem naprawdę warto…

piątek, 04 lutego 2011

Dziś spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, dla kogo lepszym rozwiązaniem jest wanna, dla kogo kabina prysznicowa. „Spróbujemy” jest tu jednak słowem – kluczem, bowiem prawdopodobnie, nie uda nam się znaleźć jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ale to, co z pewnością nam się uda, to podpowiedzieć plusy i minusy obu rozwiązań, co z kolei Wam, powinno ułatwić podjęcie decyzji.

Jeśli nasza łazienka jest duża, lub posiadamy więcej, niż jedną – nie ma najmniejszego problemu, montujemy zarówno wannę, jak i brodzik i niezależnie od potrzeb, wspólnie – spełnią wszystkie (w zakresie kąpielowym :-)). Gorzej, jeśli powierzchnia łazienki (a posiadamy tylko jedną), nie pozwala nam na zorganizowanie jej tak, aby zmieściła się tam i wanna i brodzik. Stajemy wówczas przed wcale niełatwym wyborem. A sprawa poważna o tyle, że zostaje na wiele kolejnych lat.

I tak oto, zaczniemy od wanny – bo osobiście mamy do niej spory sentyment…

Wanna

foto: flickr.com


Ci z nas, którzy pamiętają polskie mieszkania sprzed lat, nie znali innej opcji – nasze, polskie mieszkania nie były bowiem wyposażane w kabiny prysznicowe, wanny były jedyną opcją i wszyscy byliśmy do nich przyzwyczajeni (jakby tego było mało, wszyscy posiadaliśmy dokładnie takie same wanny, bo innych nie było :-)).

Wanna atutów ma wiele – możemy zafundować sobie dzięki niej godzinkę odprężającego relaksu, przygotować aromatyczną kąpiel z bąbelkami przy blasku świec, ogrzać się po mroźnym spacerze, czy – jak wielu z nas lubi – poleżeć w pianie i poczytać ulubioną książkę. Zalety te są nieprzeliczalne – to bowiem kwestie osobowościowych preferencji. Dla osób, ceniących sobie długie kąpiele – atuty, wynikające z posiadania wanny są bezcenne.

Wanna może także „od biedy” służyć do wzięcia prysznica (czego już nie uda się zorganizować w drugą stronę) – montując zasłonkę lub kawałek ścianki, możemy z powodzeniem brać prysznic, stojąc w wannie.

Rodzajów wanien jest wiele – ale przy okazji tego wpisu, nie będziemy się na tym skupiać – zostawimy to na inną okazję. Każda z nich przeznaczona dla potrzeb innego użytkownika – przeróżne kształty, wielkości i funkcje dodatkowe – typu masażery, nie da się zaprzeczyć, że producenci wanien wychodzą ze swoją ofertą w kierunku nawet najwybredniejszych klientów.

Minusy jednak także istnieją. Największym (zakładając, że wanna służy nam do kąpieli, a nie prysznica – bo jeśli ma służyć wyłącznie prysznicom, montujemy po prostu kabinę) minusem wanny jest zużycie wody. Ani nie jest to pro-ekologiczne, ani nie jest pro-oszczędnościowe. Bardzo często, podczas długiej kąpieli, kiedy woda w wannie stygnie, dolewamy świeżej, aby zwiększyć temperaturę, a licznik się kręci. I trudno tego uniknąć, bo w posiadaniu wanny nie chodzi przecież o to, żeby nalać 10cm i udawać, że to wygodna, relaksująca kąpiel.

Drugim – choć to już nie dogmat, jest czasochłonność kąpieli, w stosunku do prysznica. Oczywiście, to my sami mamy na to decydujący wpływ – można wejść do wanny i wyjść po 3 minutach. Jednak zwykle (i każdy posiadacz wanny to przyzna), cała przyjemność polega na tym, że możemy w wannie spokojnie poleżeć, poczytać, pomyśleć, czy zwyczajnie odpocząć. Taka kąpiel pochłania więc czas – mało który prysznic zatrzyma nas przy sobie na tak długo… I jak już nalejemy pełną wannę wody, trudno „zmusić się” do wyjścia z niej po 6 minutach (tyle średnio trwa prysznic).

Prysznic

foto: bculik.com

Pod pojęciem brodziku może mogą mieścić się przynajmniej dwie – nieco odmienne – opcje. Można mówić o klasycznej kabinie prysznicowej – w kwadracie, prostokącie, lub półokręgu u podstawy, z kabiną o tym samym kształcie – szklaną lub z innego materiału (do wyboru, do koloru). Można też zastosować inny – jak mówią trendy – nowocześniejszy design – wyprofilować podłogę, pokrytą terakotą – jak reszta łazienki (tu zwykle doskonale sprawdzają się drobniejsze wzory kafli terakoty) w spadzistym dla wody kształcie, z kratką odpływową, dodającej kompozycji uroku. W tym wypadku nie jest konieczna kabina dookoła – choć oczywiście – jeśli taka wola wybierającego, może być i z nią.

Kojarzone z minioną epoką – brzydkie, białe, kwadratowe brodziki mają się nijak do tego, co możemy dziś obejrzeć na sklepowych wystawach. Kabiny bywają piękne i – podobnie, jak wanny – mogą stanowić dla naszej łazienki element dekoratorski.

Dodatkowe zalety nowoczesnych kabin i natrysków to przeróżne rozwiązania – od wbudowanego radia, po wszelkiego rodzaju dysze masujące, wraz z małymi siedziskami, dla zwiększenia wygody użytkownika. Nie możemy więc być niesprawiedliwi i twierdzić, że prysznic jest niczym klęczenie na grochu ;-)

Jego ogromną zaletą, w stosunku do konkurentki – wanny, jest oszczędzanie wody. Naukowcy, chcąc wyliczyć – co opłaca się bardziej, zastosowali przelicznik – 10 minut lecącej wody pod prysznicem, kontra średnio-pełna wanna wody (bez dolewek). I w tej konkurencji prysznic wiedzie zdecydowany prym. Naturalnie zupełnie inaczej to wygląda, jeśli pod prysznicem stoimy 40 minut :-) (chociaż, komu by się chciało?).

Dla tych jednak, dla których oszczędność czasu (o tym pisaliśmy już wyżej) i wody ma mniejsze znaczenie, niż wygoda i możliwość wygodnego poleniuchowania w gorącej wodzie – prysznic nigdy nie będzie spełnieniem marzeń.

Jak zapowiedzieliśmy na wstępie – odpowiedzi nie znaleźliśmy – bo i nie da się odpowiedzieć uniwersalnie, nie biorąc pod uwagę preferencji.
Zanim jednak zdecydujecie się wyeliminować – czy to wannę, czy prysznic – przemyślcie temat bardzo dobrze, bo ta decyzja jest bardzo istotnym elementem codziennego życia każdego z nas.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

foto: bulgaria.usembassy.gov

Nowy Rok, to czas postanowień – planów zmian i poprawy jakości naszego życia. Dokonała się już w każdym z nas analiza roku ubiegłego – co wyszło, co mogliśmy zrobić lepiej, a o czym zupełnie zapomnieliśmy. Teraz czas na to, aby plany zacząć wprowadzać w życie.

Jak się pewnie domyślacie, nie będziemy pisać o planach, dotyczących Was personalnie, zastanowimy się jednak – wspólnie, nad tym, jakie zmiany można wprowadzić w naszych mieszkaniach, aby żyło się lepiej.

Skupimy się na oszczędności. Domowy budżet każdy z nas opracowuje wg własnych potrzeb i możliwości. Wszystkim nam jednak – bez wyjątku, powinno zależeć na rozsądnym oszczędzaniu. Nie mamy wcale na myśli jednoczesnego zmniejszenia jakości naszego życia. Chodzi o to, jak można zmienić niektóre złe nawyki bez uszczerbku dla standardu, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Dodatkowo, poruszany przez nas temat to także aspekt ekologiczny, na którym zależeć powinno nam wszystkim - bez wyjątków.


Woda, z której wszyscy korzystamy, stanowi sporą część wydatków. Oczywiście nie polecamy, abyście przestali jej używać. ;) Polecamy natomiast, korzystać z niej mądrze.

  • Bardzo często zdarza się, że myjąc zęby zostawiamy odkręconą wodę – leci wartkim strumieniem, czekając, aż po kilku minutach mycia zębów z niej skorzystamy – to bezsensowny wydatek, że nie wspomnimy o ekologicznym aspekcie sprawy… Zakręcajmy wodę, kiedy to tylko możliwe – myjąc owoce, czy warzywa, myjąc zęby, odwracając się, aby sięgnąć po coś w kuchni.
  • Sprawdźmy, czy wszystkie krany w domu są szczelne. Choć wydaje się to banalne, kapiąca po kropelce woda z kranu na przestrzeni miesiąca, także generuje wydatek. Tu dodatkowo wspomnieć można o zupełnie nie fajnych zaciekach, które nieszczelna bateria pozostawia na zlewie, wannie, czy umywalce.
  • Kupując urządzenia, wykorzystujące wodę (pralka, zmywarka) wybierajmy te, które mają wysoką klasę oszczędności wody (prądu także, ale o tym za chwilę), choć nie korzystamy z nich kilka razy dziennie, regularne użycie sprawia, że klasa oszczędzania wody naprawdę ma znaczenie.
  • Jeśli chcemy pójść o krok dalej, możemy kupić baterie, które są wodooszczędne. Systemów jest wiele – począwszy od baterii jednouchwytowych (te zawsze ograniczają zużycie wody w porównaniu do tych z dwoma uchwytami poprzez możliwość szybszej regulacji temperatury), przez rozmaite rozwiązania pro-oszczędnościowe – baterie bezdotykowe na fotokomórkę, eko-przyciski, które za nas dbają o to, aby strumień wody był ekonomiczny, kończywszy na perlatorach w baterii prysznicowej, które dodając do wody odrobinę powietrza sprawiają, że odczuwamy duży strumień wody, podczas gdy de facto jest on znacznie zmniejszony.
  • Jeśli wychodzimy zaraz do pracy, albo nie planujemy długiego wylegiwania się w wannie – zamieńmy ją na prysznic. Wypełnienie całej wanny wodą jest bez porównania mniej ekonomiczne, niż prysznic (przy założeniu, że trwa on od 8 do ok. 15 minut – a tyle średnio właśnie potrzebujemy na tę czynność). Nie radzimy naturalnie pozbycia się w domu wanny, możliwość relaksującej, długiej kąpieli z pianką jest bowiem bezcenna. Ale sami przyznacie, że nie zawsze mamy na taką kąpiel czas i ochotę, zatem wtedy, kiedy toaleta ma spełnić jedynie funkcję praktyczną – chodzi o to, aby się umyć, prysznic jest doskonałym rozwiązaniem.
  • Wybierając armaturę do WC, zwróćmy uwagę, aby przycisk posiadał opcję dwóch rodzajów spłukiwania (słabsze i mocniejsze) – korzystajmy z nich proporcjonalnie do potrzeb, aby nie zużywać bez potrzeby większej ilości wody.


Prąd,
to kolejny towarzysz życia, bez którego nikt z nas już się nie obejdzie. I tu, podobnie, jak w przypadku wody, polecamy nic innego, jak rozsądne zużycie prądu i oszczędzanie go w sposób, który przyczynia się zarówno do ochrony naszego budżetu, jak i naszej planety – nie tracąc przy tym wcale na wygodzie życia.

  • Wybierajmy energooszczędne żarówki – tzw. kompaktowe. Różnica w stosunku do tych „zwykłych” żarówek wbrew pozorom jest bardzo duża. Jasność światła natomiast, nie pozostawia nic do życzenia. Takie świetlówki, poza niższym zużyciem prądu, są także znacznie trwalsze. Mimo więc, że za taką świetlówkę płacimy więcej, de facto wcale nie oznacza to większego wydatku. Należy tu jednak pamiętać, że świetlówki energooszczędne niszczą się, kiedy zbyt często włącza się je i wyłącza. Średnio oblicza się, że powinno się wyłączać światło tylko wtedy, kiedy wychodzi się z pomieszczenia co najmniej na 6 minut. W miejscach, gdzie światło włączane jest często na krótko (np. toaleta), używaj tradycyjnych żarówek.
  • Jeśli wychodzisz z pomieszczenia na dłużej, nie zostawiaj włączonego światła. Jeśli nie lubisz mroku, panującego w całym mieszkaniu, zainstaluj niewielkie, energooszczędne punkty świetlne (doskonałym do tego rozwiązaniem jest oświetlenie diodowe LED) – to pozwoli zachować złoty środek – oświetlone mieszkanie i niższe zużycie prądu. Jeśli domownicy nie mogą przyzwyczaić się do wyłączania światła (nawyki bywają bardzo silne), można skorzystać z rozwiązań, służących automatycznemu sterowaniu oświetleniem – zdalne wyłączniki, ściemniacze, czujniki ruchu.
  • Kupując sprzęty, korzystające z prądu, wybierajmy te o najwyższej klasie energooszczędności. Tych urządzeń jest w domu ogromnie wiele, trudno je wręcz zliczyć. Oszczędność, wynikająca z ich funkcjonowania jest więc bardzo duża.
  • Kupując sprzęty domowe, zwracaj uwagę na nowoczesne funkcje, które mogą pomóc Ci w opanowaniu oszczędności. Np. w lodówkach dostępne są funkcje alarmu, informującego o otwartych drzwiach, lub uruchomienie systemu wakacyjnego, który sprawia, że lodówka, w której pozostaje niewiele produktów chłodzi słabiej, oszczędzając energię; pralki wyposażone są w nowoczesne programy ekonomiczne (tu należy także pamiętać o tym, aby w miarę naszych możliwości nie włączać pralki, która nie jest jeszcze pełna), itd. – rozwiązań jest wiele, w zależności od rodzaju sprzętu, mamy ogromne pole do popisu.
  • Nie pozostawiajmy włączonych urządzeń wtedy, kiedy z nich nie korzystamy. Sprzęty, pozostawione na tzw. stand-by’u, czyli w funkcji czuwania (zwykle sygnalizowanego świecącą diodą kontrolną) pobierają prąd z sieci, niezależnie od tego, że nie pozostają włączone i nie pracują. Jeśli to możliwe, wyłączajmy te funkcje – możemy tu skorzystać np. z listew, do których podłączamy urządzenia – te często posiadają przełącznik, odcinający dopływ prądu do podłączonych urządzeń. Jeśli wychodzimy na chwilę z pokoju i wyłączamy telewizor, można to pominąć, natomiast już idąc spać, czy wychodząc do pracy na wiele godzin, warto odłączyć zasilanie i zaoszczędzić w ten sposób sporo energii elektrycznej.


Oszczędzanie – zarówno wody, jak i energii elektrycznej to temat bardzo na czasie. Coraz więcej organizacji rządowych i pozarządowych opracowuje programy, które mają zapobiegać nadmiernemu zużyciu obu wymienionych. Oprócz zwyczajnej oszczędności, ma to także zbawienny wpływ na naszą planetę. Dlatego też uważamy, że te elementy mogą być doskonałym dopełnieniem listy naszych noworocznych postanowień. To zdecydowanie zmiany na lepsze, które niosą za sobą same plusy, a zatem - do dzieła! :-)

piątek, 17 grudnia 2010

foto: marthastewart.com

Minęła połowa grudnia, oznacza to, że wielkimi krokami zbliżają się do nas Święta. Do wszystkich powoli dociera już pewnie atmosfera, uliczne lampki na drzewach, przystrajane choinki, coraz większe kolejki w sklepach… Słowem – czas przygotowań.

Jako, że i nam nastrój świąteczny się udzielił, pomyśleliśmy, że podpowiemy Wam, jak można zadbać o świąteczny nastrój w naszych mieszkaniach. Oczywiście, nie będziemy pisać o choinkach, na których mienią się światełka i emanują kolorami bombki – to dość oczywiste i jak ubrać choinkę – każdy z nas wie.

Bardzo łatwym rozwiązaniem jest kupienie tego, co jest dostępne w sklepach – a wybór jest wielki. My jednak zachęcamy Was do tego, aby spróbować wykonać takie ozdoby samodzielnie – to znacznie więcej zadowolenia i świetnej, rodzinnej zabawy.

Szukając inspiracji, trafiliśmy na stronę cudotwórczyni domowego ogniska – Marthy Stewart. To kreatorka domowego stylu życia, inspiracja dla wielu kobiet na całym świecie. W Stanach Zjednoczonych, gdzie się urodziła, jest synonimem sukcesu i perfekcyjnie prowadzonego domu. Jej rozwiązania dotyczą wszystkiego, co związane z mieszkaniem, prowadzeniem rodzinnego domu i kreowaniem ciepła rodzinnego stylu życia. A jest nam tym bliższa, że jest wnuczką Polaków :-)

foto: marthastewart.com

Proponowane przez Marthe Stewart dekoracje możemy robić samodzielnie. Tu znajdziecie pomysły i opis, jak wykonać te cuda (klik). Większość potrzebnych do tego materiałów jesteśmy bez problemu w stanie kupić, lub wręcz posiadamy je w domu. Nie jest także potrzebny do tego nie wiadomo jak wielki talent.
Wyobraźcie sobie, ile radości i zadowolenia mogą nam przynieść samodzielnie wykonane dekoracje, które będą emanowały duchem Świąt w naszych domach.
To także doskonała forma rodzinnego spędzenia czasu. Zabawa i zadowolenie Waszych dzieci będzie ogromne, kiedy wspólnie z rodzicami, będą mogły uczestniczyć w tworzeniu pięknych, oryginalnych i jedynych w swoim rodzaju ozdób na Boże Narodzenie.

Nie będziemy dla Was i za Was wybierać tych, które uważamy za najciekawsze – ten wybór pozostawiamy Wam – bowiem każdy z nas nieco inaczej widzi świąteczną atmosferę w swoim domu. Gorąco Was zapraszamy do obejrzenia tego, co własnoręcznie możecie wykonać i pamiętajcie, że możecie pójść o wiele dalej, szukając inspiracji, twórzcie własne wzory i pomysły, które dadzą Wam satysfakcję i piękno stylowych dekoracji na każdą okazję.

 
1 , 2
Zakładki:
Napisz do nas
Nasza Strona
Tagi